Lato to okres, kiedy wszyscy – niezależnie od wieku, pijemy wodę w szczególnie dużych ilościach. To zupełnie normalne i naturalne, bowiem szybko tracimy wodę z organizmu i równie szybko mamy potrzebę ją uzupełnić.
Najbezpieczniej mieć przy sobie zawsze butelkę z wodą i pić ją regularnie. Najszybciej taką butelkę kupić w sklepie. Ale to co najszybsze, nie znaczy zdrowsze. Czy wiesz, co się dzieje, kiedy sięgasz po plastikową butelkę z wodą, szczególnie robiąc to latem?

Plastik – szkodzi czy nie?

O szkodliwości plastiku mówi się często. I choć zdajemy sobie sprawę, że plastik jest szkodliwy dla środowiska, niekiedy trudno nam zrozumieć, że jest on szkodliwy również dla nas samych (tłumaczymy to sobie tym, że przecież coraz więcej produktów zawiera napis „Free BPA”). A prawdą jest, że plastik otacza nas wszędzie i jeżeli już znajdziemy coś w szklanym opakowaniu, to z przyczyn ekonomicznych jest to znacznie droższe rozwiązanie, niż kupowanie czegokolwiek w plastikowym. No i najczęściej to właśnie ten plastik ląduje na sklepowej ladzie. A na czele wysuwają się plastikowe butelki z wodą – nie istotne czy źródlaną, czy mineralną. Istotne, że w plastiku.

Co ten plastik w sobie ma, zwłaszcza latem?

Pamiętam jak kilka dni temu pod jedną firmą zobaczyłam setki butelek z wodą. Był upał, a te butelki leżały na dworze, nagrzane, zaparowane od środka. Potem te same butelki trafiały do pracowników. Wtedy uświadomiłam sobie, że w ten sam sposób są traktowane butelki z wodą, które są transportowane do sklepów. Niby przewożone w zaciemnionych samochodach, ale nigdy nie wiadomo, ile stały i gdzie stały. A plastik to tworzywo nieprzystosowane do wysokiej temperatury i pod wpływem ciepła uwalnia do wody bisfenol (BPA), czyli trującą substancję, która nie pozostaje obojętna dla naszego zdrowia, a tym bardziej dla delikatnego organizmu naszych dzieci.

Dlatego picie latem wody z plastikowej butelki delikatnie mówiąc to trucizna. Truje układ hormonalny dziecka, a także może być czynnikiem wpływającym na powstanie nowotworu. Bisfenol podnosi ciśnienie krwi, jego wysokie stężenie negatywnie wpływa na rozwój płodu w organizmie matki (takiej wody powinny unikać kobiety w ciąży). Zwiększa też ryzyko zachorowania na astmę i cukrzycę. A jest tego więcej…

Jednym słowem – niby pije się zdrowie, a jednak się truje.

Dlatego apeluję. Wybierajcie do picia dla rodziny wodę w szklanych butelkach. Jeśli już macie potrzebę kupić wodę w sklepie na pewno znajdziecie taką w szkle. Oczywiście czasami nie da rady inaczej i mi też zdarza się kupić wodę w plastikowej butelce. A mimo to staram się mieć zawsze butelkę wody ze sobą. Taką bez BPA. A już na pewno nie pijemy z dziewczynkami wody, która cały dzień leży w nagrzanym samochodzie albo na plaży obok kocyka i Was zachęcam też do unikania takich praktyk.

Bo choć negatywne skutki możemy odczuć dopiero po latach, lepiej nie odczuwać ich w ogóle, prawda?