Długo zastanawialiśmy się, czy w tym roku posłać Wiktorię do przedszkola. Długo dyskutowaliśmy o tym, mając poniekąd troszkę inne zdanie. Udało nam się jednak dojść w tej kwestii do porozumienia i ostatecznie postanowiliśmy, że Wiktoria swoją przygodę z przedszkolem, a raczej już z zerówką, rozpocznie dopiero za … rok, co daje nam ostatni rok cieszenia się z tego, że jesteśmy w domu wszyscy razem.

Czy żałuję naszej decyzji? NIE. Czym była ona podyktowana?

Przede wszystkim ucieram nosa tym, którzy uważają, że tylko przedszkola rozwija i sprawia, że dziecko lepiej funkcjonuje w grupie. Nigdy nie chodziłam do przedszkola, ani ja, ani moje rodzeństwo, ani Bartek, ani nikt z jego rodziny, a mimo to doskonale odnajdujemy się w codzienności i w społeczeństwie. Ja sama w szkole byłam prymuską i nie potrzebowałam do tego przedszkola. Czytać i pisać nauczyłam się w pierwszej szkole, a potem szło już szybko i gładko.

I owszem. Przedszkole daje dużo, ale tylko wtedy, gdy nie jest się w stanie poświęcić swojego czasu i uwagi dziecku. Gdy rodzice muszą być w pracy i nie ma innego wyboru. Ale gdy jesteśmy w stanie dziecku część siebie i gdy nie mamy potrzeby posłać dziecka do placówki, to uważam, że jest to całkowicie pozbawione sensu …

Oczywiście dochodziły do mnie głosy innych, jakobym odbierała jej możliwość kontaktów towarzyskich z rówieśnikami, dla niej najlepszych, ale … chwila moment. W zamian daję jej kontakt z jej siostrą, widząc na własne oczy jak ich więź z dnia na dzień staje się coraz silniejsza. Wiesz jak bardzo cieszy mnie ten stan? Jak bardzo kocham na nie patrzeć? Za rok wiekszość czasu Wiki będzie poświęcała koleżankom, a z każdym rokiem ten czas będzie dzielić pomiędzy dom, rodzinę, przyjaciół i naukę. A teraz? Jest ostatni rok, gdzie bawi się na całego, a czasem leniwi oglądając beztrosko bajki na TV. Tak bardzo jak kocha Majkę, tak się z nią kłóci i godzi za chwilę. To jest NASZ ROK!

Na rówiesników przyjdzie czas …

Oczywiście nie zostawiam ją samą sobie i w tym roku stawiamy na taniec i basen. Na tańcach będzie mieć koleżanki, a na basen planujemy chodzić całą rodziną. Będą jak zwykle place zabaw, wycieczki te bliższe i te dalsze. Będzie laba, trochę obowiązków. Będzie życie. Nasze. Domowe, sielskie, raz wolne, raz szybkie.

I nie pożałuję naszej decyzji. Choć czasem zamarzę o chwili spokoju – wiem …

Ale ilekroć ta decyzja jest nasza, zawsze będzie najlepsza!

 

 

 

  • Weronika Ka

    Moje dziecko chodzi do klubu dzieciecego 3-4 godziny dziennie. Tak bardzo uwielbia dzieci I zabawy z nimi,ze nie mialabym serca „trzymac go” w domu. Oczywiscie jest dla mnie calym zyciem a ja dla niego ale niestety nie wazne jak bardzo bum sie wysilala to niestety kontaktu z rowiesnikami I tak dobrej zabawy mu nie zastapie.
    Ma 2 lata I nie ma rodzenstwa (jeszcze).
    Uwazam,ze to zalezy od dziecka w duzej mierze, jedne pojda chetnie, drugie do wieku szkolnego beda trzymaly sie maminej spodnicy. Moje dziecko jest bardzo towarzyskie I energiczne, ciesze sie,ze ma kontak z rowiesnikami a ja wrocilam do pracy na pol etatu (choc nie planowalam). Kazdy ma kawalek swojego swiata po czym wracamy do wspolnego, pelnego energii, wolnego od frustracji domowego ogniska;)

  • Mag Juk

    Jejku no zakochałam się w Pani przedszkolnych, a raczej antyprzedszkolnych wpisach 😉 – bardzo do mnie trafiają i pokrzepiają mnie samą 🙂