Nie nauczę ich…

Kłamstwa. A raczej pokażę, że zawsze prawda zwycięża.
Przegrywania. Każda porażka może być jakimś sukcesem.
Tego, że można krzywdzić kogoś bez konsekwencji. Ludzka krzywda zawsze pozostanie krzywdą.
Braku szacunku. Szacunek należy się każdemu.
Nienawiści. Nikt nie jest na tyle zły, by czuć do niego takie uczucie.
Tego, że nie można wybaczać. Wybaczać trzeba. Nie raz. Nie dwa. Nie tysiąc. Nie ma na świecie takiego czynu, którego nie można byłoby wybaczyć drugiemu człowiekowi. Każdy ma coś za uszami…
Walki po trupach do celu. Chyba, że to walka o tych, których się kocha.
Polegania na samych sobie. Pokażę, że można też polegać na innych. A czasem nawet trzeba.
Braku wiary. Wierzyć można zawsze. Nawet wtedy, kiedy wydaje się, że to nie ma sensu…

Nauczę ich natomiast miłości. I wiary w siebie. I tego, że w życiu najpiękniejsze chwile przychodzą wtedy, gdy dbamy o to, by nadeszły. Gdy staramy się po raz kolejny, choć wydawać by się mogło, że nie warto…
Nauczę je szczęścia. Z rzeczy małych i na pozór błahych. 
Z liścia na wietrze i dmuchawca na łące. 

Nauczę je. Obiecuję. Choć sama uczę się każdego dnia…