Nic nie jest w stanie zatrzymać chwili na dłużej, lepiej, niż piękna fotografia. Zgadzasz się za mną? W zasadzie każde zdjęcie, które oddaje nastrój i emocje jest wyjątkowe. Jedyne i niepowtarzalne. W tym to nawet jest ziarno prawdy, bo dwóch takich samych zdjeć nie zrobisz. Sekunda w danym dniu jest jedyna i już nigdy więcej się nie powtórzy. Dlatego jeśli chcesz czasem móc do niej wrócić, aparat fotograficzny to Twoje „must have”.

Nie jestem ekspertem fotografii. Rok temu wiedziałam doskonale czym jest lustrzanka, ale wciąż nie miałam motywacji by ją kupić. Prawdę powiedziawszy wystarczył mi „dobry” kompakt za mniej niż tysiaka, a jeszcze bardziej starczał mi aparat w telefonie. Bo na jego obsłudze zna się nawet moje 3 letnie dziecko. Ale wraz z myślą pojawienia się bloga, który z dnia na dzień coraz bardziej się krystalizował, lustrzanka okazała się „niezbędnikiem”, który musiał znaleźć się w moim posiadaniu, a co za tym idzie trzeba było go rozpracować i nauczyć się robić dobre foty.

W sumie to o lustrzance myślałam już dawno temu. Z zazdrością przyglądałam się tym, którzy robili zdjęcia rodem z pinterestu. Co prawda moje były niczego sobie, głównie za sprawą tego, że były moje, ale cóż. Brakowało im tego „wow” bez dwóch zdań.

Zakup lustrzanki poczyniłam dwa miesiące przed startem bloga, w czerwcu 2015. Wybór padł na Canona 60D ze standardowym obiektywem, który dostałam w gratisie do mojego Body (17-85 mm). Przyszłam do domu i nie czytając instrukcji obsługi włączyłam manuala i zaczęłam pstrykać. Co z tego wyszło? Masło – maślane. Bo uwierz mi na słowo. Nie wiedziałam co to jest ISO, nie mówiąc o przysłonie, migawkach i innych bajerach. Dasz wiarę, że do dziś czasem mi się to myli? Przecież lustrzankę mam dopiero pół roku, nie zrobiłam żadnego kursu, nie przeczytałam żadnej książki. W takim razie w czym tkwi sekret fajnych fotek, które obserwujecie na blogu? Dziś zdradzę Wam małą tajemnicę …. a nawet kilka …

Dobre zdjęcia – czy to możliwe?

Jasne, że tak. Każdego dnia przeglądam fotki, które do tej pory udało mi się zrobić i każdego dnia sama podziwiam swój krok w przód w tym zakresie. Jeśli jesteś ze mną od początku, być może Ty również dostrzegłaś jak w tej dziedzinie ewoluowałam. Jak to zrobiłam?

1. Najgorsze zdjęcia wychodzą mi wtedy, kiedy marzę o tym, by wyszły najlepsze. Kiedy mam ambitny plan zrobić naprawdę ładne fotki, niezależnie od tego, czy to w domu, czy poza nim, zawsze wydarzy się coś, co mój plan popsuje. A to Wiki zacznie płakać w drodze na spacer, a wtedy ja się spinam, ona też i …lipa. Więc zasada nr. 1. Aparat miej zawsze pod ręką, bo najfajniejsze zdjęcia zrobisz wtedy, kiedy się tego najmniej spodziewasz. Mamarazii niech będzie Twoim drugim imieniem. 

2. Emocje. O tym trąbią w każdym poradniku robienia zdjęć. Postaw na emocje. Nie każ dziecku stać przed obiektywem i ładnie się uśmiechać. To Ty chwytaj chwile, kiedy Ono się bawi. Ewentualnie możesz wykorzystać mój trik. Kiedy chcę by Wiki się ładnie uśmiechnęła, nie mówię „Wiki, uśmiech”, bo wtedy zawsze Ona robi krzywą minę. Ale mówię jej „Wiki, wiesz, że Mamusia Cię Kocha” i wtedy Ona robi najpiękniejszy uśmiech świata. Jest pstryk. Jest zdjęcie. Jest naturalność i „to coś”.

3. Od strony technicznej. Pytacie mnie, czy obiektyw ma znaczenie. Ma. Jest ważniejszy niż samo Body. Jakiś czas temu postawiłam za zakup do mojego Canona obiektywu 50 mm 1.4. Zawsze marzyłam o zdjęciach, w których detale grają główne skrzypce i dopiero ten obiektyw umożliwił mi cykanie takich fotek, które nie były możliwe przy poprzednim obiektywie. W zasadzie rzadko kiedy używam 17-85 mm, bo ta 50 tak mi się spodobała, że wręcz się w niej zakochałam. Dopiero powoli dochodzę do wprawy w jej obsłudze, ale z dnia na dzień idzie mi całkiem nieźle. Te zdjęcia na których Wiki jest na głównym planie, a za nią całą rozmyta reszta, lub na odwrót, to zasługa właśnie tego cuda.

bolko005

Głębia ostrości. Ma on oczywiście swoje wady, a mianowicie brakuje mi w nim większego zoomu, ale planuje w tym roku zakup kolejnego obiektywu o jeszcze większych możliwościach więc mając dobre dwa, będę zadowolona w 100 %. Póki co moja 50 mm zdecydowanie mi wystarcza i jeśli zastanawiasz się nad jej kupnem powiem ci tak – kupuj śmiało. To najlepiej zainwestowane pieniądze w tego typu szkło. A co do lampy błyskowej – im mniej , tym lepiej … naturalne światło jest najlepsza inwestycją w dobre zdjęcie. A foty pstrykane pod światło słoneczne dają czasami ten efekt tajemniczości i takie zdjęcia są u mnie ostatnio number 1. Po prostu je lubię. Mają klimat. Jak np. to

bolko012bolko0324. Nie nauczę Cię obsługi aparatu, ale jeśli zechcesz „pracować” na manualu zapamiętaj tę tabelkę. Tzw. Trójkąt fotograficzny.

