Cześć! Może mnie znasz. Jestem świeżo upieczoną mamą.
Zostałam nią po raz pierwszy. Właśnie mija piąta godzina, od kiedy przywitaliśmy na świecie naszego synka. I pomyśleć, że w ciagu tych 5 godzin tak wiele sie wydarzyło. Ale może zacznę od początku …

Mój poród był wymarzony. Rodziłam w bólach porodowych 12 godzin. Dałam radę, choć wydawało mi się, że ból był nie do zniesienia, a rozcięte krocze nie było szczytem moich porodowych fantazji. Ale pewnie wiesz, że wchodząc na salę porodową w nosie masz marzenia. Liczysz na szczęśliwe rozwiązanie, a jakie ono będzie, traci na znaczeniu. Nie wiem czy są porody lepsze, czy też gorsze. Mój był mój. Ale nie musisz bić mi braw. Nie musisz na głos, odwiedzając mnie, mówić, jak to cudownie, że urodziłam naturalnie, zwłaszcza, gdy łóżko obok mojego, leży dziewczyna po cięciu. Dobrze o tym wiesz. Ma dalej dren i kroplówkę kapiącą jedna za drugą. Kiedy wyszłaś, popłakała się. Powiedziała, że jej wstyd, że nie dała rady. Ona rodziła znacznie krócej niż ja. Cesarka nie była tym, czego pragnęła dla siebie i swojego dziecka. Ona tak samo jak ja, wchodząc na salę porodową, rzuciła się w nieznane. A gdybym to była ja? Gdybym to ja, była po cesarce? Czy naprawdę przeszłyby Ci przez usta słowa: „Szkoda, że nie naturalnie, ale dobre i to?’. A gdybyś 20 lat temu to TY, ukończyła poród nie tak, jak tego zawsze pragnęłaś, z konieczności, nie z wyboru, to czy dziś byłabyś tak prędka do stawiania jakiejkolwiek oceny? …

Minęło 5 godzin. Zdążyłaś być u mnie parę razy. Za drugim razem trafiłaś na moment, kiedy karmiłam małego. Płakał. Nim weszłaś, obudził się. To pewnie dlatego. Tak mi się wydaje. Bo dlaczego miałby płakać przy kimś, kto kocha go najmocniej na świecie? Ale Ty podeszłaś do mnie i spoglądając w mój dekolt powiedziałaś mi: „Masz małe piersi Kochana”. Dodałaś, że mały jest pewnie głodny. Wiem, że miałaś szczere chęci … Ale czy naprawdę musisz wpędzać mnie w poczucie winy? Zrobisz lepiej, jeśli mi pomożesz, jeśli powiesz mi, co mogłabym zrobić lepiej … Albo uspokoisz mnie, że dzieci tak mają. One płaczą. Pamiętasz, jak to było, gdy sama zostałaś mamą? Ja się dopiero tego uczę …

Za trzecim razem, kiedy do mnie wpadłaś, rzuciłaś krótko: „Nie cieszysz się? Wyglądasz na smutną?”. Naprawdę tak myślisz? Na serio uważasz, że skoro jestem niewyspana, zmęczona i głodna, a w dodatku zamiast w swoim domu, leżę na szpitalnej sali, gdzie traktują mnie jak „kolejną Kowalską z pokoju nr 2”, to nie cieszę się swoim szczęściem? Chyba nie pamiętasz, jak to było, gdy leżałaś tak jak ja. Być może nawet na tym samym łóżku. Spoko. Wiem, że wyglądasz dziś jak milion dolców, a ja jak wymiętolona polska dyszka, ale błagam. Daruj sobie. Jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem, tyle, że brak mi jeszcze prysznica, pełnego brzucha i snu … Ale to minie. Wiem. To minie.

Za czwartym podejściem, kiedy powiedziałam Ci wprost, że padam, odpowiedziałaś: „Ciesz się chwilą relaxu. Z każdym dniem będzie coraz gorzej”. Dobrze, że Ci nie uwierzyłam. Inaczej chyba skoczyłabym z okna … 

Droga Koleżanko, Przyjaciółko czy Teściowo! Babciu, czy Sąsiadko!

Wiem, że zapomniałaś. Wiem, że dziś, kiedy mnie odwiedzasz, to wszystko co przede mną, Ty masz już dawno za sobą. Wiem, że macierzyństwo jest dla Ciebie jak bułka z masłem. Że na wszystkie pytania, masz gotową odpowiedź. Że przeszłaś przez te cienie i blaski, że dziś jesteś bogatsza niż ja i patrzysz na świat przez różowe okulary. Ja dopiero raczkuję. Dlatego proszę. Dawaj mi mądre rady. Przyjmę każdą. Naprawdę. Ale mnie nie dołuj. A robisz to zbyt często. To Ty i Twoje docinki sprawiają, że gdzieś pomiędzy szczęściem, jest strach i lęk. Strach, że nie dam rady. Że wszyscy poradzili sobie lepiej niż ja. Że ja jedna daję ciała … Bo się boję, bo mam worki pod oczami. Bo po tygodniu dalej nie mam ochoty posprzątać w mieszkaniu, ani wyprawić uczyty powitalnej i wciąż chodzę półżywa, ledwno wklepując krem …bambino w dodatku. Nie rań mnie jednak. Pomiń milczeniem to, co Ci się ciśnie na usta. Daruj sobie bycie najmądr03zejszą. Kiedyś byłaś przecież taka jak ja. Przestarszona nieznanym … Wiem, że zapomniałaś.

Dziś chcę Ci to przypomnieć. Powiedzieć, że gdy mnie widzisz – mnie – świeżo upieczoną mamę, wystarczy, że mi powiesz: Dasz radę”. Nie oczekuję zbyt wiele. Możesz równie dobrze rzec: „Cieszę się Twoim szczęściem”. Docenię Twoje słowa. Podziękuję Ci, że jesteś obok. Że wspierasz, czasem tylko spojrzeniem. Bo wiesz, że raz będzie lepiej, raz gorzej. Ale to będzie najlepsza droga. Moja. Wymarzona od pierwszego bicia serca i kopniaka na dokładkę. I nikt inny, poza mną, wśród moich czterech ścian, nie przejdzie jej lepiej niż ja …

Pamiętaj …