Kochany Da-Da

Chociaż mam dopiero 15 miesięcy, to uważam, że to wystarczająco długo dla mnie, bym wiedziała, że jesteś najlepszym da-da na świecie. Uwielbiam kiedy mnie podrzucasz wysoko w powietrzu i kiedy dzielisz się ze mną czekoladą, gdy mama nie patrzy. Uwielbiam, kiedy łaskoczesz mnie po brzuszku i robisz na nim „pierdzioszki”, choć wydawałoby się, że to takie niemęskie. Lubię też, gdy opowiadasz mi bajki, choć niewiele jeszcze z nich rozumiem. A gdy przychodzisz z kolejną książeczką dźwiękową do kompletu, zakupioną w sklepie, zupełnie bez okazji, cieszę się, rzucając Ci się na szyję Da-Da. To nic, że wolę je gryźć. To nic, że na każdej widać komplet moich wyżynających się zębów. Ty wiesz, że naciskanie kolejnych guzików przynosi mi frajdę. Czuję, że lubisz spełniać moje zachcianki. Czuję, że wiesz, co naprawdę lubię, bo zwyczajnie chcesz mnie poznać. 

To Ty mnie inspirujesz. Nauczyłeś mnie już kilku ruchów tanecznych. Pamiętasz? To wtedy, kiedy jakiś czas temu, po raz pierwszy w środku dnia puściłeś mi kaczuszki i tańczyłeś razem ze mną. Twój śpiew jest niesamowity. Choć głos mamy jest cieplejszy, Twój jest równie mocno wypełniony miłością. Może nie znasz tylu kołysanek, ale ta jedna wystarcza, bym zasnęła w Twoich ramionach. 

A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie. Ta miłość, która rośnie we mnie, miała swój początek już wtedy, kiedy Wy jeszcze mnie nie znaliście. Mama opowiadała mi, że każdego miesiąca towarzyszyłeś jej u lekarza i razem z nią patrzałeś jak się rozwijam. Nigdy nie opuściłeś ani jednej wizyty. A gdy się rodziłam, to Ty byłeś pierwszą osobą, która przyglądała mi się tak długo, że musiano Cię aż klepnąć po ramieniu, byś zrozumiał, że muszę na chwilę Was opuścić. To Ty nagrałeś pierwszy film i zrobiłeś tysiąc zdjęć. Co z tego, że tylko dziesięć jest w rodzinnym albumie. Ty zrobiłeś ich całe mnóstwo. A potem wieczorem, kiedy razem z mamą zostałam w szpitalu, a Ty uśpiłeś już moją siostrę, siadłeś i nie mogłeś się na mnie napatrzeć. Tęskniłeś tak samo jak mama. Wcale nie mniej. Ja leżałam sama z dala od Was, pośród kilku kolorowych kabelków, a Wy, oddaleni od siebie, oboje z taką samą intensywnością patrzeliście na ekrany swoich telefonów. Oboje dziękowaliście za ten cud. Za mnie. Za nas.

Wiem, że zawsze będziesz dla mnie da-dą, tatą, tatusiem, pierwszym facetem skradającym moje buziaki i nauczycielem. Czuję, że pomożesz mi otworzyć oczy na to, kim będę chciała być w przyszłości. Nie wyobrażam sobie, by Cię z nami nie było. Czuję, że kocham Cię tak samo jak mamę. Czuję, że jeszcze wielu rzeczy nas nauczysz. Że pokażesz nam miliard pięknych miejsc. Że sprawisz, że będziemy w stanie pokochać kiedyś innego mężczyznę … tak, jak Ciebie. Że nigdy nie zechcesz nas opuścić …

Wiem, że Tatusiowie czasem odchodzą. Tak bardzo mi przykro, że są na świecie dzieci, które nie mają tego, co mam ja i moja siostra. Że nie mają przykładu, który nam dajesz, a którym pokazujesz, co naprawdę znaczy słowo rodzina. 

Zarazem cieszę, że jesteś inny …

Znakomity we wszystkim co robisz.

Nie mogliśmy wybrać innego Taty, ale nasza mama wybrała doskonale. 

Jesteś wyjątkowy

Za nic i za wszystko.

Bo bycie Tatą, to nie bycie bohaterem od czasu do czasu ratującym od złego. Bycie Tatą to stała obecność. To poświęcanie uwagi i czasu każdego dnia. To budowanie więzi i dzielenie uczuć. Bo bycie Tatą to codzienność. 

i Dziękuję, że to rozumiesz.