Wiem, że być może mnie dziś nie przeczytasz.

Ale jak nie dziś, to może jutro?

Dziś mój dzień jest taki sam jak wczoraj i jutro. Mąż w pracy, a ja za chwilę zacznę swoje cowieczorne obowiązki. I pewnie padnę tuż przed północą, albo zaraz po. 

W zasadzie nie chciałam Ci nic pisać. Ale tak mnie natchnęło, bo dziś wszyscy rok podsumowują. Fajnie było, nie powiem. A planów na kolejny chyba nie zamierzam tworzyć. Obędzie się bez postanowień, bo potem i tak się one gubią w natłoku codziennych zajęć. Jak zdrowie dopisze, to wszystko dopisze. I tyle. 

Ale …

Pomyślałam sobie, że tyle pisałam w tym roku o życiu, o tym, że warto łapać każdą drobnostkę i cieszyć się nią po stokroć. Lubię te tematy. Lubię pisać o dzieciach, rozważać o tym, co robić, a czego nie, by tym naszym dzieciom było, dobrze, tak lepiej … Lubię pisać o mamach. W końcu sama nią jestem, więc dzielenie się swoim doświadczeniem z Tobą, przy okazji biorąc od Ciebie szczyptę Twojej macierzyńskiej wiedzy, to fajna sprawa. 

Ale …

I tu dochodzimy do sedna. 

Lubię pisać o rodzinie. I dziś chciałabym Tobie napisać tylko, że ta rodzina nie będzie szczęśliwa bez tej jednej rzeczy. Bez jej trzonu, który ma dla mnie niesamowitą wartość. 

TY i ON. Już nie tylko jako rodzice, ale przede wszystkim jako małżeństwo. 

Czasem o tym zapominamy. O tym, że gdzieś obok nas jest jeszcze ten człowiek, który sprawił nam najpierw motyle w brzuchu, a potem w miłości ulepił z nami ten owoc, który być może właśnie tulisz w ramionach. 

Jakiś czas temu jeden mój czytelnik napisał mi w wiadomości: „Gdy urodziła dziecko, przestałem się liczyć … jak mogę to zmienić? Jak mogę sprawić, by na nowo zaczęła mnie zauważać?”. Zrobiło mi się przykro. Uświadomiłam sobie, że i ja czasem mając oczy zwrócone na dziewczynki zapominam patrzeć na niego. Z tą iskrą w oku. Zapominam wstając podejść i się przytulić, cmoknąć w policzek, chwycić za rękę. A przecież tak bardzo go kocham. 

Kochani!

Wiem, że czasem jest ciężko. Wiem, że życie niesie różne scenariusze. Ze nie zawsze układa się tak jakbyśmy tego chcieli. Ale zawsze, powtarzam – zawsze, nawet jeśli się wali – walczmy! Walczmy o naszą rodzinę. Nikt nie zastąpi dziecku mamy i taty. Są tak samo ważni w wychowaniu. Po równo pomagają budować i kształtować charakter dziecka. Nie sądź nigdy, że jest inaczej …

Dlatego w kolejnym roku stawiam właśnie na rodzinę. 

Na całą naszą czwórkę. 

Na wspólne śniadania …

Na codzienne spacery …

Na czas spędzony offline …

Na drobne gesty, o których czasem się zapomina …

Na słowa, których codziennie się nie wypowiada, bo przecież „dobrze wiesz, że Cię kocham” …

A jak nie wie?

Stawiam nie tylko na ilość, ale też na jakość …

I mam cichą nadzieję, że Ty również myślisz tak jak ja …

I tyle. 

Dziękuję …

Dobranoc.