Czy można zostać milionerem, mając zero na koncie?

Jasne!

Wystarczy spojrzeć na życie z właściwej perspektywy. 

Czasem gonimy za czymś, co wydaje się dla nas sensem istnienia. 

Chcemy dać naszym dzieciom to, co najlepsze. Chcemy by mieli wakacje, jakich nie mieliśmy my. 

Chcemy by mieli start w życiu, może na wstępie dorosłości swoje własne M. Nie to co my …

I każdego dnia w pocie czoła pracujemy na ich lepszą przyszłość. 

Ciągle tłumacząc sobie po drodze, że to przecież dla nich …

A tymczasem mijają dni, miesiące i lata …

A czas, gdzie powinniśmy być z nimi, ucieka nam na byciu koło nich. 

Patrzymy na nich z oddali. I zadajemy sobie pytanie: „Kiedy tak urośli?” …

Urośli wtedy, kiedy my zajęci budowaniem domu, szukaniem większego auta i pracą, by spłacić kredyt …

nie patrzyliśmy na nich zbyt często. 

Tak przypadkiem, tylko co weekend … w przerwach podczas codziennej gonitwy. 

Pomiędzy zajęciami salsy, a nauką angielskiego.

A przecież nie tędy droga. 

Miliony na koncie, często powodują debet w życiu. 

Bo na te miliony trzeba zapracować. Ciężko w dodatku.

Ale ja nie chcę być spłukana. Chcę mieć swój skarb koło siebie, bo gdy przyjdzie kryzys …

Dom zbudowany przez ludzi, a nie tylko dla ludzi, nawet nie drgnie. 

I o to w życiu chodzi …

To jest jego sens i dobro, które nigdy nie zginie …

A Ty? Jesteś milionerem. Wystarczy, że rozejrzysz się dookoła.

Wtedy to zobaczysz …

 

Cudownego wieczoru 🙂