Czas przestać chcieć tak bardzo…
Budzić się o piątej nad ranem, tylko po to, by zdążyć wypić ciepłą kawę.
Mieć chęć na to, by rano po domu unosił się zapach pieczonego chleba…
Chcieć mieć przeprasowaną koszulę, a dziecięce ubrania ułożone już wieczorem w kostkę.
Buty wypolerowane. Czyste lustro na przedpokoju i świeże kwiaty w wazonie.

Czas przestać chcieć tak bardzo…
Mieć pięknie ułożone włosy, makijaż i czerwone paznokcie. Hybrydę.
W szafie zamiast dresów, mieć tylko sukienki.
A baleriny w końcu zamienić na szpilki.

Czas przestać chcieć tak bardzo…
Nauczyć się w końcu włoskiego i wyjechać do Toskanii.
choćby na weekend… Pragnąć tego tak mocno, że kiedy ON proponuje Ci kolację w Waszej ulubionej knajpie, Ty obrażasz się, że to nie są bilety lotnicze…

Czas przestać chcieć tak bardzo…
Być najlepszą, najmądrzejszą i najbardziej zorganizowaną.

Za to można pragnąć…
Po prostu obudzić się na czas…
Mieć w domu zawsze świeże pieczywo. A czasami w szafce chleb tostowy ukryty.
Mieć żelazko. Sprawne. Z parą lub bez. Ale mieć.
I mieć buty. I chusteczki dziecięce w zapasie. Sama wiesz do czego…

Można pragnąć…
Mieć zawsze włosy. Czasem umyte lub nie, ale mieć.
Mieć możliwość wyboru. Umalować się czy nie?
I choć jeden lakier do paznokci w szafce. Czasem się przydaje. Jak nie do paznokci, to do oczka w rajstopach. Więc najlepszy to beżowy.

Można pragnąć nauczyć się włoskiego.
I wyjechać do Toskanii na weekend.
Można mieć marzenia.
Można je realizować.
Ale gdy ON zaprasza Cię do najlepszej knajpy za rogiem, lepiej pragnąć być tam z nim.
Albo nawet chcieć po prostu siedzieć w domu, kiedy konto świeci pustkami.
Ale razem. Przecież w domu też możesz mieć kawałek swojego włoskiego świata…

Można pragnąć
być najlepszą, najmądrzejszą i najbardziej zorganizowaną
lub chcieć być po prostu sobą.
niekoniecznie naj…

Można chcieć po prostu żyć.
Smakować to życie tak bardzo, jakby jutra miało nie być.
Budzić się rano z wdzięcznością i z nią zasypiać na ustach.
I zjeść czasami o północy tą skrycie ukrytą tabliczkę czekolady.

By następnego ranka, móc pragnąć być drugą Lewandowską..
albo czuć szczęście i nie robić nic.
Tak po prostu.