Czy kiedykolwiek zbadała/eś dokładnie stan swojej tarczycy?

Tarczyca to jeden z największych gruczołów wydzielania wewnętrznego. Jest zlokalizowana na przedniej części szyi. Odgrywa kluczową rolę w wielu procesach kluczowych dla zdrowia człowieka. Pogorszenie jej pracy może powodować szereg problemów od trawiennych po depresję.

Dziś nie chcę Wam opowiadać o tarczycy z medycznego punktu widzenia, a jedynie zachęcić Was do dokładnego jej zbadania, nawet jeśli nie odczuwacie na ten moment żadnych niepokojących sygnałów.

Jak to było ze mną?

Kilka lat temu profilaktycznie wykonałam sobie badanie usg tarczycy, które pokazało zmiany w postaci niewielkich guzków. Usłyszałam wtedy, że takie problemy ma większość ludzi i nie należy się tym przejmować. Trzeba jedynie kontrolować tarczycę raz na rok lub dwa lata. Badanie powtórzyłam po dwóch latach i diagnoza była dokładnie taka sama. Po tym czasie odpuściłam, by ponownie wykonać usg tarczycy ponad miesiąc temu. Tym razem badanie odbyło się w Warszawie i usłyszałam dokładnie to samo: „niewielkie guzki i taka moja uroda”.

Ponieważ jednak od dawna interesuje się holistycznym podejściem do człowieka, postanowiłam sprawdzić w internecie czy wyniki usg faktycznie są w normie (tym bardziej, że badanie biorezonansem pokazało, że faktycznie z tą tarczycą mam problem). I niestety – wyniki w normie nie były. Lekarz przeoczył fakt, że moja tarczyca 2 lata temu miała 15 ml, a teraz ma 6 ml – to był pierwszy krok ku temu, by stwierdzić, że coś jest nie tak.
Później zajrzałam w swoje wyniki. I choć mieściły się w normie, to po sprawdzeniu w kalkulatorze optymalnego poziomu hormonów, okazało się, że moje wyniki idą w kierunku niedoczynności. I to by się zgadzało, bo zgadzają się też objawy.

W ten oto sposób zaczęła się moja droga do zdrowia. Proces, który będzie trwał jeszcze trochę, bo jest ze sobą tyle powiązanych spraw, że sama nie wiedziałam od czego zacząć – i wciąż jeszcze błądzę, ale powoli zaczynam jakoś to łączyć.

A nie jest prosto znaleźć lekarza, który holistycznie podejdzie do człowieka i nie powie, że jedynym wyjściem jest branie hormonów do końca życia. Podobnie jest z helicobakterem – bakterią, którą mam w żołądku, a która jak się okazało ma związek również z tarczycą. Wiem, że można wyleczyć ją naturalnie, bo kilka z Was napisało mi, że Wam się udało. Chcę wierzyć, że mi też się uda. Wolę najpierw spróbować tak, bo pakowanie w siebie 200 tabletek antybiotyku… przeraża mnie to.

Wracając jednak to tarczycy – gdy tarczyca choruje, to choruje całe ciało. Pojawiają się ogromne niedobory, szwankują jelita, nadnercza i wątroba. To tak jakby ktoś pociągał za sznurki – jeden za drugim. I dlatego każdy z nas powinien tą tarczycę zbadać. Czy już to zrobiła/eś?

Tarczyca – jakie problemy możesz mieć?

Najczęściej diagnozowane są: niedoczynność lub nadczynność tarczycy, Hashimoto lub poporodowe zapalenie tarczycy, które może minąć lub przejść w trwałe zaburzenia jej czynności.

Symptomy są bardzo różne. W przypadku niedoczynności i nadczynności możesz zauważyć:

OBJAWY NIEDOCZYNNOŚCI TARCZYCY

  • zawroty głowy, bóle głowy,
  • szumy uszne,
  • utrata pamięci, słaba koncentracja,
  • ciągłe wahania nastroju, rozdrażnienie,
  • nietolerancja zimna,
  • bóle stawu biodrowego, zespół cieśni nadgarstka,
  • spadek libido, zaburzenia erekcji,
  • nieregularne miesiączki,
  • zespół policystycznych jajników, niepłodność,
  • hiperhomocysteinemia,
  • hipercholesterolemia,
  • zmiany grudkowatości piersi,
  • objawy fibromialgii,
  • chrypka,
  • powtarzające się infekcje,
  • hipoglikemia reaktywna.

OBJAWY NADCZYNNOŚCI TARCZYCY

  • drżenie rąk,
  • problemy z koncentracją,
  • bezsenność,
  • duszności,
  • kołatanie serca,
  • osłabione mięśnie,
  • nieregularne miesiączki,
  • częste oddawanie stolca/ biegunki,
  • osłabione, łamiące się włosy i paznokcie,
  • silny apetyt,
  • utrata masy ciała,
  • nadmierna potliwość,
  • uczucie gorąca mimo niskiej temperatury otoczenia,
  • wrażeniem ciała obcego w przełyku,
  • powiększenie wola,
  • wytrzeszcz oczu.

Do tego mamy jeszcze Hashimoto czyli stan, w którym układ odpornościowy atakuje tarczycę oraz poporodowe zapalenie tarczycy w którym objawem mogą być np. problemy z laktacją, czy osłabiony nastrój.

Temat jest szeroki jak rzeka, a żeby zrobić jakiś punkt wyjścia to tą tarczycę warto zbadać. Jak? Oprócz usg tarczycy, warto wykonać cały pakiet badań laboratoryjnych, w których większość niestety nie jest refundowana przez NFZ. Ponieważ niebawem będę robiła sobie taki pakiet, następnym razem napiszę Wam, co zrobiłam i co warto sobie zbadać. Potem pozostaje kontakt z dobrym endokrynologiem, dietetykiem klinicznym lub połączenie wizyty zarówno u jednego i u drugiego. Co dwie głowy to nie jedna, prawda?

Nie mówię Wam tego jako lekarz, czy nawet dietetyk, bo niestety nie mam takiego wykształcenia, ale mówię Wam o tym jako pacjent, który spotyka się wciąż ze złośliwymi uwagami typu: „przesadza Pani„. Ale wiem, że takich jak ja jest więcej. Więc może ten artykuł zachęci jeszcze kogoś do prześwietlenia swojego stanu zdrowia. Pamiętajcie, że złe samopoczucie zawsze ma jakieś podłoże. Nie dawajcie sobie wmawiać, że wymyślacie, albo „mogłybyście się wziąć za normalną pracę, to by Wam przeszło„. Słyszałam to wiele razy. Odkąd jednak interesuje się świadomie zdrowiem swoim i dziewczynek, to lubię łączyć fakty i ta chęć zgłębiania wiedzy pcha mnie w stronę ukończenia studiów dietetycznych i zdobycia tytułu dietetyka klinicznego. Wszystko przede mną.

Choć ogólnie nie narzekam na zdrowie, to łączę puzzle w jedną całość i wiem, że mam masę pracy do wykonania. Nie tylko ja, ale też dziewczynki. Zaraz po moich badaniach biorę się za ich badania. Profilaktyka to podstawa.

Jeśli jesteście zainteresowana takimi tematami, bądźcie ze mną. Dziewczynki rosną, ja staje się dojrzalsza. To i Mamalife musi iść z duchem czasu.

Co Wy na to?

*wpis ten nie stanowi żadnej porady medycznej, a jest jedynie moją zachętą do badań tarczycy. W przypadku jakichkolwiek pytań skonsultuj się z lekarzem.