Dzisiejszy dzień stoi pod znakiem zapytania wielu przemysleń … Zaczęło się od od tego, że Bartek podwiózł nas do galerii, a sam pojechał do banku. W pewnym momencie dostałam od niego wiadomość: „Obróć się. Widzisz dziewczynki?„. Trochę mnie zaskoczył, bo przecież czemu miałabym ich nie widzieć i w ogóle treśc tego sms wydała mi się dziwna. Patrzę. Wiki biega przy fontannie, Maja tuż koło niej. Ok. Mam je w zasięgu wzroku. Kiedy odpisałam mu, że wszystko gra, dostałam kolejną wiadomość, po przeczytaniu której podeszłam do dziewczynek i powiedziałam: „Okej. Idziemy.” Poczułam na sobie dreszcz … I to wcale nie było przyjemne. Zresztą zobacz sama:

„HANDEL DZIEĆMI w-WC C.H PLATAN ‚ZABRZE’!! Witam. Na początku chciałbym z góry prosić o pomocną dłoń z Waszej strony i przesłanie mojego artykułu do jak największego grona znajomych. Dzisiaj 19.06.2017 godz 18-19 wybrałem się wraz z dziećmi i kobietą do Centrum Handlowego Platan w Zabrzu na ZAKUPY. Po krótkiej chwili pobytu tam, stojąc w kolejce na pasażu, na głównym holu od strony RTV AGD i sklepu zoologicznego, naszą uwagę przykuła kobieta w wieku 45-50 lat. Krzyczała na całe Centrum Handlowe cyt. „Dosyć tego, dosyć. W męskiej ubikacji sprzedają dziecko”. W pierwszej chwili pomyślałem, że kobieta jest chora psychicznie i nie ruszyło mnie to (…). Po chwili sytuacja diametralnie się uspokoiła. Zero sensacji, zero reakcji, zero zainteresowania ludzi. Chyba każdy myślał podobnie do mnie – chora kobieta. Lecz ciągle o tym myślałem, czułem wewnętrzny lek i wyobrażałem sobie tą sytuację, patrząc na moje dzieci z poczuciem strachu. Po niespełna 30 minutach, idąc w kierunku wyjścia, chciałem skorzystać z ubikacji. Gdy wszedłem do męskiej toalety, myśli i wyobraźnia wzieły górę i poszedłem dalej w stronę kabin. Gdy otworzyłem jedną z nich i zobaczyłem to na własne oczy, niewiedziałem jak mam opanować nerwy i LĘK, który mnie złapał. Porozrzucane kawałki chleba, brudna pieluszka, worek z ubrankami. Widok tragiczny! Jeden wielki horror z moim udziałem, i to w biały dzień. I całkowita pustka, brak kogokolwiek (…). Żałuję jednego. Że stojąc w tej kolejce nie zdecydowałem się wziąść na poważnie przekazu tej kobiety, która nas wszystkich alarmowała i sama jedna zrobiła coś w tym kierunku, lecz bez większych rezultatów (…). Pilnujcie Drogie Matki i Drodzy Ojcowie, swoich dzieci i miejcie oczy i uszy do około głowy. Jest 2:15 w nocy. Piszę ten artykuł i dalej mam ten widok przed oczyma, dziękując Bogu, że moje dzieci śpią w pokoju obok. Także do wszystkich ludzi z sercem … Nie myślcie jak ja – chora kobieta, bo kobieta była zdrowa, a to my – ludzie – jesteśmy antyspołecznie wycofanii …” * znalezione w sieci. (według najnowszych doniesień, sytuacja z krzyczącą kobietą miała miejsce, niemniej kobieta znana jest Policji z takich akcji. Po sprawdzeniu jej prawdomówności, wystosowano komunikat o tym, że całe zdarzenie było jedynie jej wymysłem. Nie ulega jednak wątpliwości, że przedstawiona sytuacja mogłaby być prawdziwa. Pogdybajmy zatem co by było gdyby …)

..

.

A zatem pomyśl?

Jak Ty zareagowałbyś, gdybyś był świadkiem takiej sceny? Oczami wyobraźni zobaczyłam więc, jak postapiłabym ja. W pierwszej chwili myślę sobie – „No jasne, że bym jej uwierzyła. Poleciałabym to sprawdzić. Sama. Z odwagą na ustach”. Ale za chwilę mój entuzjazm minął. Zdałam sobie sprawę, że … bałabym się. Okropnie bałabym się zrobić cokolwiek … Nie wiem czemu. Strach bywa paraliżujący … Strach przed prawdą? Strach przed bezsilnością? Strach przed systemem?  Co ja, sama, nawet gdybym postąpiła heroicznie, mogłabym zdziałać? Pomyślanoby o mnie tak samo jak o tamtej kobiecie … że jestem chora. Przecież takie rzeczy dzieja się tylko w kinie, na dużym ekranie … Nie w Polsce. Nie tuż za rogiem, nie pod naszymi drzwiami …

I wtedy zrozumiałam, że po części każdy z nas skupia się tylko na sobie i jest jak napisał autor „antyspołecznie wycofany”. Boimy się. Wolimy dbać o własne podwórko, niż o cudze. Myślimy sobie, że inni zrobią to lepiej niż my. Zawsze pewnie ktoś się znajdzie. To działa w 2 strony. Ze świecą szukać sąsiadów, którzy popilnują Ci domu, kiedy wyjeżdzasz, albo ludzi, którzy widząc krzywde słabszego, lecą mu na pomoc, bez lęku … Pamiętacie jakiś czas temu przykład dziewczyny, pobitej przez koleżanki w jednej ze szkół w Trójmieście? Dziewczynę bito, a młodzi ludzie nagrywali zdarzenie, przechodząc obok i nie reagując … Pytam się więc – dlaczego? Co siedziało w głowach tych, co się śmiali? Tych co podjudzali? Czemu się tak zachowali? Ano dlatego, że tak ich nauczono. Bo gdy mieli kilka lat i okładali sie w piaskownicy, rodzice stali i zamiast reagować, uczyć, upomnieć, oni z uśmiechem na ustach mówili „ach, te dzieci … pokłócą się, pobiją i sie nauczą. Nauczyli się. Krzywdzić młodszych i być zawsze górą. Nie mieli dobrych wzorców. Nikt im nie pokazał, że można inaczej. Że nie siłą załatwia się pewne sprawy. Nie siłą, a rozumem … A od odpowiedzialności można się wywinąć, prawda?

Mamy oczy. Widzimy nimi wszystko. Nie patrzmy więc tylko na siebie. Dostrzegajmy więcej. Jeśli takich ludzi, chcących reagować, byłoby więcej, nie obezwładniałby nas lęk … Zaczelibyśmy działać i może uratowalibyśmy choć jedną osobę … AŻ jedną … 

By pomóc sobie wystarczy chcieć. By pomóc innym, trzeba chcieć i po prostu TO zrobić … Bez względu na wszystko. Bo więcej szczęścia wynika z dawania, a nie z brania. Podarujmy więc innym nasze zainteresowanie, a czasem zamiast spojrzeć w komórkę, rozejrzyjmy się dookoła. Prawda, że życie jest piękne? Jest takie, bo nie jesteśmy na tym świecie sami. Życie wśród ludzi, tych najbliższych, a czasem nawet tych dalszych daje sens … niech więc da też nadzieję na lepsze jutro!

Co o tym myślisz? Widzisz tą znieczulicę na co dzień? 

Bycia nieobojętnym uczmy dzieci od kołyski. To zaprocentuje. I ja w to wierzę …