Kilka razy wrzuciłam na Fb zdjęcie naszych dwóch córek w takim oto wydaniu – one dwie, ich pokój, wielkie łóżko i słodki sen. Lawina pytań się posypała – Jak to? One? Śpią? Razem? Jak to zrobiłaś? Zazwyczaj odpowiadałam tak, jak to wygląda. Razem zasypiają, śpią, czasem zdarza się do rana. Czasem. Czasem ze mną, skuloną między ich nogami, a czasem to wszystko wygląda zupełnie inaczej, bo …

One śpią z nami 

W dodatku w naszym pokoju i na naszym łóżku. Pod naszą piękną pościelą, której nie zamieniłabym na nic innego. Śpimy tak we czwórkę i jest fantastycznie. Do tego stopnia, że kilka dni temu moja znajoma zapytała wprost o te sprawy, dziwiąc się, że pozwoliliśmy na to wszystko obdzierając się ze wszelkiej intymności, która nam pozostała. Usłyszałam od niej w dodatku: „To nienormalne„. Zadałam więc pytanie: „A do kiedy Twoim zdaniem to normalne?”. Usłyszałam to, co być może wcale nie jest Ci obce. Że dziecko powinno spać u siebie. Że jak raz pozwolisz spać w sypialni, to nie zechce wrócić do swojego łóżka. Że to duże dziewczynki. I tak dalej. Wtedy przytoczyłam jej kilka argumentów, których znajomość spowodowała, że ja sama podchodzę do tematu lekko i z przymrużeniem oka … A zaczęłam od tego, że …

1. Nie znam ani jednego nastolatka, który regularnie śpi ze swoimi rodzicami w ich łóżku. Regularnie. Bo zdarzają się sytuacje, kiedy dziecko bywa chore, marudne, albo zwyczajnie ma potrzebę poprzytulać się do rodziców i nawet wtedy, kiedy ma lat 10 lub naście, takie wyjątki są z pewnością miłą odskocznią od reguły. Wiki weszła już w 5 rok swojego życia i dopiero od jakiegoś czasu odczuwa chęć samodzielnego zasypiania lub spania z siostrą. Zresztą pisałam Ci TUTAJ, że spaliśmy z nią od zawsze, z wielu powodów. A gdy urodziła się Maja, dzieliliśmy się dziećmi na czas snu. Tata zabierał starszą, a ja – Maję. Tak było prościej i łatwiej, choć zazwyczaj rano budziliśmy się wszyscy razem na 1 łóżku. Nie wiem jakim cudem. I co? I nic. Czas leci, dzieci rosną i wiem, że niebawem zostaną tylko wspomnienia … To był mój argument numer 1 – One z tego wyrosną

nowe-1-1865nowe-1-1863

2. Noce z dzieckiem obok należą do spokojniejszych. Z doświadczenia nocek, które dziewczyny śpią same, a takich, kiedy śpią pod naszą cudną pościelą od Nocne Dobra, razem z nami, wiem, że śpiąc z nami – śpią głębiej. Chyba ta ich potrzeba bliskości jest zaspokajana podświadomie. Wiedzą, że obok nich jest ktoś, kto w każdej chwili zareaguje, kiedy za drzwiami czai się jakiś zły stwór albo „pan z białymi włosami”, a co gorsze – koszmar mojego dzieciństwa, czyli „Pan pielucha„, albo koszmar dzieciństwa Bartka – chodząca deseczka o nazwie „Ała„. Kiedy zaś śpią same, to owszem śpią, ale ich każdorazowa pobudka skutkuje tym, że ja biegnę i patrzę. Czasem więc odpuszczam i śpimy razem. I lepiej. Przyjemniej. Spokojniej. To był mój argument numer 2 – lepszy sen.

