Ile razy zdarzyło Ci się pomyśleć, że miejsce w którym aktualnie się znajdujesz, nie jest tym, czego naprawdę pragnęłaś od życia? … Że mogłaś zorganizować je inaczej, lepiej lub bardziej świadomie? Że mogłaś wybrać inny kierunek studiów, potem mogłaś znaleźć lepszą pracę, mogłaś być kimś zanim zaszłaś w ciążę, a dopiero na szarym końcu powinnaś urodzić, a tymczasem wszystko potoczyło się zupełnie inaczej? …

Najpierw ukończyłaś liceum, zamiast ekonomika, potem poznałaś swojego męża, a nim zdążyliście wybudować dom, na świat przyszło Wasze jedne dziecko, po 3 latach drugie, a Wy, mieszkając kątem na wynajmowanym 30 – metrowym mieszkaniu, cieszyliście się, że macie wszystko, choć dla niektórych, poza rodziną nie mieliście nic.

Na dodatek, pierwsze lata życia swoich dzieci, poświęciłaś właśnie im. Zamiast zdobywać kolejne szczeble kariery, Ty wybrałaś karierę w domu. Może 10 lat wstecz, nie tak to sobie wyobrażałaś, ale teraz nie wyobrażasz sobie, że mogłaś postapić inaczej. Nawet jeśli początkowo planowałaś rozegrać to tak, by niekoniecznie przez 3 lata siedzieć w pieluchach, bez … perspektyw.

Dopiero za rok powrócisz do pracy. Może do tej co miałaś dawniej, a może nikt tam już na Ciebie nie czeka. Ale nie myślisz o tym. To dopiero za rok. Przynajmnie taki jest plan. W tym roku Twoje dziecko nie dostało się do przedszkola. Jeden rodzic w domu? Nie ma szans … Co z tego, że portfel topnieje. Jak siedzisz w domu, to znaczy, że Cię na to stać!

Tymczasem umawiasz się z koleżanką na kawę, tuż po obiedzie, bo przecież ona pracuje, a Ty nie, więc wcześniejsze godziny nie wchodzą w rachubę. Ta jedna kawa w miesiącu na mieście. No może dwie. Nie spóźniasz się. Jesteś punktualna, bo przecież wypada. Siadasz zmęczona na krześle, w ręku trzymając już zamówioną latte. Niemo wpatrujesz się w swoje dziecko, które na chodniku, tuż obok kawiarnii znalazło jeden kamyk, który pochłonął go bez reszty. Masz chwilę. W myślach zapisujesz co musisz kupić na kolację i planujesz jutrzejsze śniadanie. Wtem podchodzi do Ciebie Ona i nim zdąży powiedzieć „Cześć” mówi: „Wyglądasz na zmęczoną …„.

Nie! Ty jesteś zmęczona. Nie musisz tylko na taką wyglądać, skoro właściwie tak się czujesz. Dzisiejszej nocy słabo spałaś, a rankiem i tak musiałaś wstać. Ale nie użalasz się nad sobą. Uśmiechasz sie i mówisz: „Wydaje Ci się” … i zaczynacie ploty, przeplecione tym jednym pytaniem, na które w głowie wciąż nie masz ułożonej odpowiedzi: „A nie myślałaś wrócić do pracy już teraz. Odkąd ja tak zrobiłam … ?

I pomyśleć, że nie myślałaś. Właściwie to myślałaś, ale nic z tego nie wyszło. Potem uznałaś, że być może nie jest to wcale lepsze rozwiązanie. Nie stać Was na opiekunkę, bo mniej zarobisz, niż byś miała jej zapłacić. Nie masz obok siebie ludzi, którzy pomogą, gdy będziesz musiała zostać dłużej w robocie. Jesteś sama. Mąż pracuje od świtu do nocy. Ty zajmujesz się domem. Pracujesz i miewasz jak każdy, dni lepsze i gorsze. Zamiast wściekać się na szefa, wkurzają Cię dzieci. Zamiast denerwować się na brud pod biurkiem, widzisz ten – w dziecięcym pokoju. I tak każdego dnia. To, że nie chodzisz do pracy na „punkt ósma” nie znaczy, że punkt ósma nie zaczynasz jej w domu. To, że jesteś w domu, nie znaczy, że masz wszystko ułożone jak w zegraku, bo doba nadal ma 24 godziny, a Ty masz tylko dwie ręcę .Nogi w sumie też.

A właściwie to kto powiedział, że Ty narzekasz? Niczym nie róznisz się od tych, co codziennie w myślach zmianiają swoją aktualna pracę, na może lepszą? Ciekawszą? Snują wielkie plany, z których i tak nic nie wychodzi. Ale przecież kto komu zabroni pomarzyć?

Więc i tobie czasem się zdarzy. Pomyśleć o tym, co by było, gdyby jednak się to przedszkole znalazło, a Ty zamiast szykować rano trzy śniadania pod rząd, zarzuciłabyś na siebie lnianą kieckę, kupiła kawę w drodze do pracy, a w niej tęskniła za nimi, patrząc się na Wasze wspólne zdjęcie z wakacji sprzed roku. Nie interesowałoby Cię, że to mu nie smakuje albo tego nie chce. Że jest brudne, nie chce zdjąć śliniaka, a każde podejście końćzy się histerią, słyszaną w klatce obok. Że w przerwie pomiędzy śniadaniem, a obiadem wypada pójść na spacer, a zamiast tableta, powinno się mu przeczytać książkę. O nie. To nie byłyby Twoje zmartwienia.

Tymczasem wybrałaś inaczej. Czasem z wyboru. A czasem z konieczności.

I tak naprawdę tylko Ty wiesz, ile trudu wymaga ta praca, dla niektórych wciąż tak mało wdzięczna, a dla Ciebie najlepsza, choć wypłaty nie dają w dolarach.

Dla mnie jesteś wielka!

 

  • Monika Flok

    wzruszyłam się_:)dziękuje:)ostatnio włąsnie mniej mnie tutaj bo dziewczynki sa tak energiczne ze juz wieczorem padam jak mucha -ale wracam zawsze tu kiedy tylko się da bo umiesz do mnie przemówić-przyciagasz ogromnie -Jesteś wielka:)pamiętaj o tym gdy mnie czasem nie ma:)myślami jestem :)piekny wpis