Zanim wzięłam ślub ze swoim byłym mężem, pracowałam razem z nim na weselach. Gdy zbliżał się termin porodu Wiki, ja wciąż jeździłam na wesela, a po jej narodzinach zostałam w domu najpierw z nią, a po 3 latach z Majką. Uwielbiałam przebywać z dziewczynkami w domu i czułam się bardzo szczęśliwa, że oboje zgadzaliśmy się co do jego pracy, podczas gdy ja zajmowałam się dziećmi w pełnym wymiarze godzin.

Z perspektywy czasu widzę jednak, że przez ten czas w środku umierał mały kawałek mnie. Choć bycie Mamą na pełnym etacie jest piękne, to jednak będąc tylko w domu i nie mając żadnej stabilnej pracy straciłam dużą część mojej niezależności. Finansowej przede wszystkim. To bardzo utrudniało mi budowanie poczucia własnej wartości po rozwodzie.

Po rozstaniu nie czułam się komfortowo. Wiedziałam, że muszę przyspieszyć i zacząć pracować ciężej niż kiedykolwiek, ponieważ miałam dziewczynki przez około 90% czasu i musiałam nas wszystkich utrzymać. Owszem – dostawałam i w dalszym ciągu dostaję alimenty, ale życie pokazało mi, że one nigdy nie są pewne. Nigdy. Druga strona może je obniżać, a tak naprawdę, gdyby się uparła, to by mogła całkowicie przestać płacić. Takich historii znam mnóstwo.

Prawda jest taka, że bez względu na to, jaka jest twoja sytuacja, kiedy się rozwodzisz, odczuwasz to finansowo. I jeśli nie masz zabezpieczonych pieniędzy , odczuwasz jeszcze większy strach przed rozstaniem lub łatwo można Tobą manipulować. Coś o tym wiem. Perspektywa zmiana życia w takiej sytuacji może być paraliżująca. Ile to razy wątpiłam w siebie i swoją karierę. Nie byłam pewna, czy będę w stanie zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, aby starczało nam na wszystko. W początkowym etapie rozstania bywało, że miałam na koncie 50 złotych. To był dla mnie bardzo trudny czas.

A jednak…

Podniosłam się. Krok po kroku. Uzmysłowiłam sobie, że jestem zdolna i to ja sama odpowiadam za to, gdzie będę za rok czy dwa. Choć mój rozwód był trudny, a życie zaraz po nim nie należało do najprostszych, to jestem wdzięczna za niezależność, jaką mi dał. Pokonałam długą drogę i jeszcze się nie zatrzymałam. Nauczyłam się wielu rzeczy. Nauczyłam się nawet bezpośredniej sprzedaży. Otworzyłam firmę. Wciąż działam w sieci. Piszę ebooki. Wykonałam kawał dobrej roboty i jestem z siebie dumna, co muszę sobie przypominać, bo czasem nawet ja zapominam…

Jedyna rada, jaką mogę dać każdemu, kto przechodzi rozwód, jest taka: uwierz w siebie. Zamiast tracić czas na myślenie, że nie jesteś w stanie poradzić sobie finansowo, weź tę energię i wykorzystaj ją do realizacji swoich celów i marzeń.
Jesteś w szczęśliwym związku? Dbaj o swoje finanse. Nie trzeba się rozwodzić, żeby potrzebować własnych pieniędzy. Choć bycie Mamą na pełen etat to piękna praca, to praca poza domem oprócz pieniędzy da Ci bezpieczeństwo. A to daje spokój. Pomyśl o tym.