Kiedy dałam ogłoszenie na jednej z opolskich grup na Facebooku, że poszukuję pomoc domową, odezwała się do mnie znajoma, która powiedziała mi: „A po co Ci sprzątaczka? Zawsze kiedy Cię odwiedzam masz tak czysto w domu, że radzisz sobie fantastycznie sama„. Po czym zaczęłam wyliczać jej, jak bardzo daleko mi do idealnej pani domu. Po chwili rozmowy, rozejrzałam się wokół i stwierdziłam, że faktycznie kumpela ma rację. Na pierwszy rzut oka, wszystko jest w należytym porządku, choć jakby się bliżej przyjrzeć, to … tu kurz, tam ubrudzona ściana, a jeszcze dalej szafka ugina się pod ciężarem dokumentów, które zawsze mam w planach posegregować i zawsze te plany mi uciekają. Ciągle coś.


Chciałam być z nią zatem szczera. Powiedziałam jej, że marzę o porządku w każdym kącie, choć wiem, że przy dwójce dzieci, które są w domu 24 godziny na dobę i mężu pracującym w sezonie częściej poza domem, niż na miejscu, jest to chyba niemożliwe. Nie można mieć wszystkiego na cacy. Każdego dnia staję przed dylematem – posprzątać czy wyjść z dziewczynkami na dwór? Posprzątać, czy zająć się pracą? Zająć się pracą, czy zabrać dziewczynki do zoo? To jest trudne. Jeśli postanowię zrobić sobie z dziewczynami wycieczkę, to wiem, że wieczorem, gdy one pójdą spać, mnie czeka pranie, ogarnianie chatki i praca, która sama się nie zrobi. To da się pogodzić, ale ileż można ciągnąć wszystko samej, bez chwili relaksu? Dlatego postanowiłam, że dwa razy w tygodniu odwiedzi nas Pani, która ogarnie to, co danego dnia musi być zrobione. I choć już dwukrotnie usłyszałam, że, uwaga! cytuję: „poprzewracało Ci się w głowie Kochana”, to powiem Wam, że to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. W nosie mam, że ktoś myśli sobie, że „dosyć, że nie pracuje, to jeszcze za nią ktoś sprząta”. A niech tak sobie myślą ludzie, jeśli tylko chcą. Rzeczywistość bowiem wygląda inaczej. Jeśli Pani B. wpadnie do nas dwa razy w tygodniu, to w pozostałe 5 dni mam co robić. Jeśli zrobi mi pranie dwukrotnie, to ja nadal robię je sama dwa razy tyle. Jeśli nawet posprząta mi w kuchni, to ja nadal w tej kuchni będę gotować i doprawdy nie czekam, aż Pani Gosposia znów się pojawi. Myję, sprzątam i zbieram kurze. Ale w te dwa dni, kiedy ONA jest, mój rozkład dnia wygląda zupełnie inaczej.

Inaczej, czyli jak?

Nie powiem, żebym miała wtedy jakiś ekstra dzień tylko dla siebie. Nie rzucam wtedy wszystkiego i nie uciekam tam, gdzie nikt mnie nie zna. W dalszym ciągu są ze mną bowiem moje dzieci. To jest też ten czas, kiedy lecę na miasto załatwiać różne sprawy, ganiam po urzędach, odwiedzam pocztę, robię większe zakupy. Ale nie ukrywam, że zdarzyło się, że nasza Pani Gosposia, zabrała dzieci na plac zabaw, a ja w tym czasie skoczyłam do koleżanki na hybrydy. Ach! Co to była za szalona godzina. Kiedy wiem, że następnego dnia to ona zajmie się mieszkaniem, wieczorem zamiast skupiać się jego odgruzowywaniu, piszę wpisy. I lekko mi, gdy kładę się spać, a góra naczyń czeka. Jak poczekają do rana, to korona im z głowy nie spadnie.

Bo czy naprawdę mi nie wypada?

Bo czy naprawdę nie wypada mi prosić o pomoc, tylko dlatego, że mam pracę w domu i jestem w tym domu fizycznie przez cały dzień? Serio. Jak mi koleżanka wypaliła jak wyżej, że przegięłam z tą Gosposią, to chciałam zapytać, czy oby na pewno ona nie przegięła z tym, że posłała dziecko do żłobka. W dzisiejszych czasach Panie, które sprzątają, to nie żaden luksus zarezerwowany tylko dla osób zamożnych. Często takiej pracy podejmują się kobiety, które dorabiają do emerytury i nie mają wielkich wymagań finansowych. Robią to dokładnie i z uśmiechem na ustach. Cieszą się, że mają dzięki takiej pracy, parę groszy. Więc jeśli już czegoś nie wypada, to z pewnością nie warto iść w życiu pod prąd. Gdy można płynąć razem z nim.

