Kiedy 16 miesięcy temu urodziłam Maję, wyobrażałam sobie, że zaraz po trzech dniach spędzonych w szpitalnych murach wrócimy do domu. I kiedy moje marzenie spełniło się o jeden dzień szybciej, nie spodziewałam się tego, że po dwóch dniach wrócimy tam z powrotem, by kolejne 10 dni leczyć jej zapalenie płuc. To był dla nas ciężki okres. I wcale nie chodzi o zmęczenie. Mam wrażenie, że wtedy to słowo było mi całkiem obce. Mogłam nie jeść nic, a i tak czułam się syta. Moim motorem napędowym była ONA. Malutka. Bezbronna. Leżąca w dwuosobowej sali, podpięta pod kabelki i nie bardzo rozumiejąca, dlaczego jej mama jest tuż obok, a po kilkunastu godzinach opuszcza ją i to w dodatku wtedy, kiedy ONA najbardziej potrzebuje jej obecności. Na całą noc. Nie muszę Ci dodawać, że pierwsze dwie noce przesiedziałam w salonie, myśląc o tym, czy płacze za mną, czy ktoś ją wziął na ręce, gdy nie mogła się uspokoić. Potem wolałam o tym nie myśleć, bo choć personel był naprawdę wspaniały, to jednak takich dzieci jak ONA mieli tam mnóstwo. Zresztą i tak widząc, że w szpitalu były malutkie dzieci, do których nikt nie przychodził całą dobę, czułam się szczęśliwa, że mamy siebie nawzajem przez tyle godzin.

W tamtym czasie najbardziej brakowało mi kontaktu z Mają przy okazji codziennych czynności, które wykonuje się przy noworodku. To właśnie w szpitalu ją myto i dbano z samego rana, by była czysta i pachnąca. Dlatego dzień, w którym wróciliśmy do domu, był tak cudowny, że miałam ochotę nie rozstawać się z nią na krok. Łapałam na nowo każdą chwilę, by móc przebywać obok niej. Kiedy spała, kładłam się obok i delikatnie masowałam. Nosiłam i tuliłam ile wlazło, chcąc ją czuć, bo wiedziałam, że z każdym dniem będzie starsza i … starsza. A wiadomo – noworodki pachną wyjątkowo. Mogłabym upajać się tym zapachem w trybie: „non-stop„. Nie straszne mi były nieprzespane noce. Liczyło się to, że jestem blisko. Że nie muszę znikać. Nikt inny nie dawał jej tego, co należało tylko do mnie – do MAMY – nikt inny nie dawał jej DOTYKU, którego tak bardzo potrzebuje dziecko, rozpoczynające swoją przygodę z życiem po drugiej stronie matczynego brzuszka. 

nivea-23

Bo to właśnie miłość rodziców, połączona z czułością, sprawia, że dzieci rozkwitają niczym kwiaty wiosennego poranka. Pamiętasz pierwszą kąpiel Twojego dziecka? Ten moment, kiedy nie wiedziałaś, czy możesz lekko je zanurzyć, czy wystarczy pochlapać kilkoma kroplami wody i będzie dobrze … To ta chwila, gdy byłaś przekonana, że najważniejsze to to, byś je dobrze trzymała. Bo tylko wtedy Twoje dziecko czuło się bezpiecznie. A może przypomnisz sobie Wasz pierwszy masaż? Położyłaś swoje dziecko na łóżku i rozkoszowałaś się widokiem małych, zimnych, różowych stópek. I te oczy, co patrzyły na Ciebie z taką ufnością. A może wróć pamięcią do chwili, gdy po raz pierwszy podniosłaś swoje dziecko z łóżeczka i położyłaś jego głowę na swoim ramieniu. Wiesz, że Twoje dziecko w sposób wyjątkowy odczuwało wtedy każdy Twój przejaw czułości względem niego? Dotyk rodzica, dotyk MAMY ma naprawdę wyjątkową MOC, o czym przekonać się możesz choćby wtedy, gdy ono płacze. Wystarczy podnieść i przytulić, a wtedy od razu robi się lepiej, prawda?

nivea-22

Minęło 16 miesięcy od urodzin Mai i ponad 4 lata od narodzin Wiktorii, a ja każdego dnia przytulam je obie. Dotykam, głaszczę i całuję, wierząc w to, że robię coś, co da im dobry, emocjonalny START w dorosłe życie. Ponieważ jest to dla mnie szalenie ważne, chętnie zgodziłam się przetestować najnowsze EMOLIENTY od NIVEA. Od zawsze ta marka kojarzy mi się bowiem właśnie z dotykiem dziecka. Tych kosmetyków używałam w szpitalu dwukrotnie i ilekroć czuję ich zapach, wracają wspomnienia. Wspomnienia narodzin moich córek. Ale też wspomnienia mojego rodzinnego domu i dotyku mojej mamy. Ona też używała kremu Nivea. Takiego z niebieskim wieczkiem. Nowe Emolienty, w tym Emulsja do kąpieli i Łagodzący żel do mycia, towarzyszą nam zawsze podczas wieczornych rytuałów. Tuż po zabawie w wannie używam Mleczka nawilżającego, zawsze poświęcając choćby kilka chwil na masaż dziewczynek. Natomiast krem S.O.S jest w ciągłym użyciu, zarówno w domu, jak i na dworze. Jest też doskonałym elementem dobrej zabawy. Cieszę się, że NIVEA BABY idzie z duchem czasu i zapewnia nam kosmetyki, idealnie dostosowane do potrzeb delikatnej skóry moich dzieci. Bez parabenów, alkoholu i barwników. Naprawdę lubię te produkty. Teraz również Ty masz okazję otrzymać w prezencie jeden z kosmetyków o których Ci wspomniałam. Zasady są proste. Wypełniasz formularz i wybierasz produkt. A potem już tylko pozostaje Ci używać go do pustego opakowania. Wchodzisz w to?  Zapraszam Cię zatem TUTAJ.

nivea-13nivea-16nivea-24nivea-18nivea-7nivea-3nivea-1

Dotyk dla dziecka jest jak tlen. Dotyk pokazuje dziecku, że akceptujesz je w 100 procentach. Dotykiem pokazujesz, że jesteś obok. Twój dotyk jest indywidualny. Twoje dziecko poznało go już wtedy, gdy było w Twoim brzuszku. Pamiętasz jak głaskałaś go pińćset razy dziennie, od chwili gdy zobaczyłaś na teście dwie kreski? Tak. Głaskając brzuch, dotykałaś swojego dziecka. Ma to nawet swoją nazwę – haptonomia – bliskość poprzez dotyk. Dlatego rób to nadal. Rano, po południu i wieczorem. Wtedy gdy masz chwilę, lub gdy tą chwilę musisz wygospodarować właśnie na to. Nie patrz na kartki kalendarza. Nie przejmuj się, że Twoje dziecko jest już za duże. Nigdy nie będzie na tyle duże, by nie mieć potrzeby czuć ciepła Twoich rąk. A ilekroć przypomnisz sobie, że są dzieci, które tego nie mają … podziękuj za to, że macie taką możliwość. Podejdź. Pocałuj, a dotykiem pokaż, że kochasz do końca świata i o jeden dzień dłużej …

A teraz powspominajmy. Pierwsza kąpiel Waszego pierwszego dziecka? Bałyście się? A może kąpał Tata?

nivea-19

nivea-10nivea-9