Raz na jakiś czas dostaję wiadomości, że robię za dużo, a jak człowiek robi dużo to jest do d… ze wszystkiego. Kiedyś też wydawało mi się, że najważniejsze to „raz, a porządnie„. Pytanie jest inne: „Który raz załapie?”…

Moja droga jest bardzo kręta. Dziś poświęciłam temu część swojego stories na Instagramie – od blogera, który chciał być częścią „blogerskiego parentingu„, po przedstawiciela Thermomixa. A przecież z zawodu jestem fizjoterapeutą, skończyłam kosmetykę, więc co ma piernik do wiatraka?

Otóż to, że czasami zmienia się nasza sytuacja i jeśli nie możemy jej zmienić, to mamy tylko jedno wyjście – my się musimy zmienić. Czasem tą zmianą jest na przykład zmiana pracy.

Dlaczego więc robię tyle rzeczy na raz? Bo jak kapie z wielu źródeł, to jest większe prawdopodobieństwo sukcesu. Na przykład przedstawicielem Thermomixa zostałam w grudniu 2020 roku i w zasadzie była to ostatnia rzecz, na jaką bym się zdecydowała! Ja? Sprzedaż bezpośrednia? Przecież nie mam żadnego doświadczenia. A tymczasem po 3 miesiącach robię największą sprzedaż w Okręgu, a inni pytają jak to się udaje. Nie widzą, że pomiędzy mijającymi dniami ja się… uczę. Bo na naukę nigdy nie jest za późno, jeśli trzeba się jej podjąć.

W biznesie popełniłam wiele błędów. To nie tak, że wszystko przychodzi mi łatwo. To, co robię teraz, to nie są moje wyuczone zawody. To rzeczy, które lubię robić, ale też takie, których musiałam się nauczyć, żeby móc jakoś żyć. A samodzielne życie do łatwych nie należy.

I alimenty wcale mi nie zapewniają utrzymania. To jakaś część wychowania dziewczynek. Coś, co należy się dzieciom. Żadne dodatkowe pieniądze na moje przyjemności. Jeśli chcę jakiejś przyjemności dla siebie, muszę po prostu sobie na nią zapracować.

Mam marzenia. Na początek wypracować sobie zdolność kredytową. Potem będą kolejne. Ale zawsze, mam w głowie to, że dopóki mam dwie ręce i nogi i zdrowie, poradzę sobie w każdej sytuacji! Krok po kroku. Czasem upadając lub pełzając. Ale do przodu.

Myślisz podobnie?

Ps. Tylko wciąż się zastanawiam… jak mam prowadzić tego bloga… Jakie tematy mają być przewodnie. Ostatnio mnie tutaj mało, jakoś potrzebuję weny. Choć może to właśnie wiosna będzie taką motywacją? Może fajne będą takie krótkie wpisy, niekoniecznie długie jak z telenoweli… co myślicie?

No i trzymajcie kciuki! W tym roku planuję trochę szumu 😛