Odkąd urodziła się Maja, z każdym dniem jej życia wiedziałam, że jeśli nie zakupię czegoś, co pozwoli mi mieć ją blisko siebie tak, by móc cokolwiek zrobić, począwszy od sprzątnięcia, aż po ugotowanie obiadu, to nie dam rady. Bo o ile Wiki spała kilka razy dziennie i im była starsza należała do dzieci lubiących zając się sobą chwilkę dłuższą niż 5 sekund, o tyle Maja należała i wciąż należy do dzieci widzących w rękach mamy swój rozkoszny azyl. Bywały dni kiedy dosłownie nic nie dało rady przygotować bez niej – serce do serca. Bywało czasem ciężko …

Któregoś razu zdecydowałam się na zakup chusty. Ochy i achy płynące pod jej adresem sprawiały, że postanowiłam spróbować. Nie w głowie miałam kolory, ważne by  spełniała ogólne warunki bezpieczeństwa i sprawiła, że nasza Maja uśnie w niej choćby na chwilkę. Zachwycona zakupem wróciłam do domu, rozpakowałam ją i … zwątpiłam. Bo choć wiązanie jej wydawało się być bardzo prostą sprawą, to na wstępie poległam. Mówiąc szczerze nieco się rozczarowałam, bo mimo dokładnego zawiązania jej, miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje. I brakowało. Dziś wiem, że wybór chusty i nosidła to wcale nie taka prosta sprawa, którą warto oddać przypadkowi. Tego nie kupisz pod wpływem emocji w pierwszym lepszym sklepie. To znaczy kupisz, ale okazać się może, że zamiast „zapakować” w „to” dziecko, zapakujesz „to” do kosza nie śmieci. Bo Twój wybór musi być najlepszym wyborem dla Twojego oseska. To jemu ma być wygodnie a przede wszystkim bezpiecznie. Ba. Wygodnie i bezpiecznie musi być również Tobie. Dlatego pozwól, że podpowiem Ci słów kilka w tym temacie.

Wracając do naszej chusty …

Ekspertem nie jestem, choć żałuję, że sama się nim nie uczyniłam nim zakupiłam naszą pierwszą chustę. Na rynku jest wiele modeli, których ceny zaczynają się od 50 zł wzwyż. I choć sama jestem zwolenniczką tego, że nie zawsze cena idzie w parze z jakością, to jednak w tym wypadku cena ma znaczenie. Okazuje się bowiem, że chusta – chuście nie równa a nosidło może zrobić więcej złego niż dobrego. Bo gdyby to jednak było proste to czy nie lepiej zrobić sobie taką chustę w domu, albo zlecić jej wykonanie osiedlowej krawcowej? Przecież to wcale nie trudne. Ot. Kawałek materiału. Czy oby na pewno? My z naszą chustą walczyliśmy 2 miesiące. Ostatecznie nie czując do niej mięty, schowałam na dno szafy i zaczęłam rozglądać się za czymś, co ułatwi mi już nie tyle bujanie w domu, ile wyjścia z domu. Bo o ile kolki się skończyły, o tyle nastał czas, gdy na spacerach wózek stawał się naszym wrogiem a nie sprzymierzeńcem. Znasz taki scenariusz? Wkładasz dziecko do wózka a za chwile płacz wniebogłosy, bo ona chce na rączki. Przecież u mamy najlepiej … Więc musiałam działać zdecydowanie szybko. I tak przeglądając czeluście internetu znalazłam coś, co wydało mi się strzałem w 10.

Ergonomiczne nosidło TULA

nowe-1-1102

Początkowo zachwyciły mnie kolory. Zarówno chusty jak i nosidła przykuwały mój wzrok ich różnorodnością. Patrząc wciągałam się jeszcze bardziej, a gdy przeczytałam historię TULI, z którą zapoznasz się TUTAJ, wpadłam po uszy. Wiedziałam, że chcę ją mieć. Coś, co powstało z miłości do dziecka, bazując na najlepszym doświadczeniu – doświadczeniu RODZICÓW, musi być naprawdę dobre. Dopracowane w detalach i małych szczególikach. I wiesz – nie pomyliłam się. Zaufałam swojej intuicji i za kilka dni cieszyłam się własnym nosidłem. I choć bywały chwile, w których chciałam dać innej chuście szansę, to jednak biorąc pod uwagę wagę Mai oraz docelowość naszego zakupu postawiłam na to pierwsze. Nosidło miało nam posłużyć głównie podczas spacerów i większych wycieczek. Z czasem okazało się, że w domu również jest niczego sobie i czasem ratuje mnie z małych opresji. Chcesz więc poznać jego zalety?

