Kochani rodzice …

Kiedy przyszłam na ten świat, gotowa byłam na to, by nawiązać z Wami najbardziej wyjątkową więź. Znałam Cię na wylot mamo. Twój czuły głos, już od dawna mnie kołysał do snu. Co z tego, że byłam w brzuchu. Tam też czułam. Znałam Twój zapach, który najsilniej poczułam w dniu, w którym wydałaś mnie na świat. Kiedy po raz pierwszy położono mnie na Twojej piersi, to właśnie zapach Twojego potu, był tym, co pokochałam najmocniej, w tej jednej sekundzie. Twój wyjątkowy, niepowtarzalny zapach. Zlepek Twoich hormonów był słodkawy i jedyny. Kochałam Cię czuć każdą cząstką siebie. W każdej sekundzie. Do dziś. Tego samego dnia poznałam też zapach Taty. Choć trochę się różnił, był równie przyjemny. Trochę łaskotała mnie jego broda, ale rozumiem – nie miał głowy do tego, by się jej pozbyć w dniu moich narodzin. W sumie to dobrze. Dzięki temu zobaczył mnie jako pierwszy, tuż po Tobie Mamo. Kiedy Ty leżałaś na sali operacyjnej i płakałaś z tęsknoty za mną, On był obok. Trzymał mnie za rękę. Pozwolił mi na siebie patrzeć. Było mi to potrzebne. Czułam się bezpiecznie. A gdy po raz pierwszy przystawiłaś mnie do piersi, dostrzegłam Cię. Choć nie widziałam dokładnie – wydawało mi się, że jesteś idealna. W Twoich oczach widziałam miłość. Coś, czego nie doświadczyłam wcześniej. Pierwszy raz widząc zarys Twojej twarzy miałam ochotę powiedzieć: „Mamusiu, to Ty … To naprawdę Ty”. W zasadzie najchętniej leżałabym tak obok Ciebie cały czas. Leżała i patrzała. Na Ciebie, Na Tatę, na moją siostrę. Wszyscy się do nie śmialiście, a ja, choć nie wiedziałam jak to zrobić – ćwiczyłam. A gdy po raz pierwszy odwzajemniłam Wasz uśmiech, od tego dnia wiedziałam, że mogę więcej. Że mogę pokazać Wam, że Wasza obecność w moim życiu sprawia mi naprawdę szczęście.

Minął rok i z małej istotki stałam się prawdziwym bobasem. Przynajmniej tak mówią wszyscy dookoła. Lubię się do Was tulić. Każdego dnia. Nie liczy się pora. Lubię, gdy znajdujecie czas na małe łaskotki. Lubie tulić się w nocy. Wiesz, że czasem boję się, gdy jest ciemno? To dlatego ostatnio tak często się budzę. Cieszę się, że nie jestem wtedy sama. Że jesteś ze mną Mamo, na wyciągnięcie ręki. Za rok, za dwa, czy trzy lata będzie mi lżej. Będę spała sama , dając Wam kolejny powód do satysfakcji. A teraz? Pozwólcie mi jeszcze z Wami pobyć … W nocy, na jednym łóżku, pod jedną kołdrą …

Ten rok pokazał mi też, jak wiele mogę się nauczyć. Wcześniej wydawało mi się, że jestem częścią Ciebie. Teraz wiem, że jest inaczej. Jestem kimś innym. Potrafię się przemieszczać i każdego dnia kombinuję coś nowego. Lubię, gdy mnie dopingujesz Mamo. Kocham słyszeć, jak Wiki woła: „Dalej Maja …”. Wtedy mam ochotę starać się mocniej. Dla Was. Uwielbiam, gdy siadacie razem ze mną na podłodze, bo patrzenie na Was z mojej perspektywy sprawia, że świat wydaje się bardziej mój. Bo gdy wstajecie i patrzycie na mnie z góry, czasem zdarza mi się zapłakać. Przepraszam. Ale wolałabym mieć Was ciągle tu i teraz. Choć wiem, że tak się nie da …

W ten rok poznałam też mnóstwo smaków. I tu znów chciałabym Ci podziękować mamo. Czasem słyszę, jak wzdychasz, że Ci ciężko. Ale wiesz? Twoja praca ma sens. Nigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

Ale najbardziej ten rok pomógł mi zrozumieć, czym jest miłość. Wielokrotnie w ciągu dnia mówicie do mnie: „Kocham cię”. Jeszcze rok temu nie wiedziałam o co chodzi. Dziś, choć jeszcze Wam tego na głos nie powiem, to wiem, co to oznacza. Czuję to. Dzięki Wam. To Wy pokazaliście mi, że miłość bezgraniczna mogłaby zawrzeć się w jednym słowie: Rodzina. Dziękuję za taką rodzinę. Dziękuję że Was mam. 

Wasza córeczka 

september-042september-041september-034september-035september-037september-038september-039september-040september-047september-045