Tulę Cię dziś mocno. Wybija północ.

Patrzysz na mnie i delikatnie kładziesz swój policzek na moim ramieniu.

Twoje oczy robią się coraz mniejsze, a Twój oddech staje się bardziej miarowy. Słyszę go.

Zasypiasz. Za chwile jednak znów coś Cię budzi. Śniło Ci się coś? Budzisz się z krzykiem …

Tulę cię mocniej, a Ty, czując mój dotyk znów zamykasz oczy, choć wiem, że to tylko na chwilkę …

Ostatnie nasze noce właśnie tak wyglądają. Śpimy na śpiąco, bo tylko w tej pozycji udaje ci się przysnąć …

Mi cięzko jest zmróżyć powieki. Czuję senność, ale zarazem chcę patrzeć na Ciebie, kiedy jest Ci źle …

Mam jednak czas pomyśleć. To są te chwile, kiedy sama ze swoimi myślami, lubię gubić sie w rzeczywistości.

Wybiegam w przód, by za chwilę znów się cofnąć. 

Powrócić do wspomnień.

W głowie maluję obrazy dnia dzisiejszego i widzę je tak dokładnie, jakby to co sie działo, działo się nadal. 

Wspominam czasy, kiedy Twoja siostra, tak mała jak Ty teraz, leżała tak na mnie, czując bicie mojego serca …

Dziś zasypia sama. Lubi to. Lubi mieć 5 minut tylko dla siebie, podczas gdy Ty, potrzebujesz tych 5 minut koło mnie, by zasnąć …

I choć czasem zmęczenie mnie przygniata …

Gdy kawa nie pomaga, bo snu nie było, albo był zbyt płytki …

To wiem, że za rok będziesz inna …

Powiesz mi bym zgasiła światło …

Za dwa lata, zamkniesz swój pokój …

A za dwadzieścia opuścisz nasz dom …

Zmienisz się tak, jak zmieniłam się ja.

Więc stoję obok. Jestem na każde zawołanie. Chłonę tą bliskość, którą mi dajesz …

Bo wiem, że za rok będziesz inna …

Za dwa lata już nieco starsza …

A za dwadzieścia być może sama będziesz kogoś tulić tak, jak ja dziś tulę Ciebie …

A wtedy ja, wstanę rankiem, zaparzę sobie kawę i poczytam gazetę. 

Otworzę album ze zdjęciami i przypomne sobie, że kiedyś byłyście małe. 

A dzis jesteście inne. Lecz wciąż moje …

Na zawsze …

dobranoc …

 

A raczej dzień dobry! Trochę poematu stworzonego w nocy … Czasem tak mam!

Sandałki Mai – Bobux! Uwielbiam!