Kiedy ostatnio wyczerpały mi się sposoby na to, by dziewczynki pomagały mi w obowiązkach domowych, bo miały jakiś okres i bunt na wszystko, o co je poprosiłam, wymyśliłam metodę, dzięki której uporałam się z tym problemem.

Wpadłam na to znienacka. Poprosiłam Wiktorię o posprzątanie zabawek z podłogi, na co ona stanowczo odpowiedziała: „nie„. Powiedziała, że nie ma ochoty i usiadła na huśtawce. Poprosiłam ją więc drugi raz, tłumacząc, że jeśli nie posprząta, to zaraz nie będzie miała jak chodzić po pokoju, bo nie znajdzie ani kawałka czystej podłogi. Jak grochem o ścianę. Wyszłam z pokoju i zostawiłam ją samą. Wtedy też przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Raz jeszcze weszłam do niej i spytałam: „Wiki, masz ochotę posprzątać zabawki z podłogi czy wolisz umyć swoje biurko?” Spojrzała na mnie i powiedziała: „Wolę posprzątać zabawki„. I posprzątała.

A ja stałam jak wryta, bo w sumie nie spodziewałam się tego, że osiągnę taki efekt. Następnym razem znowu zastosowałam tą metodę. Dałam jej WYBÓR. Przetestowałam to też na Majce. Kiedy nie chciała umyć zębów zapytałam ją czy woli umyć zęby czy pójść do lasu na grzyby. Zgadnij którą opcję wybrała? 🙂

Technika wyboru

Nie tylko dzieci lubią mieć świadomość, że to co robią jest ich własnym osobistym wyborem, a nie czymś, co narzuca im się z góry. Nakaz „posprzątaj zabawki„, w dodatku mówiony lekko podniesionym tonem, może wygenerować w dziecku bunt, podobnie jak prośba połączona z groźbą „Jeśli w ciągu 10 minut nie posprzątasz zabawek, nie dostaniesz tableta do wieczora„. Natomiast danie dziecku wyboru sprawi, że dziecko będzie miało poczucie tego, że ono samo zadecydowało, że to zrobi i sprawi mu to większą przyjemność.
Jeśli wewnętrznie dam sobie wybór – albo umyję okna, albo poprasuję i sama zdecyduję co w danym momencie chcę zrobić, robienie tego nie będzie dla mnie uciążliwe. Będę prasowała w przekonaniu, że w tym momencie mycie okien byłoby zdecydowanie gorszą czynnością, na którą aktualnie nie mam ochoty.

Dziecko reaguje dokładnie tak samo. Jeśli wiem, że Wiki lubi myć okna, a nie lubi sprzątać zabawek, to kiedy będę chciała, by pomogła mi ogarnąć lustra w mieszkaniu zapytam: „Wiki, wolisz pomóc mi umyć okna, czy ułożyć książki na półce„. Dam jej możliwość wyboru ograniczoną pewnymi ramami. I w zasadzie każdy jej wybór będzie dobrą alternatywą, która pomoże mi włączyć ją w obowiązki domowe.

Nie wiem czy metoda, która przyszła mi do głowy, ma jakieś uzasadnienie z psychologicznego punktu widzenia, ale wydaje się być praktyczną i nie krzywdzącą techniką.

Ale jeśli się mylę, pisz śmiało.
Lub przetestuj ją w domu i powiedz czy u Was też zdała rezultat. Możesz też udostępnić ten wpis. Będzie mi szalenie miło 🙂

Stosujesz technikę wyboru u swoich dzieci?