Zdałam sobie sprawę, że strach ma zawsze wielkie oczy i nijak ma się do rzeczywistości.

Kilka dni temu spotkałam na spacerze koleżankę, będącą w 5 miesiącu ciąży. Wyglądała promiennie i tak samo się czuła. Ale od słowa do słowa, zdradziła mi, że choć przechodzi aktualnie najpiękniejszy etap w jej życiu, wewnętrznie boi się coraz bardziej. Tak wielu rzeczy. I gdy zaczęła wymieniać, czego najbardziej się boi, zrozumiałam, że miałam dokładnie takie same obawy jak ona. Widzisz w tym siebie?

Czego najbardziej bałam się przed urodzeniem dziecka?

  1. Bólu porodowego. Myślałam o tym już od samego początku ciąży. Najpierw bałam się bólu, a potem intensywnie myślałam, jak oswoić się z myślą, że będzie on moim udziałem. A ostatecznie urodziłam przez cesarskie cięcie, przez co, jak mówią mi niektórzy, guzik wiem, co to PRAWDZIWY ból. A niech im będzie. Co swoje – wycierpiałam. Jaki z tego wniosek? Nigdy nie warto martwić się na zapas. Ból to indywidualna sprawa każdej kobiety i nie warto się nakręcać.
  2. Choroby dziecka. Z jaką mamą nie rozmawiam, mówi, że jak urodziła dziecko, to pierwsze na co czekała, to aż lekarz powie – „Ma Pani zdrowego syna/córkę„. Nie wiem czemu to właśnie te słowa wprawiają matkę w taki błogi relaks i odprężenie po porodzie … Ale tak już jest. Ale po porodzie wcale nie jest lepiej. Mama o zdrowie swoich dzieci zawsze obawia sie najbardziej … prawda?
  3. Czy będę karmić piersią? Chciałam. Bardzo. Udało się dwukrotnie. Jednak, która z Was mnie czyta, to wie, że do kwestii karmienia podchodzę bardzo elastycznie. Dziś, gdybym kiedykolwiek miała mieć tzrecie dziecko, nie stresowałabym się tym, czy mi się uda, czy nie. Myślałabym pozytywnie, że dam radę, a gdyby się nie udało … nadal trzymałabym macierzyński fason.
  4. Nietrzymania moczu i problemów tam na dole. O tym wspominał mi już mój ginekolog. Że czasem tak bywa … No właśnie. Czasem. Nie każda kobieta po porodzie zmaga się z tym problemem, więc znów nie warto martwić się na zapas. Anie nietrzymaniem moczu, ani tym, że po porodzie tam na dole robisz się luźniejsza … Jak będzie? Okaże się w praniu!
  5. Czy poradzę sobie z opieką nad dzieckiem? Czy będę wiedzieć jak to sie robi? … Cóż. Instynkt kobiety bywa niezawodny! Dziś śmieję się, że wiele rzeczy umiałam robić jeszcze zanim one pojawiły się na świecie. Tak jakby mamą było się od zawsze … Zadziwiające …
  6. Czy nawiążę z dzieckiem więź? Znów uśmiecham się, że kiedykolwiek mogłam o tym pomyśleć, ale prawdą jest, że kilka razy myślałam o tym, jak to będzie po urodzeniu dziecka. Czy pokocham je od razu? Czy stopniowo? Z drugiej strony kochałam je znacznie wcześniej, nim sie urodziły … Od pierwszych dwóch kresek … od usłyszanego bicia serduszka. Tym bardziej takie myśli to czysty paradoks. A po urodzeniu Mai, kiedy zastanawiałam sie jak pokocham je obie, bałam się, że nie dam rady. A przecież miłość się mnoży, nie dzieli … prawda?

Jeśli urodzenie pierwszego dziecka wciąż przed Tobą, nie bój się swoich myśli. Miała je większość z nas, o ile nie każda mama. Jeśli masz możliwość, porozmawiaj o swoich obawach z kimś, kto ma już to za sobą. Otwórz się … pogadaj i zresetuj. Nie trać ciągle energii na rozmyślanie o rzeczach, z których za kilka lat będziesz się śmiać tak, jak ja teraz. Bo uwierz mi. Już niebawem ta energia będzie Ci potrzebna. A matką i tak będziesz najlepszą. Z bólem porodowym czy bez. Karmiąc piersią czy butelką. Poradzisz sobie. Zbudujesz tę więź, a nim się obrócisz, za najpiękniejszymi latami niemowlęctwa … zostaną tylko wspomnienia.

A Ty? Może bałaś się czegoś jeszcze?