Właściwie to nie umiem pisać, bo żyję chwil pare …
Nie potrafię też nic powiedzieć, bo za malutka jestem …
Ale myślę i czuję i chciałabym byście o tym wiedzieli
Chcę byście wiedzieli, jak widzę Wasz świat, od teraz nasz świat, a widzę go zupełnie inaczej …

Mam dopiero kilka dni. Kilka długich, zimnych dni jestem na tym świecie, który dla Was jest czymś zupełnie naturalnym, a ja nie bardzo umiem sobie z nim poradzić. 9 miesięcy pływałam sobie w swoim własnym świecie, z którego zostałam nagle wyrwana. Wiem, że taka była kolej rzeczy, ale zrozumcie. Dla mnie to nowość. Coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Potem był szpital, płacz innych dzieci, ludzkie twarze przewijające się przez nasz pokój, nawet Ty Mamo początkowo wydawałaś mi się jakaś inna. Mówiłaś coś do mnie, czego nie rozumiałam. Było mi trudno. Było inaczej. Nie umiałam się odnaleźć.

Potem wróciliśmy do domu. Powoli z każdą godziną zaczynałam oswajać się z nowym miejscem, które było i będzie moim DOMEM. Kiedyś wierzyłam, że mój dom jest w Twoim ciele, ale jak widac można miec jeszcze lepszy dom. Mam więc dom, a nawet swój pokój. Tak mi sie wydaje, że jest mój, bo choć nie rozumiem, to widzę. A widzę tam zabawki, jakieś kudłate i uszate misie, jest karuzela co się kręci i wiecie co? Nawet mi się to podoba. Znów mówicie do mnie różne rzeczy. Chyba fajne, bo uśmiechacie się przy tym słodko. A ja czekam. Czekam, aż będę zrobić to samo. Czasem próbuję, ale jakoś mi się to nie udaje. Nie wiem czemu. Momentami mam wrażenie, że coś tam drgnie, bo wtedy przylatuje Tata i oboje skaczecie z radości. Chyba fajnie wyglądam wtedy, co?

Potem każde z Was wraca do swoich obowiązków, a ja zaczynam się nudzić. Kładziecie mnie na ciepłym kocyku, albo w moim łóżeczku i tak sobie leżę. Czasem zasypiam. W międzyczasie podsłuchuję też, że Mama o czymś rozmawia z koleżanką. Dziwne – nikogo w tym moim domu nie ma, a ona rozmawia. Dopiero za rok albo dwa dowiem się, że tak działa telefon. „O czym mogą rozmawiać?” – myślę. Chyba rozmawiają o mojej kupce. Bo Mama nos zasłania. Potem o tym samym rozmawia z inną Panią, a gdy ktoś nas odwiedzi znów pojawia się to jedno słowo – kupa. Co w tej kupie jest takiego fajnego? Mama tłumaczy innym, że się o mnie martwi. Nie robiłam kupy od kilku godzin. Ale Mamo – ze mną naprawdę jest wszystko w porządku. Musisz przyzwyczaić się, że nie jestem robotem. Robię kupkę wtedy, kiedy chcę. To za jakiś czas minie. Nauczę się, uporządkuję pewne rzeczy. Za rok będziecie się z tego śmiać.  W sumie to wolałabym Mamo, żebyś w takich sytuacjach mnie po prostu przytuliła. Zamiast tych długich rozmów z aparatem w ręku, wzięłabyś mnie do swojego serduszka, powiedziała coś pięknego, była przy mnie. Widzisz. Jest kupka. Niepotrzebnie się martwiłaś.

A potem przychodzi wieczór. Ten cały rytuał kąpieli. Bardzo lubię się kąpać, ale czy nie wydaje Ci się, że to wszystko trwa zdecydowanie za długo? Mamo, nie musisz 10 razy mierzyć temperatury wody termometrem. Wystarczy, że włożysz swojego łokcia. Jest ciepło? Super. Tyle mi starczy. Wolę te minuty spędzane samotnie na przewijaku, spędzić w Twoich ramionach. Bo Ty naprawdę nie musisz się stresować.

Wiem, że to wszystko jest dla Was nowe. Wiem, że strasznie baliście się tej roli. Ale powiem Wam coś w tajemnicy. Ja się bałam jeszcze bardziej. Bałam się tego, że nie będzie mi się tutaj podobać. Bałam się samotności. Kilka dni temu przyszła Twoja przyjaciółka Mamo. Słyszałam jak powiedziała, że taki maluszek jak ja, to tylko je i śpi. Mówiła, że to musi być trudne jak ja nic nie rozumiem. Miałam ochotę wtedy krzyknąć. Co? Ja nic nie rozumiem. Wiecie, rozumiem więcej niż mogłoby się komukolwiek wydawać. I niedługo Wam o tym powiem. Ale na razie nie potrafię. Wybaczcie.

Nie marz więc Mamo o czasie, gdy będę miała roczek, albo dwa. Ciesz się mną w tym momencie. Cieszcie się oboje z Tatą. Może nie umiem chodzić, a tym bardziej biegać, ale jestem małym człowieczkiem, takim samym jak Wy. Czasem coś mnie zaboli, czasem jest mi smutno i wtedy najbardziej potrzebuję Was. Waszych ciepłych rąk, waszego słowa. Oj tak, uwielbiam jak do mnie mówicie. Uwielbiam jak czytacie mi bajki. Wiecie, że są dzieci, którym rodzice nie czytają? Myślą oni, że te dzieci i tak nic nie zrozumieją. Jak ja się cieszę, że Wy myślicie inaczej. Dzięki Wam mając dwa latka będę umiała opowiedzieć o Kopciuszku najpiękniejszą historię. Albo o żabce, co uśmiech dziecku posłała. Więc proszę – czytajcie mi dalej.

A przede wszystkim nie denerwujcie się, gdy czasem Wam coś nie wyjdzie. Gdy boli mnie brzuszek, nie obwiniajcie siebie. Jesteście cudownymi rodzicami. Naprawdę tego nie wiecie? Na ten etap ja naprawdę najbardziej potrzebuję Was. Za rok, albo pół wrócisz Mamo do pracy i nie będziesz ze mną ciągle. Znów coś się zmieni. Znów będzie inaczej. Ala nie myślmy o tym. Liczy się tu i teraz. A tu i teraz jesteśmy razem. Pamiętajcie o tym.

I mam jeszcze jedną prośbę. Dotykajcie mnie. Wasz dotyk mnie koi. Lubię, gdy Wasze dłonie mnie pieszczą. Lubię, gdy Ty robisz to rano, w południe i co wieczór. Lubię to smyranie. Te łaskotki po pachy. I ten Twój zapach Mamo. Lubię być blisko Ciebie, blisko Was…

Bo nadal czasem się boję…

A gdy jesteście blisko, świat staje się piękniejszy 

Dziękuję

Wasz okruszek

nowe-1-266nowe-1-267nowe-1-263