Tak mnie natchnęło, by w nowej kategorii wpisów pod hasłem „mój osobisty alfabet”, podzielić się z Wami tym, co mnie osobiście kręci, z czego jestem zadowolona, dumna, co sprawia mi radość, z czego się cieszę, co sprawia mi frajdę, co lubię, co kocham, co mnie inspiruje …

Nie będą to długie wpisy, ale mam nadzieję lepiej się dzięki nim poznamy, bo miałabym chęć, byście Wy też podzielili się swoim alfabetem ze mną. Domyślam się, że razem odnajdziemy w naszym życiu rzeczy, za które jesteśmy każdego dnia wdzięczni.
No to zaczynamy od literki A …

A jak … Aneta. Moja siostra. Kocham nad życie, choć czasem doprowadzamy się do obie do granic wytrzymałości. Za dziecka nie miałyśmy ze sobą dobrego kontaktu, a to dlatego, że dzieli nas pięć lat różnicy, więc kiedy ona była już nastolatką i uwielbiała słuchać Iglesiasa, ja nadal wolałam oglądać Czarodziejkę z Księżyca. Dziś, kiedy obie jesteśmy mamami i mamy swoje życie, lubimy ze sobą przebywać. Za sobą wskoczyłybyśmy w ogień i choć nie mam planów tego robić, mam nadzieję, że nasza siostrzana miłość, będzie trwała wiecznie!

A jak … ananas. Uwielbiam ananasy. Pod każdą postacią. A najbardziej lubię ananasowy sok. Świeżo wyciskany codziennie łechta moje podniebienie. Marzę o bluzce w ananasy. Może niebawem sobie taką kupię?

A jak … aparat. Ten na zęby – niezbyt przyjemny. Ale ten do robienia zdjeć – uwielbiam. Kocham swojego Canona i zdradzę Wam, że już niebawem ruszam na kurs foto, dzięki któremu moje zdjęcia będą jeszcze piękniejsze. 

A jak … audi. No cóż. Lubię swój wóz 🙂 Choć nie przywiązuję wagi do marki, to audi zdaje się być bardzo komfortowym samochodem i za to lubię te cztery kółka w logo.

Szukam, szukam. Nie wiem. Chyba to wszystko, co mi wpadło do głowy na literkę „a”. 

A Ty? Masz swoje ulubione „a” jak …? Napisz mi o tym!