Właśnie siadłam na kanapie i zdałam sobie sprawę, że to lato jest przełomowe. 
Już za miesiąc Wiktoria rozpoczyna zerówkę, a Majka jeśli się dostanie do przedszkola – przedszkole. I choć zarzekałam się, że wolę, by była ze mną w domu… muszę zmienić plany. 
Życie czasami weryfikuje nasze poglądy i o ile nadal uważam, że czas spędzony z nimi w domu był tym, co mogło mnie spotkać najlepszego, czas pójść o krok dalej…
Muszę skupić się na pracy, a to oznacza, że wolałabym, by Majka spędzała ten czas bardziej wartościowo, niż uczepiona do pracującej mamy…

Ale do sedna…
Kochana córeczko

To ostatnie lato, kiedy będziesz taka mała…
I czasami czuję, że to mnie przerasta. Czuję, jakbym nie była gotowa. 
A potem widzę, jak oczy Ci błyskają na każdą nową rzecz, która Cię spotyka.
I wtedy wiem, że nie chcę Cię trzymać przy sobie. Chcę Cię kochać, ale też podsycać w Tobie tą iskrę, którą masz, a która sprawia, że idziesz w przód…
Chcę marzyć o tym kim się staniesz i chcę być częścią tych marzeń.
Uwielbiam chodzić z Tobą na spacery i spoglądać jak rozkoszujesz się malutką biedronką…
Uwielbiam gdy zadajesz mi sto pytań i gdy czekasz, aż cierpliwie na nie odpowiem.
Uwielbiam patrzeć jak dorastasz.

Więc to ostatnie lato, gdy będziesz taka mała. Ale to dobrze. 

Świat staje się coraz bardziej żywy, a Ty uczysz się swojego miejsca i swojej drogi. Tak jak Ty, ja też się uczę. Nauczyłam się, jak być mamą noworodka. Uczyłam się, jak być mamą malucha, a wkrótce będę się uczyła, jak być mamą przedszkolaka… I tak rok w rok. Dzięki Tobie.

Ale zanim to zrobię, cieszmy się naszym latem. Ponieważ wciąż naszą codziennością są piosenki do śpiewania, plaże do pływania, lody do zjedzenia i zamki z piasku do budowy.
I dopóki lato trwa, Ty jedna nie musisz dorastać…
Żyj chwilą, a ja podzielę tą chwilę z Tobą.
Mama.