Dziś szykowałam dla Was coś zupełnie innego, ale ponieważ rano nadarzyła się okazja do zrobienia kilku zdjęć, wykorzystałam ją, a słowa same przelały się na „papier”. 

Wiktoria była dziś w swoim żywiole. Ostatnim razem pisałam Wam o jej zamiłowaniach tanecznych i tym podobnych. Okazuje się, że tkwi w niej dusza artystyczna na wielu płaszczyznach. O ile kredki nie wzbudzają w niej tyle entuzjazmu, o tyle farby to już zupełnie inna bajka. Nie jest istotne czy to akwarele czy plakatówki, ale te drugie darzy miłością ogromną. Bardzo lubi zarówno wprawiać w ruch pędzelki, ale o wiele ciekawsze okazują się być rączki.

Nie ukrywam, że jak każda mama marzę o szczęśliwym dziecku i czystym mieszkaniu. Pytanie – czy to realne? Nie wiem jak Wy, ale za żadne skarby świata nie umiem tego pogodzić, do momentu, gdy Wiktoria nie zasypia snem głębokim. Wtedy też czyszczę, poleruję, piorę, gotuję itd. Rzecz jasna sprzątam na bieżąco, ale wszelakie próby ogarnięcia domowego bałaganu przed 22.00 kończą się jeszcze większym bałaganem. Bo do akcji wkracza Ona – chce mi pomagać, myć podłogi, czyścić lustra, więc wychodzi z tego cudny nieład artystyczny. I tak każdego dnia.

Jedynym wybawieniem od opresji jest Bartek. Gdy jest w domu wysyłam Go i Ją do pokoju, zamykam za nimi drzwi i sprzątam całą resztę. Tylko, gdy mija 30 minut, zaczynają ogarniać mnie wyrzuty sumienia. Przecież lepiej byłoby pobawić się z nimi. Łapać każdą chwilę, każdy Jej uśmiech, na każde Jej pytanie, udzielać mądrej odpowiedzi, po prostu móc cieszyć się obecnością całej rodziny w komplecie.

Ostatnio na jednym popularnym blogu ukazał się post, o wyższości przebywania z dzieckiem, nad domowym nieładem, nieugotowanym obiadem, niewyprasowanym praniem. W pierwszej kolejności biłam brawa autorce. Sama podzielałam podobny pogląd – maximum czasu z dzieckiem. Ale potem zaczęłam się zastanawiać. Którą z nas stać na to by codziennie zamawiać obiadki do domu? Która zatrudni Panią od sprzątania, prasowania? W ostateczności która może pozwolić sobie na rezygnację z pracy? Może statystycznie jedna, dwie na 100 kobiet, a reszta? Reszta musi sobie DAWAĆ RADĘ samodzielnie lub z pomocą męża, mamy, teściowej. Musi znaleźć czas na wszystko, i w tym wszystkim wygospodarować czas dla jednego, dwójki, trójki, czasem czwórki dzieci. Wyczyn niemożliwy? Jak najbardziej możliwy i satysfakcjonujący. Wszelakie kobiety, mamy, żony są dla mnie zawsze inspiracja i każdej z nas należą się owacje na stojąco.

Nie zostawiając wszystkiego, by każdą minutę życia spędzać z naszymi dziećmi, uczymy ich wielu przydatnych cech i umiejętności między innymi zaradności i  cierpliwości. Dziecko musi wiedzieć, że jest czas na zabawę, ale też na pracę, porządki, chwilę relaxu. Nie miej zatem poczucia winy, gdy Twój maluch siedzi sam w pokoju, a Ty gotujesz obiad. Zawsze możesz poprosić by Tobie towarzyszył. A jeśli nie zechce, lub tego nie zaproponujesz, nic się nie stanie jak dziecko pobawi się samo. Rozwija dzięki temu swoją kreatywność, uczy się też siebie. Tylko pamiętaj, gdy się z nim bawisz daj mu siebie w 100 %. Odłóż na bok telefon, laptop, niech czuje, że jesteś tylko dla niego. Niech to będzie wyjątkowy czas, który zapamięta na długo.
Cieszmy się swymi dziećmi  na różne sposoby. One i tak czują, że dla nas są całym światem. 

A na koniec zostawiam Was z kilkoma ujęciami dzisiejszego ranka. Aktualnie upiekłyśmy z Wiki bułeczki drożdżowe i gdyby ktoś jeszcze nie zjadł kolacji to życzymy smacznego 🙂

IMG_2446-2IMG_2443-2IMG_2439-2IMG_2423-2IMG_2421-2IMG_2420-2IMG_2454

Ściskamy! Mama & Wiki