Ach! Co to była za podróż. Ja sama i dwie dziewczynki. Czy śledziliście naszą przygodę?
Nie wiem czy jest ktoś, kto jeszcze nie słyszał o akcji urlop w kraju (#urlopwkraju), ale jeśli znalazła się jakaś zagubiona perełka, która nie wie, o co chodzi, już śpieszę z odpowiedzią.

Urlop w kraju – cudze chwalicie, swego nie znacie. 

Urlop w kraju to ogólnopolska akcja społeczna, która miała na celu pokazanie Polakom, że Polska jest piękna. Od morza, aż po Tatry. 16 blogerów oraz ambasadorzy akcji, rankiem 6 czerwca, ruszyli w Polskę na dwa tygodnie, odkrywając do tej pory nieraz nieodkryte,  najpiękniejsze zakątki naszego kraju. I tak mi oraz dziewczynkom przypadło w udziale województwo warmińsko – mazurskie, do którego wybraliśmy się po raz pierwszy w życiu.

Kiedy tylko dowiedziałam się, że to właśnie tam zaprowadzi nas BMW od jednego z partnerów akcji – Alphabet Polska, ucieszyłam się dwukrotnie. Raz z wyboru województwa, a drugi raz z możliwości zobaczenia jak na polskich drogach spisuje się rodzinny samochód marki BMW – dodam, że sprawuje się super. Przy okazji dwa słowa o Alphabecie – jeśli szukacie sprawdzonego samochodu, to zajrzyjcie właśnie na stronę Alphabetu – samochody, którymi jeździliśmy były w świetnym stanie, więc chętni do zakupu, wynajmu lub leasingu na pewno znajdą coś dla siebie, w bardzo atrakcyjnej cenie. Dodam, że wszystkie samochody pochodzą z polskich salonów więc decydując się na zakup samochodu od nich, macie sprawdzoną historię bez żadnych przekrętów. I takie firmy lubię!
Naszymi śladami będziecie mogli wyruszyć już niebawem, kiedy do Waszych rąk trafi przewodnik w formie ebooka po województwie warmińsko – mazurskim, bo tak naprawdę cała akcja nie zakończyła się w dniu powrotu, a wręcz można powiedzieć, że dopiero tego dnia rozpoczęła się na nowo. Dla nas – uczestników akcji (mamy naprawdę sporo materiału do ogarnięcia), oraz dla Was – to, że ruszacie w Polskę na wakacje i wrzucacie w sieć swoje podróże – małe i duże z hasztagiem #urlopwkraju i oznaczeniem profilu Urlop w kraju na Facebooku i Instagramie, pokazuje nam wszystkim, że ta akcja była potrzebna Polakom! Bo cudze chwalimy, a swego nie znamy, a mamy naprawdę ogromne pole do tego, by chwalić Polskę na cały świat.

Urlop w kraju – kto za to zapłacił? Czyli akcja od podwórka. 

Podczas wyprawy, wiele razy dostawałam zapytanie – „Kto za to wszystko płaci?„. To oczywiste, że tak duża akcja społeczna nie miałaby szans powodzenia, gdyby nie sponsorzy oraz partnerzy. To oni musieli najpierw uwierzyć w potencjał #urlopuwkraju, by móc wesprzeć go swoimi środkami finansowymi. A one wcale nie były małe. Wyobraźcie sobie 20 rodzin (16 uczestników, 3 ambasadorów oraz organizatorzy) podróżujących po Polsce przez 2 tygodnie. Tysiące kilometrów (tylko my zrobiliśmy ponad 2500 kilometrów. Gdyby pomnożyć to razy 20 daje nam to 50 000 kilometrów, co generuje koszty na 12 500 złotych po średniej cenie ropy z dnia dzisiejszego. A to tylko paliwo…). Do tego noclegi, wyżywienie, atrakcje. Taka akcja bez wsparcia finansowego z zewnątrz nie miałaby szans na powodzenie. Podobnie nie udałaby się bez dobrego przygotowania. Dlatego z tej strony ogromne podziękowania dla organizatorek akcji – Wiolu, Kasiu, Agnieszko – wykonałyście kawał ogromnej pracy, często niewidocznej dla innych i choć nie było łatwo i nadal nie jest – cieszę się, że mogłam być częścią „Waszej ekipy„!

