Ostatnio rozmawiałam z kimś, kto po latach wspólnego życia z żoną, rozwiódł się i nie umie się z tym pogodzić. Bywa i tak. Nie zawsze to kobieta cierpi i nie umie się odnaleźć. Mężczyźni też potrafią przyznać się do błędów i żałować tego, kim byli, kiedy mieli jeszcze szansę. 

To była bardzo emocjonująca rozmowa, z której wyciągnęłam jedną lekcję, którą chciałabym się z Tobą podzielić. Jeśli jesteś kobietą, a czujesz dokładnie to samo, co czuła jego żona, możesz pokazać ten wpis swojemu M. Może to pomoże Wam naprawić stracony czas. A jeśli jesteś mężczyzną, zastanów się – czy przypadkiem nie jesteś taki sam?…

„Byłem dobry. Wynosiłem śmieci gdy prosiła. Robiłem zakupy gdy prosiła. Jak poprosiła to zawsze opróżniałem zmywarkę. Robiłem co chciała. A ona ciągle zmęczona, zgaszona. Pomagałem jej…każdego dnia. Gdy strzelała focha, wychodziłem z domu. Przecież ją kochałem, a ona tego w ogóle nie doceniała. Kolejna kobieta rozjechana hormonami myślałem”. – zaczął swoją opowieść.

„Po latach zrozumiałem jednak, w czym tkwił mój błąd. W tym wszystkim ona nie czuła się jak moja żona, a jak moja Mama”. Byłem dobry. Wynosiłem śmieci, gdy prosiła. Robiłem zakupy, gdy prosiła. Robiłem to samo, co robiłem mając 10 lat.”

„Nigdy jednak nie robiłem tego co ona. Nie interesowałem się tym na jakie zajęcia dodatkowe chodzą nasi synowie. Nigdy nie planowałem z nią obiadu. Ani wycieczek weekendowych. Nie pilnowałem zadań domowych chłopców. Przez lata naszego małżeństwa i bycia Tatą nawet nie wiedziałem jaki kształt płatków do mleka lubi mój młodszy syn. I owszem. Angażowałem się. Ale nigdy w 100 % tak jak ona. Robiłem to o co mnie prosiła, ale nigdy nie prosiłem, żebyśmy robili to RAZEM. Widzisz różnicę?”

„Tym sposobem, to ONA ogarniała w domu wszystko. Była żoną, mamą, sprzątaczkę, kucharką, ale przede wszystkim mózgiem naszej rodziny. Myślałam, że doskonale sobie radzi, a tymczasem ona dzień po dniu… gasła coraz mocniej. Zrozumiałem to dopiero teraz.”

„Dziś jestem sam. Obiady jadam na mieście, albo u Mamy. Od roku nie byłem nigdzie na weekend. Moje życie to praca. Miałem rodzinę i choć wydawało mi się, że jestem fajnym mężem, zabrakło tego, żebym był głową tej rodziny. Kiedyś wydawało mi się, że żona chciała mną rządzić. Dziś wiem, że było mi to na rękę. Zrozumiałem po latach…”

„Co zrobiłbym inaczej? Pamiętam jak urodził się nasz syn. To ona wstawała do niego w nocy. Ona nosiła na rękach. Ona karmiła. Mi wydawało się, że jak pracuję, to musze odpoczywać. Dziś też bym odpoczywał, ale trzymając ją za rękę. Byłbym przy niej, bo właśnie tak okazuje się miłość – nie słowem, a czynem. A nawet drobnym gestem”.

Bo małżeństwo to wspólna droga i wspólny CEL. I ile w nie włożysz, tyle wyjmiesz. I to nie tylko zadanie dla kobiet… 

Ps. w moim sklepie OKYOO pojawiają się nowości. Wpadnij TUTAJ. Czasem warto rozpieścić samą siebie! Prawda?

Zapraszam Cię też na mojego Instagrama – dołączysz? Kliknij TUTAJ