Do Kobiety, którą wczoraj widziałam pod apteką!

Gdy zobaczyłam co robisz, miałam ochotę wrzasnąć i kazać Ci się natychmiast zatrzymać. Niestety. Twój mąż ruszył zbyt szybko, bym mogła zareagować. Weszłaś pędem do auta, a On podał Ci fotelik samochodowy z Waszym dzieckiem. Widziałam przez szybę, że Wasz skarb miał miesiąc, a może dwa? Zapięłaś pasy. On też zapiął. I odjechaliście …

Szkoda, że nie widziałam, jak zapinacie własne dziecko. Nie wiem czy zrobiłaś to zaraz po tym jak odjechaliście, ale sama dwukrotnie miałam dzieci i wiem, że zapięcie takiego fotelika nie jest banalne. Żeby zrobić to dobrze, musisz się skupić, pochylić i pomyśleć, a nie robić to po omacku. W pewnym momencie pomyślałam, że miałaś IsoFix i rozdmuchuję sprawę, ale widziałam jak ustawiasz fotelik kątem do siebie i podajesz dziecku mleko. Dlatego mam do Ciebie żal. Bo powinnaś najpierw zapiąć fotelik, a dopiero potem powinniście ruszyć. Nie ma tu żadnego ale. Zdajesz sobie sprawę z tego, że najwięcej wypadków zdarza się 5 minut od domu?  Chyba nie bardzo. Zbyt mocno jesteś przekonana o tym, że przecież nic się nie wydarzy, bo to tylko jedna ulica i więcej zachodu niż to wszystko warte. Tak bardzo się mylisz …

Widziałam kiedyś wypadek. Właśnie na takiej ulicy. Ciemnej, mało uczęszczanej. To właśnie takie miejsca są ulubioną rozrywką dla rajdowców samochodowych. Kolesi po wieczornym piwie, którzy mają ochotę na krótką przejażdżkę. Jeden z nich wpadł w poślizg. Wylądował na latarni. A gdybyście zamiast tej latarni byli Wy? Ty zapięta, Twój mąż też i Wasze dziecko leżące w niezapiętym foteliku … Bo przecież tylko jedna ulica. Nic się nie wydarzy … Ach, jak bardzo się mylisz. 

Pamiętasz ile czasu poświęciłaś na to, by wybrać ten fotelik? A teraz go nie zapięłaś …

Może pierwszy raz i ostatni …

A może robisz to codziennie, bo ci się nie chce …

Nie chcę Cię oceniać, ale jestem na Ciebie wściekła. 

nie rób tego nigdy więcej. 

Nawet jeśli Twoja podróż trwa tylko minutę …

Bo Twoje dziecko może stracić życie w jedną sekundę …

Kochane! 
Kurde serio się wkurzyłam na tą babeczkę. 
Mam nadzieję, że to przeczyta i … pomyśli.