Bo matka musi sobie życie ułatwiać, a nie je komplikować!

To tak jak ze zmywarką. Pamiętam jak rodzice kupili do domu naszą pierwszą zmywarkę. Początkowo stała pusta, bo jakoś tak łyso było, jak się samemu naczyń nie myło. Z czasem zaczęliśmy się do niej przyzwyczajać. Zaoszczędzony czas, wykorzystywaliśmy na coś innego. Tak samo tu. Dzięki pomocy kogoś z zewnątrz, czas, który poświęciłabym na pracę, którą ogarnia Pani B., wykorzystuję na inne zajęcia. Gdzie się da, ułatwiam sobie życie, nie przejmując się tym, że komuś może się to nie spodobać.

I tym oto sposobem mam w domu: Panią do sprzątania, która zetrze kurze i zrobi mi pranie, mam zmywarkę, która myje nasze brudne naczynia, mam  robota kuchennego, co robi pyszne jedzenie, prawie sam, bez pomocy i mam inteligentnego robota odkurzającego, który zawsze odkurzy nasze mieszkanie, gdy wychodzimy z dziewczynkami z domu. Zaszalałam, co? O naszej Pani B. już Ci opowiedziałam, o zmywarce chyba nie muszę, o robocie kuchennym szykuję dla Ciebie oddzielny wpis, a dziś przedstawię Ci naszego zbawiciela iRobota Roomba 886! Bo co jak co, ale w nim to ja się zakochałam bez pamięci!

iRobot Roomba – czy warto inwestować w inteligentnego robota odkurzającego?

O iRobocie słyszałam same pozytywy. Od dawna korciło nas, aby sprawdzić, czy faktycznie jest tak, jak o nim piszą i mówią. Czy jest przydatny w domu, w którym są dzieci? Czy zaoszczędza czas i naprawdę pomaga w domowych obowiązkach? Czy jest głośny? Czy jest dokładny, niczym ręczny odkurzacz? Miałam wiele pytań, na które dziś mogę Ci odpowiedzieć. Ponad miesiąc testuję już iRobota Roombę 886. Dziś przekonasz się jak to jest z nim naprawdę!

A prawdą jest, że …

  1. Jest to sprzęt, który bardzo ułatwia codzienne sprzątanie. Zwłaszcza wtedy, kiedy nie możesz lub nie chcesz sobie pozwolić na długie latanie z odkurzaczem, a podobnie jak ja, cenisz sobie czystość, zwłaszcza na podłodze. Na tym punkcie mam bzika. Zaczęło się kilka lat temu, kiedy Wiki była mała i dbałam o to, by podłogi po których pełza i raczkuje były czyste. I tak mi zostało. I o ile kurz na szafkach, które nie są w zasięgu mojego wzroku, mnie tak nie drażni, o tyle czysta podłoga musi być. I tutaj Roomba spisuje się doskonale. Wystarczy bowiem wcisnąć jeden przycisk „CLEAN”, a ona sprząta za mnie. Jest mega dokładna. Zagląda w każdy kąt, a gdy się zmęczy, sama wraca naładować swoje baterie i … jedzie dalej.


  2. Świetnie radzi sobie z sierścią zwierząt. A wiadomo jak to jest, jak ma się w domu sierściucha. Co prawda ja nie wiem, ale wie Kasia z Twoje D.I.Y, która użytkuje iRobota Roomba przy swoim kociaku. Jesteś ciekawa, czy przy zwierzętach daje on radę? Zajrzyj do TEGO wpisu.
  3. Spisuje się świetnie na każdym rodzaju podłogi i co najważniejsze – nie rysuje jej. U nas jeździ po panelach, ale nie straszny mu ani parkiet, ani gumolit, ani nawet dywan. Po prostu dla niego nie ma rzeczy niemożliwych.
  4. Jest dokładny. Tego się obawiałam najbardziej. Że będzie jeździć bez celu tu i tam, a w rezultacie będzie nadal brudno. Nic z tych rzeczy. Roomba posiada inteligentną nawigację, dzięki czemu adaptuje się do warunków, panujących w jej otoczeniu. Sprząta każdy zakamarek, do którego może wjechać. Czyści wzdłuż krawędzi, nie obijając przy tym mebli. Rozpoznaje też kable, przez co nie najeżdża na nie i się w nie nie wkręca. I nie to, że raz przejedzie po podłodze i koniec. Jeździ do skutku. Aż podłogi będzie lśnić!
  5. Jest odpowiedni w mieszkaniu alergika.Wysokowydajny filtr AeroForce przechwytuje 99% alergenów, pyłków i cząstek o wielkości do 10 mikronów„. Po sprzątaniu czyszczę zbiornik, w którym zbiera się brud, kurz i roztocza, po czym wysypuje wszystko do śmietnika i tym sposobem robot jest gotowy na kolejną akcję.


