Na ten przepis, ze strony Moje Wypieki (klik) natknęłam się całkiem niedawno, kiedy przyszła ochota na słodkie, a nie chciało nam się jechać do sklepu. Uwielbiam pierniczki. Nie tylko zimą. Ale nie lubię, kiedy muszą odstać swoje, by były miękkie i rozpływające się w ustach. Ja lubię takie, które można zjeść od razu. I takie Ci dziś prezentuję!

Wczoraj, kiedy była u mnie siostra zrobiłyśmy kolejną partię, a już dziś nie ma połowy. Idą w szybkościowym tępie. Są pyszne zaraz po wyjęciu z piekarnika. Potem leciutko twardnieją, by za momencik dosłownie, znów być mięciutkie.
Jeśli jakimś cudem dotrwają do następnego dnia, przechowywane w puszce nabierają smaku.

Jeśli je dziś zrobicie, jutro będziecie mieć pyszny deser. A może zapakujecie do lunchobxa? Waszego lub Waszych dzieci? Będą zaskoczone!
Tylko UWAGA! Gdy inni poczują ich zapach, możecie nie odpędzić się od fanów piernikowych wypieków. Sprawdzone na najbliższym otoczeniu 🙂

Pierniczki Lebkuchen

  • 500 g mąki pszennej
  • 170 g zmielonych migdałów (u mnie nerkowce sprawdziły się idealnie)
  • 4 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • 2 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 400 ml płynnego miodu
  • 170 g masła

Migdały zmiel. Miód podgrzej z masłem. Suche składniki wymieszaj z mokrymi, najlepiej przy pomocy robota kuchennego. Z powstałej masy, wilgotnymi dłońmi, formuj kulki wielkości orzecha włoskiego, po czym rozpłaszcz je i układaj na blaszce zachowując odstęp (pierniczki rosną). Piecz w temperaturze 180 stopni 12 -14 minut. Po upieczeniu udekoruj lukrem i…ciesz się smakiem. Przechowuj w szczelnym pudełku.

To jak? Macie ochotę na pierniczka?