Po dzisiejszym livie na żywo na Fb, dostałam od Was kilkanaście wiadomości o jakość zabawek z Lidla, a przede wszystkim prosiłyście, bym pokazała jak wygląda po złożeniu sklepik, który dostały dziewczynki. W końcu udało mi się wygospodarować chwilkę, by móc go złożyć, wykorzystując pierwszą, dłuższą fascynację, by zrobić kilka ujęć.

Mamy jeszcze koszyk z zakupami oraz drewnianą wagę, a także konia na biegunach. Dziś w trakcie zakupów dokupiłam jeszcze piasek kinetyczny, choć to akurat nie drewno, ale warto wiedzieć, że można takowy dostać teraz w sklepie i to za całkiem przystępną cenę.

Jeśli chodzi o zabawki z drewna, które w ofercie sklepu są od 16 listopada, warto zaznaczyć, że wszystkie produkty zostały objęte certyfikatami TUV Rheinland oraz GS świadczącymi o bezpieczeństwie zabawek, a także certyfikatem FSC, który potwierdza, że drewno pochodzi z lasów o odpowiedzialnej gospodarce leśnej.
To tak w ramach krótkiej wzmaianki o tym, że zabawki z Lidla są bezpieczne dla dzieci, a to co mi się podoba to to, że … nie kosztują majątku.

Jeśli lubicie Lidla, a Wasze dzieci odnajdują się w tym sklepie, tak jak moje, czyli jak ryby w wodzie, to pomysł „mini sklepu” we własnym domu, wyda im się świetną okazją do kreatywnej zabawy.
Sklep jest wykonany z plastiku, z dodatkami drewnianymi (podłogi i wyposażenie sklepu). Składa sie go całkiem prosto, zgodnie z instrukcją obsługi w środku. Z wagą w komplecie oraz mini koszykiem wypełnionym zakupami w oryginalnych opakowaniach, cały zestaw może być świetnym prezentem dla dziecka. A rzeczy jest jeszcze więcej, na przykład świetny drewniany zestaw Z Maca (kubełek, frytki itd). Zresztą. Polecam wycieczkę do Lidla i przejrzenie co jeszcze na półkach zostało. A nuż uda Wam się upolować coś fajnego, dostosowanego do zawartości Waszego portfela?

Jesli zaś chodzi o drewnianego konia, to muszę przyznać, że zaskoczyłam się miło, bo jest naprawdę solidny i dodatkowo (czego nie widać na zdjęciach) można zamocować na nim „barierki” dla mniejszych dzieci. Choć nie wierzyłam, że Maja będzie chciała się z nim zaprzyjaźnić, to jednak … Wchodzi na niego co chwilę, ku mojej radości na odrobinę wolnego czasu dla siebie 🙂 Sama pamiętam do dziś swojego pierwszego konia na biegunach. Może nie był taki pastelowy jak ten co mamy teraz, ale wspomnienie go, to coś, co zostanie ze mną na długo. I mam nadzieję, że swojego konika, Majka zapamięta równie mocno jak ja. Widziałam też w Lidlu fajne kuchenki drewniane, więc z zabawek bardziej gabarytowych też jest spory wybór.

Drewniane zabawki mają w sobie coś fajnego. Lubimy je. Może nie da się nacisnąć przycisku, nie chodzą i nie wydają dzwięków, ale rozwijają i to jest ta dodatnia wartość, za które cenię je ja, jako Mama.
A, że sprawiają radość dzieciom, wywołując uśmiech na ich twarzy, to już całkiem inna para kaloszy.
Ta najprzyjemniejsza!

Prawda?

 

 

 

 

 

  • Mirka Malicka

    Ale czadowe, byłam ciekawa tego Lidla w całości ;D