12399310_1128343153857204_1894012442_n

Wiedza w jednym paluszku, tzn. trójkącie:) Może ci się przydać. Ba. Przyda Ci się. Przeczytaj też ten artykuł – Co to jest trójkąt fotograficzny. Ja już nieco to rozgryzłam, ale lubię do trójkąta wracać (bez zbędnych skojarzeń proszę :p), gdy potrzebuję pomocy w moich ustawieniach. A ustawienia jak to ustawienia zmieniają się w zależności o kąta stania, więc …

5. Pstrykaj, pstrykaj, pstrykaj. Praktyka czyni mistrza. Ponoć. Co prawda do mistrzostwa mi dużo brakuje, ale jestem na etapie, na którym, patrząc na moje zdjęcia mówię sobie „wow, dobra jesteś”.

bolko050

6. Program do obróbki zdjęć. Oczywiście możesz olać wszystko i pozostać przy zdjęciach bez dodatkowych efektów, ale … No właśnie ale. Ale te programy mają takie fajne filtry, że czasem nadają naszym zdjęciom to dodatkowe coś, co sprawia, że w tych fotkach naprawdę idzie się zakochać. Ja pracuję na Lightroomie. Cóż. Nie wszystko tam mam obcykane, ale mówiłam Ci, że dopiero raczkuję w temacie :). Nałożyć filtr łatwa sprawa, potem poprzesuwać suwaczkami w te i wewte i mamy to zdjęcie. Tak. „To jest TO. Exportuj Kotku”.

7. Zwróć jeszcze uwagę na tło i kompozycje Twojej fotki. Wiem, że ogarnąć wszech panujący „porządek” w domu i ten ład artystyczny – ciężka sprawa, ale żadne zdjęcie, które chcesz wrzucić do rodzinnego albumu, nie będzie wyglądało pięknie, gdy w tle sterta ciuchów. Upchaj do szafy :). Poza tym czasem wystarczy prosta kompozycja. Jasny kocyk dla niemowlaka, fajne bodziaki i jeden miś. Niekoniecznie masa zabawek.

Wiem, że niejednej z Was przygoda z lustrzanka może okazać się nie do ogarnięcia. Ale uwierz mi. Jeśli ktoś taki jak ja potrafi zrobić fotki, które podobają się innym to prawda jest taka – takie zdjęcia może zrobić każdy. Jeśli tylko CHCE. Jeśli posiądziesz odpowiednie zaplecze, to przy odrobinie wysiłku możesz wyczarować cuda, a potem obdarowywać nimi swoich najbliższych. Te ramki, te foto albumy … miód. Możesz też kilka zdjęć wkleić do fajnego AŻ book’a. Masz jeszcze czas powalczyć o jednego z dwóch, które przygotowały dla ciebie dziewczyny z AŻ Studio, własnie TUTAj – Wygraj AŻ book’a. 

Nie zniechęcaj się. Postaw nie tylko na ilość, ale też na jakość.

„Ten ułamek sekundy, w którym Ono uśmiecha się własnie do Ciebie, wart jest uwiecznienia na pięknej fotografii. Bo ta chwila nie wróci. Ale możesz ją przywołać. I gdy odejdzie z domu i założy własną rodzinę … nic Cię tak nie uszczęśliwi, jak ten moment, gdy wieczorem otworzysz album, a w nim zobaczysz emocje. Wrócą wspomnienia, odżyją dawne dni, a w sercu zagości radość i duma. Duma, że umiałaś zrobić to jak najlepiej. Duma bycia najlepszym fotografem Twoich dzieci”

Ps. Tylko nie zapomnij czasem stanąć też po drugiej stronie obiektywu. Fajnie jest zobaczyć siebie, gdy się miało lat paręnaście. Fiu. Trzydzieści 🙂

Ahoj :* Poniżej kilka zdjęć sprzed 2 tygodni, a jeśli zechcesz zobaczyć moje poprzednie fotki, wystarczy, że przejrzysz bloga. Czasami pod artykułami kryje się mnóstwo fajnych zdjęć. Nawet jeśli nie są mega poprawne dla zawodowca, dla mnie amatora – są bezcenne. Wszystkie. Moje. A zobaczysz – będzie ich jeszcze więcej i będą jeszcze lepsze. Tak jak Twoje.
To jak?

Idziemy pocykać fotki?

nowe-1-11nowe-1-10nowe-1-13nowe-1-6nowe-1-7nowe-1-15nowe-1-25nowe-1-22nowe-1-18nowe-1-19nowe-1-29nowe-1-31nowe-1-27nowe-1-30nowe-1-8nowe-1-4nowe-1-21nowe-1-26nowe-1-24