Dieta dziewczynek od zawsze spędzała mi sen z powiek. O ile Majeczka je w miarę różnorodnie, o tyle Wiki zawsze była monotematyczna. Do tego stopnia, że mogłaby żyć samym powietrzem. Lata doświadczenia nauczyły mnie radzić sobie w kuchni tak dobrze, że przemycam im rzeczy, których normalnie by nie tknęły, a dzięki mnie jedzą ze smakiem.
I tak wszelkiego rodzaju kasze, niezbyt lubiane warzywa czy tzw. superfoods lądują na ich talerzach w różnorakiej formie, ukryte w cieście, babeczkach, albo placuszkach, które zawsze chętnie chwytają do rączek (o tym, jak gotować, żeby dzieci jadły naszykowałam Ebooka! Co prawda czasowo płynę i wciąż go dopinam na ostatni guzik, ale w końcu go wydam i wiem, że to będzie COŚ!)

Są jednak pewne produkty, co do których nie miałam za bardzo pojęcia, jak sprawić, by Wiki i Majka jadły je każdego dnia. Mowa o… ORZECHACH! Przyznaję Wam szczerze, że moje dziewczynki nigdy nie przepadały za orzechami, ku mojemu smutkowi, bo dla mnie wszystkie orzechy są przepyszne i lubię je odkąd sięgam pamięcią. A one nie! Jak na złość – nie, bo nie. Jak orzechy to jedynie w formie popularnego kremu na kanapki, który z orzechami ma tyle wspólnego, co nic.

W pewnym momencie przestałam walczyć. Wierzyłam, że jeśli kiedyś będą mieli ochotę na orzechy, to i na nie przyjdzie pora. I wszystko zaczęło się od Mixit.pl. Na stronę Mixit.pl trafiłam szukając alternatywy dla już wspomnianego smarowidła czekoladowego. Znalazłam wtedy Mixitellę w kilku smakach. Do koszyka zapakowałam orzeszki ziemne z mleczną czekoladą, z białą czekoladą i truskawkami, z gorzką czekoladą Uganda oraz kokosowy krem z białą czekoladą (Mixitella ma w składzie w większości orzechy ziemne prażone oraz dodatki np. czekolada ziemna, mleczna i owoce liofilizowane – świetny skład, prosty i przejrzysty bez dodatku oleju palmowego!). A potem zapakowałam tubkę orzechów, orzechów w czekoladzie, batoników o nazwie Mixitka, owoców w czekoladzie, ciasteczek i drinków proteinowych. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że dziewczynki będą się zajadały czymkolwiek innym niż Mixitellą, a okazało się, że zajadały i wciąż zajadają się wszystkim, co zamówiłam. Oprócz kremów – w jeden dzień zjadły cały słoik kremu z orzeszkami ziemnymi i mleczną czekoladą (żeby nie było, że same, ja im pomogłam) – szczególnie upodobały sobie zwykłe orzechy, orzechy w czekoladzie oraz owoce liofilizowane.

Te ostatnie to kolejny produkt, który powinniśmy włączyć do diety naszych dzieci, bo to nic innego jak owoce poddane procesowi suszenia przez mrożenie, a zawierają one te same zestawy białek, tłuszczów, witamin, minerałów co świeże owoce. Oblane dobrą jakościowo czekoladą stanowią ciekawe urozmaicenie w diecie dziecka i są fajną przekąską, idealną nie tylko w domu, ale również w podróży.

Fajną opcją, którą znajdziecie na stronie producenta Mixit.pl jest możliwość skomponowania własnej mieszanki musli, zawierającej ulubione zboża, suszone owoce oraz orzechy. My zamówiliśmy gotowy zestaw tzw. „majową mieszankę” i szczerze mówiąc te musli są tak pyszne, że ja – miłośniczka śniadań na słono, czadem kuszę się i jem śniadanie w wersji na słodko…
No i dziewczynki sypią sobie musli do mleka kokosowego albo roślinnego jogurtu, co dawniej było nie do pomyślenia…

A zatem… orzechy, suszone owoce i zboża to TO, co każda z nas powinna włączyć do diety naszych dzieci. O zaletach chyba nie warto mówić, bo każda z nas dobrze wie, że to zdrowe przekąski. O wadach… wad nie znalazłam.

A jeśli dodamy, że to wszystko, co oferuje nam Mixit jest zamknięte w pięknych opakowaniach… zresztą zobaczcie sami – link do strony znajduje się TUTAJ.

Do 10.06 na stronie MIXIT.pl zrobicie zamówienie z kodem Mamalife z rabatem 10 %. Warto!

A tymczasem ja nadaję do Was prosto z Sucholandu, gdzie zabrałam ze sobą drinki proteinowe i batoniki. Cała reszta czeka na nas w domu, gdzie po powrocie będziemy smakować te pyszności dalej. No i już zamawiam kolejne, bo jak dzieci chcą, to czy można im odmówić? Odpowiedź znacie sami…