Każde lato niesie za sobą podobne historie …
Każda taka historia niesie za sobą ogrom tragedii …
Każda tragedia niesie łzy i cierpienie …

„Utonął chłopczyk”, „dziecko się utopiło”, „rodzic ratował tonące dziecko, oboje nie wypłynęli”  – czytasz i płaczesz. Czytasz i dziekujesz Bogu, że Cię to nie spotkało. Ocierasz łzy i wracasz do swoich obowiązków, by za chwilę zdać sobie sprawę, że to może przydarzyć się każdemu. Również i Tobie.

Kąpać Wiki lubiła się zawsze – w wannie. Kilkakrotnie byliśmy z nią na basenie, rekreacyjnie. Gdy się urodziła miałam ambicję, by zapisać ją do szkółki pływania od 4 miesiąca życia. Na ambicjach się skończyło. Czas leciał, a ja z zazdrością patrzyłam, jak na YT 1,5 roczne dzieci pływają pod wodą, skaczą do basenu, nie topią się, pływają tak, jakby ta umiejętność towarzyszyła im od urodzenia, ot tak bez wysiłku. Tego lata Wiki okazała szczególne zainteresowanie wodą. Mamy taki fajny komfort, że teście posiadają duży, murowany basen. Pogoda sprzyjała, więc oswajanie z wodą stanowiło codzienny element naszego dnia.
Najpierw było koło. Szybko się znudziło. Po miesiącu przyszedł czas na rękawki. Był strach. Wołała by ją nie puszczać, bo się utopi. Pewnego razu sama puściła moje ręce. Pamiętam te iskierki w oczach „mamusiu, ja płynę”, „mamusiu rękawki mnie trzymają na wodzie”. Złapała bakcyla.

Ale pogoda jak to pogoda, szybko się kończy. Kilka dni temu zabraliśmy ją na kameralny basenik za miastem. Poszła o krok dalej. Gdy zobaczyła jak Bartek nurkuje, mówi „ja też zrobię nurka” . I uwierzcie mi na słowo – wyszło jej to lepiej niż mi. Zrobiła raz, zrobiła drugi, potem już nie liczyłam ile razy zanurzyła buzie pod wodą. W moich oczach był strach – w jej – szczęście.

To nasze początki. Przed nami jeszcze długa droga do samodzielnej nauki pływania. Takiej bez pomocy, bezpiecznej a zarazem efektownej. Ale postanowiliśmy ją nauczyć. Bo jeśli nie my to kto?
Czy tylko ja mam nieodpartą chęć mówienia, że NAUKA PŁYWANIA powinna być w szkołach OBOWIĄZKOWA ? Tak, tak. Jestem za tym, by przedmiot pływanie znalazł się w planach lekcji naszych dzieci. Podejrzewam, że Wy też. Bo ta umiejętność jest bezcenna. Bo ta umiejętność może uratować życie.

Nie każdego stać na to, by opłacać dziecku dodatkowe zajęcia. Potem bierze taki rodzic takie dziecko na niestrzeżone kąpielisko, próbuje uczyć, a od tragedii może być tylko jeden krok. Dobrze jak próbuje, ale jeśli nie próbuje, tylko puszcza samopas, siedząc nad brzegiem, popijając zimne piwko ….

Lato dobiega końca. Dzieciaki pomaszerowały do szkoły. A po szkole tańce, śpiew, karate, angielski. Jeśli masz możliwość – zapisz na basen. Albo chodź razem z dzieckiem. Przyjemne z pożytecznym. Oswajaj z wodą. Zdąż nauczyć je pływać przed latem. Nie czekaj do kolejnego roku. Mnie do pływania nikt nie zachęcał. Jako nastolatka bałam się wody. Sama nauczyłam się pływać metodą prób i błędów przed 18 r. ż. Technikę doskonaliłam dopiero na studiach AWF. Tam nauka pływania była obowiązkowa. Pływanie od podstaw. O kilkanaście lat za późno. Choć jak to mówią lepiej późno niż wcale. 

Są tacy co pływają doskonale, są tacy co umieją pływać, ale byli też tacy co nie potrafili i nie mają już szansy się nauczyć … Dlatego naucz swoje dziecko pływać, nim będzie za późno. 

Nie znajdziesz tu rad, jak nauczyć dziecko pływać, bo expertem nie jestem. Po podstawową wiedzę w tym zakresie odsyłam Cie tu – > klik

pagepageIMG_2220

A Wasze Maluchy umieją pływać? Jak się uczyły? Lubią wodę?