Odkąd pamiętam uwielbiałam wycieczki rowerowe. Gdy miałam 8 lat mieliśmy jednego białego składaka, na którym jeździliśmy w zasadzie wszyscy z naszej czwórki. To był mój pierwszy rower, na którym uczyłam się jeździć. Potem mając 12 lat rodzice dla wszystkich kupili prawdzie górskie rowery. Co to była za euforia. Wycieczki rowerowe stały się nieodłączną częścią naszej codzienności. Nie było dnia, kiedy byśmy nie jeździli na rowerach. W tygodniu sami, w weekend z rodzicami. Tak bardzo mi się to spodobało, że obiecałam sobie, że gdy będę miała własną rodzinę, kupimy dobre rowery i będziemy dbali o to, by takie wycieczki stały się dla nas prawdziwą pasją.

A potem zostałam żoną, kupiliśmy rowery i jeździliśmy.

A potem kupiliśmy mieszkanie i rowery schowaliśmy…

A potem zaszłam w ciążę. Jedną i drugą.

A potem się rozwiodłam.

A potem przeprowadziłam się do Warszawy i dopiero tutaj zaczęłam realizować swoje marzenie z dzieciństwa.

Dokładnie 9 miesięcy temu. Bo wiecie. Co innego kupić rowery dzieciom i iść za nimi, gdy jadą, a co innego jeździć wspólnie. Wybierać razem plan trasy, szykować plecaki. Rano czuć tą ekscytację w brzuchu, gdy dzieci pytają: „Mamusiu, to już dziś ta nasza wycieczka rowerowa?”. Znacie to?

Dokładnie w sierpniu zeszłego roku doczekałam się swojego nie pierwszego, ale zdecydowanie najbardziej wymarzonego roweru. Jest taki, o jakim zawsze marzyłam. Biały, duży i wygodny. Wybierany spośród wielu modeli ze strony www.rowerystylowe.pl. Efekt mojej współpracy na którą zdecydowałam się po długich namysłach – bo nie chciałam, żeby to było tak na chwilę, byleby tylko pokazać, ale zdecydowanie na dłużej. Bo takiego roweru nie kupuje się na rok czy dwa. To zakup na lata. Zakup w konkretnym celu. I dlatego być może widziałaś jak dostałam rower, jak go rozpakowałam, jak szykowaliśmy się na nasz pierwszy rowerowy trip po Warszawie, potem jak przyszła jesień i jak nasze marzenia o wycieczkach pokrzyżowały bóle nóg u Mai i podejrzenie zapalenia stawów i teraz – gdy nastała wiosna i coraz częściej możemy pozwolić sobie na przejażdżki, na tyle na ile nie krzyżuje nam naszych planów pogoda w kratkę.

Zdecydowanie – jeśli rower, to będę Wam polecała mój model, a jeśli nie ten model, to będę zachęcała do tego, żebyście swojego wymarzonego wyszukali na właśnie TUTAJ. To firma z wieloletnim doświadczeniem i bardzo profesjonalną obsługą, która z pewnością pomoże Wam dobrać odpowiedni sprzęt do Waszych oczekiwań. No i przede wszystkim do Waszych możliwości finansowych. Rowery mają różną rozpiętość cenową, a to wpływa na to, że każdy może znaleźć tam coś dla siebie.

Na czym mi zależało najbardziej? Chciałam, żeby mój rower płynnie poruszał się po drogach miejskich. Doradzono mi model BATAVUS FINEZ N7, który jest idealny do miasta, ale równie dobrze radzi sobie na drogach leśnych. Więcej szczegółowych informacji konkretnie o tym modelu poczytasz TUTAJ.

Rower ten mam świetną amortyzację, a to jest kolejna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę decydując się na zakup. Chciałam też, żeby był on wykonany z wysokiej jakości materiałów i tutaj nie mam się do czego przyczepić. Nie zawsze za ceną idzie jakość, ale tutaj zdecydowanie za tą cenę, którą zapłacicie za rower (możliwe raty) otrzymujecie produkt, który naprawdę posłuży Wam na długie lata. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest porządny. Podoba mi się blokada tylnego koła z kluczykiem. Dzięki temu zostawiając go na chwilę pod sklepem, mam poczucie bezpieczeństwa. Nikt nim nie odjedzie, a taki rower staje się praktycznie bezużyteczny.

Oczywiście chciałam też, żeby rower, którym będę jeździła podobał mi się wizualnie, ale akurat na stronie rowerystylowe.pl nie ma chyba roweru, który nie wygląda fajnie. Mają tam i świetną jakość i ciekawy design rowerów. I nie tylko dla dużych, ale również dla dzieci.

Jak tylko pogoda przestanie nam płatać figle zabierzemy Was na kolejną przejażdżkę rowerową, tym razem już z Tobim. To będzie dodatkowe wyzwanie – zabrać psa na rower, ale dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych, więc na pewno i tutaj sobie poradzimy. Czytałam ostatnio, że popularne koszyki do przewożenia psa – choć wygodne – nie są bezpieczne i lepiej kupić dla psa przyczepkę. Przeglądałam takie (TUTAJ) i będę musiała się zdecydować na zakup takiego gadżetu, jak tylko upewnię się, że bez problemu go podczepię pod swojego BATAVUSA.

Dodam tylko jako ciekawostkę, że kiedy zamawiacie rower na stronie Rowery Stylowe, to rower przychodzi do Was złożony i zapakowany, gotowy do wyjęcia z kartonu i pierwszej jazdy. Dla mnie jako samodzielnej mamy to była duża wygoda, bo ja i klucze rowerowe to zupełnie inna bajka.

A Wy? Lubicie rowerowe wycieczki? Gdzie jeździcie najczęściej? Krótkie wypady czy całodzienne objazdówki? Macie swój rower czy ten zakup wciąż przed Wami? Piszcie w komentarzu lub na Facebooku.