Właśnie dobiega końca nasz drugi dzień nad Bałtykiem. Maja zasnęła w … cyrku, a Wiki w drodze do Hotelu. To oznacza jedno – są zmęczone. A jeśli są zmęczone to znaczy – dobrze się bawią. Czy oby na pewno? Zaraz się przekonasz.

Dzień zaczął sie pysznym śniadaniem, ale o naszej miejscówce napiszę Ci niebawem. Nad morze wyszliśmy tuż przed 12 w południe. To było zamierzone, bo w zasadzie nigdzie nam się nie śpieszy. Nie lubię wstawać na gwałt, po to tylko, by być nad morzem i łapać słońce. Dawniej owszem, ale teraz to dzieci wyznaczają nasz rytm. A one spały do 9.00, więc ich wcześniejsze budzenie nie wchodziło w rachubę. Gdy znaleźliśmy się wśród fal i piasku parawing uderzył w nas z każdej strony. Znalezienie wolnego kawałka plaży graniczyło z cudem. W ostateczności ulokowaliśmy się tuż obok budki ratowniczej. To było bardzo dobre rozwiązanie, bo przez sytuację, która wydarzyła się w trakcie naszego plażingu, mogliśmy wtłumaczć Wiki do kogo należy się udać, gdy straci z oczu rodziców. Odbyliśmy też krótką rozmowę z ratownikami, pokazując Młodej, że „tych Panów” się nie boimy. Ci panowie są fajni. Wracając do sytuacji. Leżąc, widzę nagle Panią pośpiesznie kogoś szukającą. Okazało się, że stracili z oczu dziecko – 7 letniego synka. Poszukiwania, w które się włączyłam, trwały około godziny. Wobrażasz sobie? Godzinę! Godzinę szukania dziecka, nie wiedząc gdzie jest … Ostatecznie chłopiec znalazł się cały i bezpieczny, ale swoje przeszedł. Co ciekawe – ponoć jak dzieci się gubią – idą „z wiatrem”. Ta cenna wskazówka była pomocna podczas poszukiwań malca. Nawet sobie nie wyobrażasz co w oczach mieli Ci rodzice … jeden wielki strach … i ja też … tłumy ludzi … nagle ginie Ci dziecko … to było straszne.

nowe-1-1193nowe-1-1194nowe-1-1196nowe-1-1197nowe-1-1198

Jak było na plaży?

Dziś woda była zdecydowanie chłodniejsza niż wczoraj, albo my byliśmy bardziej rozgrzani. Niestet nasze założenia, że Wiki nie zechce wyjść z plaży się nie sprawdziły. Zdążyła kilka razy zapytać „Kiedy wracamy?. W dodatku „Kiedy wracamy do domu?”. Czy to oznacza, że za rok będziemy musieli zmienić cel podróży? Może Mazury? Za to Maja, jak nie spała, to dobrze się bawiła. Tata się przypiekł, a Mama się cieszy, że słońce wydobyło z mojej skóry brązową opaleniznę. Małą, ale zawsze to coś. Na plaży byliśmy około 3 godzin. A po plaży wiadomo – jedzenie smakuje najlepiej. Dziś postawiliśmy na „Gospodę u chłopa” – karczmę przy ulicy Portowej 15. Skusiły nas dobre opinie w Google. Jak było? Dużo ludzi i szybkie wydawanie dań to na pewno. Zupy dostaliśmy natychmiast, w tym dobrą „łososiową„. Na rybki trochę czekaliśmy, ale warto było. Zamówiony przeze mnie łosoś z pieca był prze, prze smaczny. Dorsz Bartka zdecydowanie lepszy niż wczoraj. Wszystko świeże, choć nie tanie. Za dania z kompotem zapłaciliśmy 120 zł (2 zupy, 3 dania główne i dwa kompoty). Maja po raz pierwszy spróbowała rybki i … to chyba jej smak. Tuż obok gospody jest plac zabaw więc miejscówka jak najbardziej rodzinna. Plus za specjalne menu dziecięce. Zresztą zobacz jak to się wszystko prezentowało.

nowe-1-1193nowe-1-1205nowe-1-1195nowe-1-1206

Po obiedzie będąc tuż obok portu, postanowiliśmy porejsować po morzu. Z wielu ofert wybraliśmy największy statek i to był strzał w 10. Miły Kapitan pozwolił posterować i pokręcić sterem, przy okazji opowiadając kilka historii „z morza wziętych„. W trakcie rejsu zauważyliśmy też, gdzie udać się jutro, by uniknąc tłumów na plaży. Na pewno nie tam gdzie dziś. Jutro jedziemy bliżej w stronę Jastarnii szukając zarazem czegoś bardziej spokojnego. Jeśli znajdziemy to Wam podamy dokładne współrzędne geograficzne! Ha! 🙂 Po rejsie była krótka przechadzka po budkach przy porcie i zakup pysznych kabanosów z łososia w pobliskiej wędzarni. Potem espresso dopio i śmignęliśmy na największą atrakcję wieczoru, ale o tym za chwilkę 🙂

nowe-1-1207nowe-1-1208nowe-1-1209no i moje niezastąpione sandały Teva … Kocham 🙂

nowe-1-1210nowe-1-1212

Włoski Cyrk Medrano

Zachwyceni zeszłorocznm programem, bilety kupiliśmy już wczoraj. W tym roku zabrakło tygrysów, ale program był naprawdę fajny. Co prawda już może mniej imponujący niż ostatniego lata ale będąc nad morzem i mając dzieci warto swoje pieniądze ulokowac w ich kasie. Karmienie żyryafy w przerwie to było to, na co Wiki czekała okrągły rok. Choć wydaje mi się, że Maja była równie zadowolona o ile nie bardziej. Cyrk We Władysławowie jest do 20.07, więc jeśli jesteś w okolicy masz ostatnią szansę na dobrą zabawę i mnóstwo śmiechu. Wiki w tym roku stawia jednak na typowe morskie atrakcje – koniki, gokarty i lody. To chyba taki wiek 🙂

nowe-1-1227nowe-1-1213nowe-1-1214nowe-1-1215nowe-1-1216nowe-1-1217nowe-1-1218nowe-1-1219nowe-1-1221nowe-1-1223nowe-1-1222nowe-1-1224nowe-1-1225A na koniec był spacer prawie o zachodzie słońca. Dzieci spały i gdyby nie fakt, że zrobiło się naprawdę chłodno nocowałabym chyba na plaży. Powróciły wspomnienia, kiedy to wpoczywając nad morzem bez dzieci, gadaliśmy do nocy pijąc dobre winko 🙂 Ale to było dawno i nieprawda. Liczy się tu i teraz. A tu mamy morze, mamy Bałtyk i jeszcze wiele do zobaczenia …

nowe-1-1228

Chętna na #Day3? Jeśli chcesz zobaczć jak było wczoraj zapraszam Cię na krótką relację z poniedziałku właśnie TUTAJ

To jak? Widzimy się jutro?

nowe-1-1201nowe-1-1202nowe-1-1203nowe-1-1199