Lubię Was zaskakiwać. Napisać w tytule coś, co sprawi, że zaczniecie się zastanawiać: „Co tym razem?”.

Dziś jest piątek. Dzień, który przed weekendem powinien zwolnić, a wcale nie zwalnia. Mam wrażenie, że jadę na piątym biegu i do wieczora się nie zatrzymam. Aktualnie piszę tych kilka słów do Was, czekając na Wiki, która właśnie jest na tańcach. Nasze piątkowe rytuały. Maja w tym czasie skacze, biega, je muffinkę kupioną w Macu, na zmianę oglądając bajkę na moim smartfonie. Co jakiś czas biegam za nią jak oszalała i obie czerpiemy z tego satysfakcję. Lubię to. Lubię czas z nimi spędzany. Nigdy nie jest dla mnie stracony.
Ale…

Dziś rankiem, kiedy było jak zwykle wolno i bez pośpiechu, usiadłam sobie z kubkiem herbaty w ręku i pomyślałam jakie to proste. Jak w prosty sposób odpocząć, pozwalając dzieciom na coś, co zdawałoby się nie do pomyślenia, w świecie w którym mama zawsze daje radę ze wszystkim.

Na co?

Na totalną NUDĘ. Żadnych kreatywnych zabaw. Nauki tabliczki mnożenia albo alfabetu na zmianę z literkami. 
Wystarczy usiąść, włączyć dzieciom TV, albo dać im chociażby papier toaletowy do ręki. Nic twórczego. Wystarczy się po prostu nie spinać. 
Nie myśleć o tym, że skoro dziecko chore i ma wolne od przedszkola, to wypada coś z nim robić, by się nie zanudziło. 
A niech się nudzi. Niech usiądzie, obejrzy ulubioną bajkę i ziewnie po godzinie. 

Czasem nawet nie wiemy, jak bardzo nasze dzieci chcą się ponudzić. Chcemy być dla nich mistrzyniami organizacji czasu, podczas gdy zapominamy o tym, że one same potrafią być bardziej kreatywne od nas. 
Robiąc tak zyskujemy czas dla siebie, który czasem bywa tak cenny, że doprawdy nie ma żadnej ceny. 

Ja tak robię. Gdy muszę albo gdy chcę odpocząć nie mam wyrzutów, że tym razem nie dałam im nic od siebie. Nie czuję wyrzutów, gdy włączam bajkę, gdy o nią proszą. Gdy daję do ręki tableta z ulubioną grą Memory. Gdy rozkładam kartki, daję mazaki i proszę, by robiły cokolwiek chcą, byleby same. 

Bądźmy dla dzieci, poświęcajmy im czas, bo o tym ciągle piszę, ale nie zapominajmy też o sobie. I jeśli tylko potrzebujemy chwili resetu, pozwólmy naszym dzieciom się nudzić, tak, jak same chciałybyśmy to robić. Z nogami wyciągniętymi do przodu, pod kocem. Na luzie. Nawet w piżamie.

A to wyjdzie na dobre wszystkim.