Zalety nosidła TULA

1. Przede wszystkim nosidło jest ergonomiczne. Oznacza to, że dziecko zapięte w nosidle przyjmuje fizjologiczną postawę „żabki”, która wpływa na prawidłowe ustawienie stawów biodrowych. Nosidło nie jest usztywniane, dlatego idealnie dopasowuje się do ciała dziecka, a kręgosłup znajduje się w swoim naturalnym, fizjologicznym ułożeniu.

nowe-1-1104

2. Nosidło TULA jest wykonane z dobrej jakości materiału, który jest gruby i wytrzymały. Piękne wzory sprawiają, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ja miałam problem z wyborem, ostatecznie stawiając na letnie kolory. I nie powiem – pięknie się to prezentuje i wzbudza zaciekawienie innych rodziców.

nowe-1-1101

3. Nosidło zapina się w bajecznie szybki sposób i to jest dla mnie główna zaleta przeważająca nad chustą. To, że nie trzeba tego wiązać  to świetna sprawa. Zdarzało mi się nieraz wkładać w nie Maję, kiedy spała i bez problemu radziłam sobie tak, że ani powieka jej nie drgnęła. Podobnie jest z wyciąganiem dziecka. Kiedy zasypia na spacerze, przełożyć ją do fotelika, albo wózka – bułka z masłem. Odpinasz jedną klamerkę i hop. Naprawdę niesamowita wygoda.

nowe-1-1118

4. Bardzo fajne pasy naramienne, które są dość miękko wypełnione. Nie zjeżdżają, nie uwierają, można skrócić je do minimum. Pasują na każdego.

5. Nosidło posiada kieszonkę z przodu. Co prawda nie pomieści całego arsenału damskiej torebki, ale telefon da radę schować.

nowe-1-1121nowe-1-1127

6. Dziecko nosi się dość lekko, w zasadzie nie czuć jego ciężaru. Kilkukrotnie wypróbowaliśmy nasz model na Wiki i muszę przyznać, że dawał radę. Doprawdy nie czułam tych 18 kg na moich plecach (nasz model to Nosidło Ergonomiczne Baby przeznaczone dla dzieci o wadze od 7 do 20 kg). Do nosidła można też kupić wkładkę dla niemowlaka, pozwalającą korzystać z niego już od 3,5 kg. Dodatkowa wkładka chroni wtedy główkę dziecka i kręgosłup w jeszcze lepszym stopniu.

7. Fajną sprawą jest kapturek, który można doczepić do nosidła. Chroni on główkę śpiącego dziecka, zabezpiecza też przed słońcem lub wiatrem. Mam go zawsze w torebce.

nowe-1-1126nowe-1-1125

8. W nosidle TULA można nosić dziecko z przodu lub z tyłu, ale zawsze ciało do ciała.

Co jeszcze? Więcej o nosidle TULA przeczytasz TUTAJ.

Nosidło mam ze sobą zawsze. Dla nas jest ono alternatywą wózka. Bywają dni, kiedy na spacerach Maja woli być na rączkach, a każda próba zapięcia jej do wózka kończy się płaczem. Ponieważ lubię ją mieć blisko siebie a i ona lubi to samo, nie widzę powodów dla których nie miałabym jej zapewnić tego bezpieczeństwa. I niechaj mówią, że ją przyzwyczajam, Że trzeba ją nauczyć jeździć w wózku. Nic nie trzeba. Kiedy ona ma taką chęć a głównie gdy ma taką potrzebę, chcę ją spełnić. Przyjdzie czas, kiedy pobiegnie na swoich nóżkach a nasze ręce przestaną być dla niej fascynacją. Ten czas przyjdzie szybciej niż mi się wydaje. Więc teraz korzystam. Bezpiecznie korzystam z TULI.

TULA oferuje Ci nie tylko nosidła ale i chusty. Co prawda nasz wybór padł na nosidło, ale wierzę, że dobra jakościowo chusta również ma swoje zalety. Zwłaszcza dla noworodka. Zajrzyj więc na ich całą ofertę, bo gwarantuję Ci, że znajdziesz coś dla siebie. Tak jak my.  TUTAJ masz szansę dokonać najlepszego wyboru!

Masz pytania? Pisz śmiało

Chusta czy nosidło? A jaki byłby Twój wybór?

nowe-1-1106nowe-1-1107nowe-1-1108nowe-1-1109nowe-1-1110nowe-1-1111nowe-1-1113nowe-1-1114nowe-1-1116nowe-1-1117nowe-1-1119nowe-1-1124

Opaska Mai – Pani P