„Brak pieniędzy można nadrobić. Straconego czasu nie odzyskamy nigdy”

Czas biegnie. Życie goni. I momentami wszystko ucieka nam przez palce. Ileż to razy miałam marzenie zbudować wehikuł czasu i przenieść się do przeszłości. Bo kiedy miałam lat 5 to wszystko wydawało się być cudowne. Nie interesowałam się tym co włożyć do garnka, pieniądze nie były istotne. Liczyła się zabawa, problemów nie było, no może tylko czasem zastanawialiśmy się z rodzeństwem jak zdobyć grosze na oranżadę z ulicznego sklepiku. Ale i wtedy wyjście się znajdowało. Sprzedawaliśmy gazety na makulaturę i życie było piękne 🙂

I choć wiedziałam, że rodzice pracują od świtu do nocy by móc zagwarantować nam wszystko, co potrzebujemy, to mówiąc szczerze nie bardzo się tym interesowałam. Miałam naprawdę fajne dzieciństwo. Może bez wielkich ochów i achów, luksusowych zabawek, zagranicznych wyjazdów, ale było to zbędne. Bo rodzice poświęcali swój czas nie tylko na pracę. Ten czas oferowali też nam. Były wspólne wycieczki, przegadane wieczory przy szklance gorącego mleka. Oni byli dla nas. Umieli tak wypośrodkować rzeczy ważne i ważniejsze, byśmy nigdy nie czuli się samotni. Nie było tabletów ani internetu. Nie było gier na konsoli. Ale były książki. Nie kupione, lecz wypożyczone. I czytane wspólnie do poduszki. Rodzinnie. Tak po prostu. I choć dla nas wszystko było idealne, to teraz wiem, że rodzice mieli coś, co jako matka, mam i ja.

Zmartwienia 

Dziś wiem, że największym dylematem Wiktorii jest to, czy wieczorem mam opowiadać jej bajkę o Czerwonym Kapturku , czy o Trzech Świnkach.  Trochę inaczej jest ze mną. Z nami – rodzicami. Martwimy się wszystkim, gonimy za czasem. Chcemy by życie nasze i naszych dzieci było wymarzone, cudowne, wypełnione po brzegi atrakcjami, urozmaicone. Ale w tym wszystkim jest coś, czego możemy po latach żałować.   Co to takiego?

Stracony czas
On ucieka, a Ty go nie trać!

Nie bądź zawsze perfekcyjna. Bo czy obiad musi być zawsze dwudaniowy? Czy pranie musi być wyprasowane na czas? Co się stanie jeśli coś odłożysz na inny termin, ba, jeśli czegoś w ogóle nie zrobisz. Kurcze – nic się nie stanie. Ale jeśli masz dzieci to właśnie tego dnia, kiedy na chwilę zapomnisz o swoich obowiązkach, tych mniej istotnych, mało ważnych, będziesz mogła poświęcić im więcej czasu. Wyjdziesz na spacer po pracy, pójdziesz z dzieckiem na lody, albo całe popołudnie przesiedzicie w domu, grając w chińczyka. Czyli zrobisz coś, co Twoje dzieci zapamiętają na dłużej. I Ty również. 

Nie trać też czasu na rywalizację. Że my kobiety lubimy rywalizować to każdy wie. O wszystko. Która ma czystszy dom, której dziecko szybciej chodzi, szybciej mówi, „a w pieluszkę jeszcze robi? moja już dawno siusia na nocniczek”. Konkurencji jest mnóstwo. Tylko gdyby tak startować w każdej to  wyczerpanie murowane. Dajmy na luz. Więc kiedy koleżanka, której dawno nie widziałaś spotka Cię na mieście i zacznie dopytywać się, czemu Twój syn trzyma jeszcze smoczka w buzi, bo jej to miał pół roczku jak go oduczyła, i zacznie udzielać Ci rad, to po prostu grzecznie ją olej, życząc udanego dnia i z uśmiechem na twarzy spożytkuj ten czas , który mogłabyś z nią przegadać, na coś bardziej wartościowego. Choćby usiądź sama w kawiarni, zamów pyszną latte i delektuj się chwilą.

A dla wszystkim zestresowanych Mam znalazłam w sieci  warsztaty –>> www.zrelaksowanamama.pl. Ciekawa inicjatywa, bo przecież szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, ale o tym chyba każda z nas wie.

A że my dziś łapaliśmy pogodę, to odkładając wszystkie sprawy na bok, poszliśmy na spacer … Było pięknie, rodzinnie i jesiennie. 

A jaką Ty jesteś mamą? Zapracowaną czy zrelaksowaną?

 

nowe-1-88nowe-1-81