I wcale nie było tak, że wszędzie nas zapraszano i podsuwano nam wszystko pod nos. To nie była akcja dla nas. Nie chodziło o to, żebyśmy spali w 5 gwiazdkowych hotelach i jadły jak królowe. Przecież nie każdego Polaka stać na to, by za jedną dobę płacić tyle, co za tydzień wakacji. Dlatego pokazywaliśmy różne formy spędzania urlopu. Bo świetnie jest spać w Hotelu SPA Dr Ireny Eris na Wzgórzach Dylewskich, ale nocleg pod namiotem może być równie atrakcyjny – tutaj podziękowania dla kolejnego partnera – producenta namiotów Coleman. Dzięki nim, po raz pierwszy mogłam pokazać dziewczynkom jak to jest nocować „pod chmurką„. Wysokiej jakości czteroosobowy namiot Coleman Galileo 4, rozkłada się szybko i łatwo. Jest idealny niemal na każdą pogodę, dlatego sprawdzi się dobrze zarówno w górach jak i nad morzem. I na Mazurach. Choć nie znam się na parametrach, jakie powinien posiadać dobrej jakości namiot, wyczytałam, że namiot Coleman ma dobre parametry wodoodporności, a tropik wykończony jest warstwą UV , chroniącą przed szkodliwymi promieniami słonecznymi. Nam było w nim wygodnie i ciepło i od teraz będzie nam towarzyszył podczas każdych wakacji i mam nadzieję, że jeszcze w to lato uda nam się go ponownie rozłożyć.

I to chciałam Wam pokazać. Żebyście znajdowali przyjemność w różnych formach spędzania czasu. Nawet jeśli nie macie ogromnego budżetu na wakacje, możecie spędzić je równie atrakcyjnie tutaj w Polsce. Bo najważniejsi są ludzie, których bierzecie w Waszą podróż. Ja z moimi dziewczynkami mogłabym nocować nawet w samochodzie, a i tak miałabym najpiękniejsze wspomnienia na całe życie.

Kto jeszcze wsparł naszą akcję? Parę słów o partnerach bez których #urlopwkraju by się nie udał. 

Ogromne podziękowania dla kolejnych dwóch partnerów, którzy stanęli na wysokości zadania – bo czymże byłby urlop bez… kawy? I tak codziennie przez dwa tygodnie piłam pyszną kawę od Siedleckiej Manufaktury Kawy. Miałam ten komfort, że na podróż dostaliśmy kawiarki oraz kubki termiczne, dzięki czemu mogłam robić sobie kawę wszędzie tam, gdzie miałam dostęp do kuchni, jak na przykład w Villi Orient w Iławie, w pięknych Sadach w Mikołajkach lub w Gospodarstwie Agroturystycznym Golubie 59a koło Ełku. A tam gdzie nie miałam dostępu do kuchni w pokoju, prosiłam obsługę o przygotowanie kawy i nie było z tym żadnego problemu. I tak smakowałam siedlecką mieszankę w Hotelu Elbląg w Elblągu, w Hotelu Warmińskim w Olsztynie, w Kurorcie Kameralnym Nóż w Wodzie w Mikołajkach oraz… pod namiotem Coleman. Bo pod namiotem mała kuchenka gazowa jest jak znalazł! I macie kawę codziennie i obiad i kolację…
A teraz jeszcze chwila o kawie. Siedlecka Manufaktura Kawy oferuje aż 9 mieszanek kawy, z których każda ma inny smak i zapach. Mieszanka Poznańska szalenie przypadła mi do gustu, ze względu na swój wyrazisty, korzenny smak, ze słodką, kremową nutą. Nie jest gorzka i kwaśna, dlatego idealnie nadaje się na leniwe poranki i wyśmienicie smakuje z roślinnym mlekiem. Ale warto spróbować również innych mieszanek, na przykład Siedleckiej lub Warszawskiej o kwiatowo – owocowym aromacie. Fani tego pobudzającego napoju na pewno wybiorą coś dla siebie. A fani zdrowego odżywiania może spróbują kawy z mniszka lekarskiego? Zaskoczona? Koniecznie zajrzyj do Manufaktury!
Z piwem już nie miałam takiego problemu. Po prostu brałam piwo i otwierałam gdziekolwiek byłam. Browary Perła to był nasz kolejny partner akcji, który swoim pysznym bezalkoholowym piwem umilał mi upalne dni na Mazurach. I pomyśleć, że dawniej nie lubiłam piwa bezalkoholowego, a teraz nawet jak mam wybór, wolę to bez procentów. Browar Perła smakuje kapitalnie – solo lub z sokiem malinowym. Dla kierowców to idealne rozwiązanie na połączenie przyjemnego z bezpieczeństwem. Ja jestem na TAK (choć powiem Wam, że Perła Miodowa z alkoholem to jedno z najsmaczniejszych piw z procentami jakie piłam, ale to tak na marginesie. Warto spróbować przy okazji. Tylko ciii).

Warmia czy Mazury? Czego dowiedziałam się w dwa tygodnie zwiedzania województwa?

Do tej pory myśląc o województwie warmińsko – mazurskim zawsze mówiłam „ach te Mazury„. A #urlopwkraju pokazał mi, jak bardzo się myliłam. Przede wszystkim dlatego, że Warmia to Warmia, a Mazury to Mazury. Jest jeszcze Powiśle, Ziemia Lubawska i Barcja. Zaskoczeni? Ja bardzo. W ogóle zauważyłam, że osoby mieszkające w innych częściach województwa niż Mazury, bardzo emocjonalnie reagują na uogólnienie „jesteśmy na Mazurach„. Tak więc jeśli będziecie w Elblągu lub Iławie to będziecie na Powiślu. Ostróda to już Mazury, ale Olsztyn to zdecydowanie Warmia. A Bartoszyce to Barcja. Warto o tym pamiętać, żeby komuś się nie narazić (tak z przymrużeniem oka).

