Chwilowy, dzisiejszy brak formy dopadł i mnie … w takich dniach jak dziś, kiedy ciśnienie spada, migrena dopada a mnóstwo spraw piętrzy się obok, od papierków po pranie, zamiast mobilizować się jeszcze bardziej, ja siadam i … odpoczywam. Piję kawę parzoną w kawiarce, delektując się jej smakiem i aromatem unoszącym się po domu, patrzę przez okno na rękach tuląc śpiącą Maję, snuję wizję naszego balkonu, na którym nie ma już brzydkich pudełek, a jest kącik tylko dla nas. Mocno nabieram powietrza w w płuca, bo zapach drzew po burzy jest cudowny. Z jednej strony jest duszno i parno, a z drugiej lekko orzeźwiająco. Wyszłabym na trawę gołymi stopami i paluszkami przebierała w niej w najlepsze … Ale …

Tysiące spraw do załatwienia i tylko 24 godziny. Czasem ciężko to ogarnąć. Połączyć wszystko by było spójne i dawało spokój. Więc się nie spinam. Choć wiem, że powinnam. Powinnam posprzatać tak, by ta czystość mnie po oczach raziła. Powinnam, ale po co? Komu da to szczęście? Komu mój porządek przynisie szczęście, pytam? A może powinnam wszystkie ubrania uprasować i poukładać w szafkach na kupce? Kiedyś tak miałam. A teraz? Komu da to szczęście? Tej małej 3 -latce kręcącej się pod mymi nogami? A może powinnam upiec chleb, zrobić ciasto z truskawkami i domową lemoniadę? Byłoby super! Tylko kiedy mam to zrobić, gdy dzień jest taki jak dziś? Dziś nie da mi to szczęścia. Dziś mym szczęsciem będzie siąść i popatrzeć. Odpocząć, wyłączyć się od spraw bieżących. Byc jak Ona. Bo to Ona, mimo, że ma niecałe 4 latka, mówi mi czasem „Mamuś, usiądź koło mnie”. I czasem tak ciężko zwyczajnie usiąść i nic nie robić. Ale gdy już siadam, to uświadamiam sobie, że życie nie jest tylko po to, by ze wszystkim się wyrabiać. Gonić. Pędzić. Wszystko mieć ustawione. Życie to właśnie te drobne momenty, kiedy można odpocząć. Nie chcę za 20 lat pluć sobie w brodę, że w naszym życiu wszystkiego było za dużo, a za mało tych najcenniejszych chwil. Że za dużo było pracy, a za mało odpoczynku. Bo odpoczynek to nie tylko Karaiby czy SeSzele. To nawet nie wypady nad morze czy zwykły piknik. Odpoczynek to też siedzenie na kanapie, z książką w ręku i z widokiem bawiących się dzieci. I dziś mam własnie taki dzień. Dzień odpoczynku. Bo mi się należy. Bo mam migrenę i siedzę i nic nie robię. Nie wziełam tabletki i nie wróciłam do ważnych spraw. Znalazłam sobie pretekst. Usprawiedliwiłam się sama przed sobą. I wiesz co? … Czuję się lepiej!

Bo każdemu należy się chwila nic nie robienia. Pamiętaj o tym. Jak Cię dopadnie taki dzień – miej wszystko w nosie. Olej to co się nie zawali. Przymnij oczy na to, czego widzieć byś nie chciała. Odpocznij, odsapnij, złap dystans po to, by kolejnego dnia ruszyć z kopyta. I tego życz mi proszę dziś. Kropka.

Dzisiejszy wpis, sponsoruje Pani Migrena.

nowe-1-876nowe-1-877nowe-1-878nowe-1-879nowe-1-882nowe-1-881nowe-1-884nowe-1-885

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułJestem tym kim być chcę!
Następny artykułMój przepis na udany piknik
SAMODZIELNA Mama dwóch córeczek, Blogerka. Z wykształcenia magister Fizjoterapii, Kosmetolog oraz Coach. Z głową pełną niebanalnych pomysłów, energią i pozytywnym myśleniem.