nowe-1-1869nowe-1-1868

3. Potrzeby dziecka zmieniają się jak w kalejdoskopie. To w sumie łatwo podpiąć pod punkt pierwszy. Mając dwójkę dzieci mających inny wiek i zupełnie inne potrzeby, trzeba znaleźć RÓWNOWAGĘ. Łatwiej reagować na potrzeby jednego dziecka, ale już dwójka lub trójka to zupełnie inna szkoła jazdy. I tak Maja nadal odczuwa potrzebę bycia przy mnie, a w dodatku w nocy potęguje ją fakt tego, że nadal karmię ją piersią. Tutaj jednak pojawił się kontrargument mojej znajomej. A brzmiał on tak: „W takim razie odstaw cycka w nocy. Mleko ponoć po roku jest bezwartościowe”. Cóż. Nie dyskutowałam, bo po co? Wracając jednak do potrzeb. Młoda jest do pewnych schematów przyzwyczajona, z kolei Starsza odczuwa potrzebę konkurowania z Młodszą. Czym to skutkuje? Tym, ze czasem faktycznie lądujemy w 1 łóżku … Bo ta chce, a ta zazdrosna. Z kolei są takie dni kiedy Wiki jasno precyzuje, że śpi bez nas, bo „Mamo, ja mam w nocy swoje sprawy„. Co wtedy robię? Szanuję. Rozumiem. Popieram. Zapalam nocną lampkę i pozwalam im mieć swój własny świat a sama zmykam do męża, gdzie czeka na mnie pod naszą nową pościelą. I to był mój argument numer 3 – wygoda.

nowe-1-1873

Jaki z tego morał?

Wniosek w sumie nasunął mi się sam. Grunt to zachować ROZWAGĘ. Po poprzednim wpisie, który poczyniłam o spaniu z dzieckiem, pojawiła siĘ dyskusja o tym, czy to dobre, czy niedobre i takie tam bla bla bla. Ekspertem nie jestem. Choć w sumie … jestem. Ekspertem od własnych dzieci. Nikt nie zna ich tak dobrze, jak my. Nikt nie przebywa z nimi częściej niż my. Nikt nie wie lepiej od nas, czego potrzebują w danej chwili, w której przyszło nam żyć. Aktualnie jedna śpi u siebie, druga w salonie i nikt z nas problemu, że nie wygląda to tak idealnie, jak może powinno wyglądać okiem kogoś, stojącego obok. W tej materii zdaję się na swoją intuicję. Dopóki nikt z nas nie czuje się nieszczęśliwy, lub dopóki wszyscy czujemy szczęście z takiego biegu spraw, to po co coś zmieniać? Robić na siłę, bo wypada? Bo ktoś tak robi, albo robi tak 90 % społeczeństwa? Będę jedną z tych 10 …

Ale co wtedy, gdy …

Znajoma podała mi jeszcze jeden argument przeciw. Wiesz, rzuciła asem z rękawa. Rzekła: „Nie boisz się, że Twój mąż straci zainteresowanie Tobą, własnie przez dzieci? Że łóżko zamiast z Tobą, kojarzyć mu się będzie z zapachem pieluch?„. A to Ci małpa – pomyślałam. „Jeśli jednak małżeństwo miałoby rozpaść się przez dzieci śpiące obok, to ja się pytam … na jakich podstawach je zbudowano?„. Zaniemówiła. I cóż. Gdy dzieci przychodzą do nas … to gdy zasną … my uciekamy do nich. Da się? Jasne. Trzeba tylko chcieć!

Jak zakończyła się nasza dyskusja? Dopiliśmy kawę. Pokazałam jej naszą nową pościel – szarą dzianinową, z bawełnianą, turkusową lamówką od Nocne Dobra, która zrobiła na niej duże wrażenie swoim designem i jakością, a  którą poleciłam jej jako fantastyczny prezent na rocznicę jej rodziców. Zdecydowała, że będzie to naprawdę dobry prezent. Gatunkowo pościel to 1 klasa. I w dodatku coś innego niż to, co oferują popularne sklepy …    Jeśli i Tobie wpadła w oko, obejrzyj sobie ich stronkę właśnie TUTAJ. A po kawie – poszła. Uśmiechnęła się i poszła. Do apteki. Kupić test ciążowy. Bo w sumie nie ma jeszcze dzieci. Bo najłatwiej wychować dzieci, kiedy się ich nie ma …, prawda? 🙂 

nowe-1-1870nowe-1-1871nowe-1-1875nowe-1-1876nowe-1-1877nowe-1-1878nowe-1-1879nowe-1-1874nowe-1-1867nowe-1-1866nowe-1-1880