Coś w tym jest, że odkąd zostaje się mamą, idąc na zakupy i mając w planach zakup butów lub dobrego płaszcza, wraca się z torbą pełną ubrań. Dziecięcych w dodatku. Mnie również to spotkało. Taki syndrom Matki Zakupoholiczki. Siebie nie ubierze, ale dziecku kupi kolejną parę spodenek. Choćby miało ich w szafie pińćset. Wszak wołały prosto z wieszaczka: „weź mnie do domu„. Też tak masz?

Nigdy specjalnie nie byłam znawczynią damskiej mody. Kupując nowy ciuch, głównie kierowałam się tym, by ładnie na mnie wyglądał. Oczywiście wystarczy przejrzeć zdjęcia z czasów, gdy miałam naście lat, by widzieć, że ubierałam się strasznie kiczowato, ale wtedy naprawdę wydawało mi się, że ogarniam temat doskonale. Tymczasem lata lecą, a za nimi zmienia się wszystko. Dojrzałam, a wraz z tym dojrzał również mój sposób postrzegania własnego stylu. Nadal ma być estetycznie, ale dodatkowo w parze musi być jakościowo dobre i cenowo do ugryzienia. A jak się okazuje to wcale nie takie proste … Ale jest coś, co z założenia miało mi pomóc odnaleźć w ubraniach siebie – 

Capsule wardrobe

Sama idea była mi znana od dawna, ale powiem Ci szczerze, że dopiero teraz powoli przymierzam się, by tę zasadę wprowadzić do swojej szafy. A skłoniły mnie do tego porządki w szafie, które zaczęłam robić kilkanaście dni temu. Wiesz, chowanie letnich ciuchów i ich wymiana na cieplejsze egzemplarze. Otworzyłam szafę i … przeraziłam się. Trochę się tego nazbierało. Nie wszystko da się sensownie ze sobą połączyć, co w rezultacie skutkuje tym, że albo rano nie mam co na siebie włożyć, albo nosze w kółko to samo. Postanowiłam coś z tym zrobić. Przeczytałam mnóstwo artykułów o capsule wardrobe i przepadłam. Tego rozwiązania naprawdę mi brakowało. Szafa minimalistki. Coś dla mnie. Słyszałaś o tym? Generalnie chodzi o to, by znaleźć swój styl, w tym kilka bazowych ubrań i dodatków, a do nich dokupywać kilka rzeczy, w zależności od trendu lub sezonu. W ten sposób z np. 30 ubrań można stworzyć 90 stylizacji. Brzmi świetnie, prawda? Zaczęłam więc zastanawiać się, w czym czuję się dobrze i jak to wszystko ugryźć …

Co mam w szafie?

Robiąc porządki odłożyłam sobie kilka rzecz, bez których nie wyobrażam sobie garderoby idealnej. I to wcale nie tak, że stosując ideę capsule wardrobe musisz mieć w szafie białą koszulę. Generalnie nie trawię białych koszul, bo kojarzą mi się z korporacją. To nie mój styl. Zostawiłam sobie jednak koszulę w kratę, bo lubię ją, za jej czerwony kolor i zawsze wydawało mi się, że taką koszulę powinna mieć każda kobieta. Zostawiłam też jeansy, w tym 2 pary zwykłych i czarne. Odłożyłam też jeden dłuższy sweter w granatowym kolorze. W ogóle dobrze czuję się we wszystkich odcieniach czerni, szarości i granatów, choć wiem, że pasują mi też inne kolory. Ale baza to baza. Nie powinna być pstrokata. Najlepiej sprawdzą się tutaj jakieś uniwersalne kolory, do których pasują pozostałe. Mam też dwie sukienki, ale uzmysłowiłam sobie, że nie mam praktycznie spódnic, a dobrze się w nich czuję. Dlatego wypisałam sobie, co powinnam uzupełnić, co dokupić, by stworzyć sobie taką własnie szafę idealną. I w końcu mieć co na siebie włożyć. Oznajmiłam też Bartkowi, że będę musiała dokupić kilka rzeczy. Małe zakupy wskazane. Wszak robię to w dobrym celu. Uśmiechnął się. 

