Uwielbiam grzyby … Sos z podgrzybków domowej roboty zawsze smakuje wyśmienicie i wciąż przypomina mi zapach dzieciństwa. Mój Tato uwielbiał zbierać je własnoręcznie i w kuchni czarował z nich cuda …

Uwielbiam las … Ten zapach nie ma sobie równego. Zwłaszcza teraz, a po deszczu najlepiej. Czasem czuję, że mogłabym przebywać tam godzinami. Siedzieć pod drzewem, na pieńku, mając w jednej ręce dobrą książkę, a w drugiej butelkę wody. Woda wyostrza zmysły. Czułabym mocniej i głębiej …

Uwielbiam moje dzieci. Gdy widzę szczęście malowane na ich twarzach, mam ochotę zatrzymać je na chwilę, by móc się nim napawać jak nadłużej. Gdy widzę, co sprawia im radość, chcę to powtarzać każdego dnia. Do znudzenia. Tylko dla nich …

Łącząc te moje małe miłości … poszliśmy do lasu. Przygotowani. Rajstopy, czapki i kaptury. Kalosze na dokładkę też. Szukaliśmy grzybów. Nie na obiad. Dla przyjemności. Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz razem. Tak się złożyło, że ilekrość planowaliśmy to rok, dwa, trzy lata wstecz, zawsze stawało nam coś na drodze. Tym razem się udało. Piękna wycieczka, idealna pogoda i cudne wspomnienia …

Lecz co z tego, jak mając kilka okazów grzybów, na dokładkę złapaliśmy 5 kleszczy? A w zasadzie Wiki złapała nieproszonych gości, co na gapę po jej głowie chodziły … Jak tam weszły? Jak zaplątały sie w jej bujne loki, zrobione na świeżo po piątkowym fryzjerze? … Jak? …

Niby wiedzieliśmy wszystko. Co i jak, mając czarne na białym … gotowe receptury na naturalne odstraszacze, o których pisałam Wam w TYM wpisie o kleszczach u dzieci (jeden z najbardziej popularnych wpisów tego lata)… Pity czystek. Nieregularnie, lecz pity. Cała wiedza w jednym paluszku. Serio. Zabrakło jednego. Mało zastosowałam ją w praktyce … O ile w ogóle, niestety …

No bo nie zrobiłam żadnego spray’a, nie kupiłam nawet gotowca. Uznałam, że czapka i kaptur wystarczą, a potem prawie płakałam, gdy wyciągaliśmy kolejnego pasożyta …

Obiecując sobie, że nigdy więcej …

Póki co mam lasu dość. Kleszcze lubią Wiktorię wyjątkowo. 

Grzybobranie i ten nieziemski zapach muszą poczekać …

Może do listopada …

A może do zimy. W końcu zimą też jest w nim pięknie. 

Tak czy siak, nie popełniajcie mojego błędu i wiedzę, którą macie, wprowadzajcie w czyn. A nawet jeśli, pomimo Waszych starań, przydarzy Wam się kleszcz, to przynajmniej nie będziecie pluć sobie w brodę, że nie zrobiliście wszystkiego, by się przed nim ochronić. Tak jak pluję sobie ja …
Niech zatem Wasze wycieczki będą bezpieczne i oby nie miały takiego finału jak nasza …

Buziaki na całą niedzielę. Spędzcie ją jak najlepiej się da!