  6. Roomba jest atrakcyjny dla dzieci. To jest ten plus, że gdy włączam naszego iRobota, kiedy jesteśmy w domu, mam na godzinę dziewczynki z głowy. Chodzą za nią wszędzie, gonią ją, bawią się z nią w chowanego. Może dla dorosłego to żadna zabawa, ale dla dzieci z wyobraźnią, to fantastyczna rozrywka. Plus dla Roomby za bycie … nianią!

  7. Zaoszczędza czas. Zazwyczaj czyści mi podłogi dwa razy dziennie. Po śniadaniu, kiedy wychodzimy na spacer i po kolacji, kiedy dziewczynki idą się kąpać. Jeśli odkurzając dwa razy dziennie, poświęciłabym tej czynności 20 minut, łatwo wyliczyć, że w miesiącu, dzięki Roombie, zaoszczędzam średnio 10 godzin na sprzątaniu podłóg. Wyobrażasz sobie, co można zrobić mając 10 godzin wolnego tylko dla siebie? Kawa? Kino? A może jakieś SPA? Na co miałabyś największą ochotę?
  8. I nie. Nie jest głośny. Jest zdecydowanie cichszy niż mój ręczny odkurzacz, przez co nie mam wyrzutów sumienia używać go nawet późnym wieczorem. Jeszcze żaden sąsiad się nie poskarżył, więc śmiało czyści nam podłogi, nawet po 22, gdy zachodzi taka konieczność, bo na przykład po wieczornej biesiadzie ze znajomymi tu okruszki, tam okruszki … Co ja się będę wysilać i latać ze zmiotką przed północą? Siadam na kanapie, zarzucam nogi w górę, w ręku trzymam szklankę herbaty, a rano po okruszkach ani śladu …

Ma tylko jeden minus. Nie myje mi podłóg. Choć z drugiej strony, czystszej podłogi nie miałam nigdy wcześniej, więc jak przejadę szybko mopem po panelach, to krzywda wielka mi się nie stanie, prawda? Tego wynalazku nie oddam za żadne skarby świata. Wiem NATOMIAST, że Roomba ma siostrę iRobota Braava-ę jet, która mopuje podłogi. Musi mnie Roomba z nią zapoznać. Wtedy, to już w ogóle mogę zapomnieć o brudnych podłogach.
 

Ułatwianie sobie życia w dzisiejszych czasach, nam – kobietom – nie zawsze przychodzi łatwo. Czasem wydaje nam się, że to, czego nie zrobimy my same, własnymi rękoma, nie będzie zrobione tak dobrze, jak być powinno. Ale prawdą jest, że żyjemy tak szybko i w takim pędzie, że pomoc jest nam czasem niezbędna. I jeśli tylko mamy taką możliwość, jeśli ktoś nam ją oferuje, korzystajmy z niej. Nie bójmy się też o nią prosić. Nie wstydźmy się jej. Jeśli zaś możemy sobie pozwolić, inwestujmy w sprzęty, które ułatwiają nam codzienną rzeczywistość. Zaoszczędzony z kolei czas, niechaj nie ucieka nam przez palce. Spędzajmy go z rodziną, budujmy silne więzy. Bo tylko to, dam nam tak naprawdę prawdziwe szczęście …

A Ty? Lubisz ułatwiać sobie życie kochana Mamusiu?

Wpis powstał przez współpracę z iRobot

  • Marlena Ka

    Powiedz co to za narożnik? Jestem w trakcie poszukiwań. Wygodny? Polecasz?

  • Ja wolę prawdziwą Panią do sprzątania 🙂