Z ciekawostek jest też to, że Mazury to nie tylko kraina Jezior. Jeśli lubicie historię, z pewnością spędzicie na Mazurach nie jeden dzień na odkrywaniu jej szlaków. W ten oto sposób dziewczynki zwiedziły Zamek w Rynie, Wilczy Szaniec, Twierdzę Boyen i bunkry w Mamerkach. A to tylko 4 z wielu miejsc, które warto odwiedzić szykując się na wycieczkę po Mazurach (wszystkie atrakcje oraz niezbędne wskazówki znajdziecie w ebooku, który niebawem pojawi się do Waszej dyspozycji. Tam choćby przeczytacie, że będąc w Ełku warto dotlenić się w komorze hiperbarycznej dotleniamy.pl – czyli jak wakacje to nie tylko szaleństwo, ale również troska o swoje zdrowie i urodę. A co! To będzie naprawdę wartościowy ebook). Będziecie zaskoczeni jak wiele do zaoferowania ma województwo, które na pozór kojarzy się tylko z wodą i szantami. Choć będąc na urlopie w tym miejscu koniecznie wybierzcie się na rejs żaglówką. Tutaj już dziś polecę Wam skorzystanie z usług oferowanych przez Wioskę Żeglarską Mikołajki. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych portów w regionie. Tam też wypożyczycie żaglówkę lub motorówkę i odkryjecie prawdziwy klimat Mazur naszymi śladami… A kto wie? Może w ogóle zobaczymy się gdzieś na szlaku? 🙂
Podczas naszej podroży, codziennie zadawaliście mi pytania o ceny. Wiele z Was uważa, że wakacje w Polsce są drogie i lepiej te pieniądze przeznaczyć na wakacje za granicą. Powiem Wam szczerze… nigdy nie byłam na wakacjach poza Polską. Wiem, że można czasami upolować fajne oferty gdzieś w Grecji czy w Chorwacji i za pieniądze, które wydałoby się w Polsce, zwiedzić inną część naszego globu. Wielu moich znajomych zwiedza świat regularnie, za niewielkie pieniądze. Ale jeśli tanio można podróżować poza Polską, to tak samo tanio można podróżować w Polsce. Dlatego w tym roku, ale nie tylko w tym, zachęcam Was do tego, by wspomóc polską turystykę i wybrać wakacje na miejscu. Jeśli śledziliście naszą akcję, to wiecie, że nie tylko „mazurskie” jest fajne. Każde województwo ma w sobie to coś i czasem, by to coś odnaleźć, nie potrzeba ogromnych pieniędzy, ale przede wszystkim czasu i chęci. I tego Wam i sobie życzę na te wakacje – abyśmy razem z tymi, których kochamy najbardziej, zwiedzali Polskę – od morza, aż po Tatry, zachowując najpiękniejsze wspomnienia, których nie odbierze nam nikt i które zostaną z nami na zawsze.

To już jest koniec…

Miało być krótko. Wyszło jak zawsze. Zakończenie naszej podróży odbyło się w Dworze Droblin. W zasadzie to tutaj wszystko się zaczęło. Dwór Droblin to niesamowita miejscówka na turystycznej mapie Polski, a pisałam Wam o nim w TYM wpisie. Wszyscy, którzy stali się częścią akcji #urlopwkraju i przyjechali na podsumowanie do Droblina (przygotowane na naprawdę wysokim poziomie, jaki Dwór Droblin zachowuje od dawna!), byli zgodni co do tego, że te dwa – dosyć intensywne tygodnie, były jedną z najfajniejszych przygód w ich życiu. Poznani ludzie (między innymi wspaniała Monika z rodziną ze stajni koni – Koń na Biegunach, piękne widoki, pyszne jedzenie… czego chcieć bardziej?

Dlatego mam do Was prośbę. Jeśli chcecie, by takie akcje pojawiły się częściej, możecie nam w tym pomóc. Lajkujcie, komentujcie wpis i udostępniajcie go dalej. Nie tylko mój, ale również innych uczestników. Wasze zaangażowanie pomoże w przyszłości innym partnerom wspomóc kolejną kampanię, gdy zobaczą, że pierwsza edycja ma naprawdę duży rozgłos. A ma! Prawda?

A przede wszystkim ruszajcie w Polskę. Dodawajcie hasztag #urlopwkraju i nawet jeśli Wasz urlop to będzie tylko miejscowość w której mieszkacie, a największą jej atrakcją będzie urokliwe jeziorko tuż obok domu, pokażcie je światu, bo nigdy nie wiecie, czy po drugiej stronie ekranu jest ktoś, kto właśnie na taki widok czekał całe swoje życie…
Buziaki! Dzięki, że byliście ze mną!