Stało się to, co nieuniknione.

Po pierwsze już od tygodnia jesteśmy mieszkankami Warszawy. O naszej przeprowadzce napiszę Wam więcej niebawem, a w dodatku naszykuję Wam wpis o tym urządzić mały pokój dla dwójki, bo w końcu mam nadzieję znajdę czas na to, by sobie wszystko pookładać tutaj z luźną głową. Jesteśmy na wynajmie – wynajmujemy mieszkanie o powierzchni 54 metrów, gdzie mamy salon z aneksem oraz dwa pokoje – sypialnię i pokój dziewczynek. Może kiedyś, kiedyś… uda mi się wziąć kredyt, ale póki co to nie jest realne, więc ogarniamy się tak.

W mieszkaniu mamy urządzone wszystko prócz pokoju dziewczynek, więc mam tutaj pole do popisu. Jak już będzie pokój gotowy, będę słała Wam inspiracje.

Póki co po pierwszym kryzysie jest lepiej. Pierwszy raz dopadł mnie dół dzień i dwa dni po przyjeździe. To było straszne. Bałam się tego, że sobie nie poradzę. Bałam się wszystkiego. Trzeciego dnia było super, czwartego też, aż do momentu, gdy Wiki złamała nogę. 6 godzin w szpitalu, powrót w nocy osłabiły mnie na maxa i potrzebowałam weekendu, żeby móc się wyciszyć i znowu uwierzyć w swoje siły.

A dziś… 8 dni po przeprowadzce, dziewczynki pojechały na 4 dni do Opola. Ja dojadę tam w niedzielę i zostaniemy tam u mojej przyjaciółki na kilka dni. Muszę tam ogarnąć parę rzeczy. I powiem Wam, że wiedziałam, że ten dzień nastąpi, ale jest mi z tym okropnie źle. Wiem, że muszę się przyzwyczaić, że od teraz będą czasem jechały do Taty na kilka dni, ale to będzie nasza pierwsza dłuższa rozłąka odkąd się urodziły, więc czuję na razie pustkę.

Wypełni mi ją praca, bo właśnie dziś zasiadam za podsumowanie akcji #urlopwkraju, by jutro puścić Wam wpis na blogu. Poza tym czeka mnie pisanie ebooka, który pomoże Wam odkrywać województwo warmińsko – mazurskie, więc nudzić się nie będę. Ale tęsknić na pewno. Już tęsknię, a nie ma ich dopiero 2 godziny…

Czy to kiedyś minie?…

Ps. widzieliście nową kolekcję dziecięcą na OKYOO? Link TUTAJ.