I kiedy tak nadal rozmyślałam o tej mojej nowej koncepcji, zadzwoniła do mnie przyjaciółka i od słowa do słowa, poleciła mi sklep internetowy, w którym jakiś czas temu się zakochała. Rzadko kiedy robię zakupy przez sieć, choć wiem, że to czasem niesamowita wygoda. Nie zawsze mam czas zjeść porządne śniadanie, a co dopiero wyskoczyć na zakupy. Postanowiłam więc wejść i zobaczyć, co ciekawego mają w ofercie – hurtowniamegabrand.pl. Byłam ciekawa, czy znajdę tam coś, co pomoże mi niedrogo skompletować moją szafę na jesień i zimę. I pozytywnie się zaskoczyłam. O swoim odkryciu powiedziałam siostrze, która uwielbia z kolei kupować niedrogo, a w secondhandach potrafi wyszukać prawdziwe perełki. Gdy okazałam jej stronę, mówiąc, że za niewielkie pieniądze, dostaje ciuch nowy i  markowy, ona również przepadła i tak pocztą pantoflową wieść o sklepie poniosła się dalej. Wtedy też pomyślałam o Tobie i przyszedł mi do głowy ten wpis, który właśnie czytasz. Swoją drogą, to co powiesz na takie tematy na blogu?

nowe-1-1761nowe-1-1763nowe-1-1764

Megabrand.pl – czyli tanio i markowo

Wracając na chwilę do hurtowni Megabrand. Zaczęłam przeglądać ich ofertę. Co chwilę pojawiały się znajome nazwy marek, w których lubię kupować ciuchy stacjonarnie. A to Reserved, a to Mohito, Levis, czy HM lub Vero Moda. Ofertę mają dużą i po niewielkich pieniądzach można zakupić coś naprawdę fajnego. Plusem jest to, że są to rzeczy nowe i nieużywane. Osobiście nie mam z tym problemu, ale wiem, że nie wszyscy ludzie lubią kupować ciuchy z drugiej ręki. Na uwagę zasługuje wyprzedaż. Aktualnie na stronie jest promocja, gdzie wiele rzeczy można kupić za 9, 15, czy 19 złotych. I to naprawdę ciekawe rzeczy. Wszystko jest przejrzyste i posegregowane według kategorii. A w zakładce „Nowość„, znalazłam dla siebie niedrogie dodatki na zimę. Upolowałam 2 wełniane chusty, które idealnie komponują się z ideą capsule wardrobe. Bo z założenia dodatków można mieć wiele.

Stronę podsunęłam też Bartkowi, który przejrzał ja i wybrał sobie kilka rzeczy. On z kolei lubi niezliczona ilość koszulek, więc przy okazji zakupów, zawsze coś wybierze dla siebie. Generalnie niechaj nie zraża Cię nazwa hurtownia. Bo jak widzicie, spokojnie możecie tam zrobić zakupy detaliczne, pod warunkiem, że minimalna kwota wyniesie 200 zł. Tyle, że za te 200 zł to można uzupełnić sobie szafę na jeden sezon. To świetne, wygodne rozwiązanie. A! No i fajne jest to, że można dokonywać zwrotów, bez podanie przyczyny. Więc można spać spokojnie, że w razie „w” zawsze się odeśle. Raz jeszcze odsyłam Was do outletu TUTAJ. Jak Ci się on widzi? Lubisz robić zakupy przez internet?

Myślę się też z zamiarem pokazania Wam mojej szafy minimalistki. Co Ty na to? Może stanie się ona dla Ciebie inspiracją, a może sama zainspirujesz również mnie?