Relacje z naszego wyjazdu do Zakopanego, wciąż są przez Was oglądane na moim Instagramie. Dodałam je do wyróżnionych zakładek, a znajduje się tam około 100 stories. Jest co oglądać. Tym samym dziś postanowiłam odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytanie, czyli JAK nauczyć małe dziecko jazdy na nartach, a tym bardziej na desce oraz GDZIE w Tatrach najlepiej to robić!

3-latek na snowboardzie lub na nartach? Dobry czy zły pomysł?

Bardzo dobry. Tym mogłabym zakończyć odpowiedź na to pytanie, ale pozwól, że trochę się rozpiszę. Maja swoją przygodę ze sportami zimowymi, innymi niż sanki, rozpoczęła mając 2 lata. Wtedy też wiele osób, przyglądających się temu, jak tak małe dziecko stawia swoje pierwsze kroki na nartach pukało się w czoło mówiąc – „za mała, wykrzywi sobie nogi, nie, nie, nie…” A ja wtedy nic nie robiłam wbrew jej woli. Ona sama widząc nas oraz Wiktorię na nartach, po prostu chciała je mieć na nogach. Więc jej założyłam. Ubrałam bezpiecznie, narty na nogi, kask na głowę i razem z nią zjeżdżałam z oślej łączki. Tamtego sezonu udało nam się to paręnaście razy. W zeszłym roku w grudniu, Majka była o wiele bardziej odważna i wjechałam z nią wyciągiem krzesełkowym na górę i takim samym sposobem zjeżdżałyśmy w dół. To były początki. Przez ten czas udało mi się ją oswoić z butami narciarskimi i z nartami, nauczyłam ją ustawiać nogi do jazdy pługiem i obserwowałam, jak zwyczajnie sprawia jej to frajdę.

W tym roku, podczas naszych ferii w Tatrach, po raz pierwszy wzięłam jej instruktora narciarstwa, bo rok temu był z tym problem. Sama Instruktorka potwierdziła, że 3-latki są świetnym materiałem do nauki i chętnie współpracują na stoku, czego Majka dała dowód, zarówno mając na nogach narty, ale również deskę!

Deska to w ogóle inna para kaloszy, bo problemem było znalezienie tak małej, odpowiadającej jej wzrostowi. Ale gdy się to udało i Majka założyła ją na nogi, miałam wrażenie, że ona sama wpadła jak śliwka w kompot! Nauczyłam ją jeździć w 1 dzień! Wiesz jak? Po prostu odważyłam się spróbować! Reszta zadziała się sama! Była na świeczniku, ludzie bili jej brawa… to było coś niesamowitego. I tak samo. Pokazując jej, czym jest snowboard, kierowałam się chęcią zabawy i myślę, że osiągnęłam swój CEL. Bawiła się super i… złapała bakcyla. Czego chcieć więcej?
A dla chętnych do obejrzenia krótki filmik ze stacji SUCHE!

Reasumując3 lata to świetny wiek na rozpoczęcie swojej przygody z zimowymi sportami, najpierw poprzez zabawę i rozbudzanie chęci, a w kolejnych latach poprzez naukę i szlifowanie swoich umiejętności!

Jak nauczyć dziecko jazdy na nartach i na desce?

O tym już trochę wspomniałam wyżej. Najpierw musisz jako RODZIC przełamać swój strach. Podejrzewam, że 3-letnie dziecko będzie bardzo entuzjastycznie podchodziło do „nowej zabawy„, więc jeśli tylko CHCE i się nie boi, możesz zacząć próbować. Każde dziecko rozwija się we własnym tempie i czasem początki mogę wyglądać tak, że po prostu uda Ci się dziecku założyć buty narciarskie i pochodzić z nim po śniegu. Krok po kroku. Zawsze słuchaj dziecka Jeśli jesteś dobrym narciarzem, możesz samodzielnie próbować uczyć dziecko, ale z doświadczenia wiem, że przy Instruktorze, dzieci potrafią się bardziej skupić i nauczyć chociażby minimalnych podstaw.

Niemniej najważniejsza zasada – nie traktuj tego całkiem na serio i nie spinaj, jak się nie udaje! Im większy element zabawy wprowadzisz, tym bardziej prawdopodobne, że dziecko chętniej się skusi i pójdzie Twoimi śladami. Jeśli natomiast widzisz, że dziecko się boi, nie chce, płacze, ucieka, daj mu czas i nic na siłę. I na niego przyjdzie pora! Jeszcze zjedziecie kiedyś razem z samej góry. Zobaczysz!

A teraz przegląda stoków w Tatrach, które udało nam się odwiedzić, zaczynając od najfajniejszego w mojej opinii!

Najfajniejsze stoki dla rodzin w polskich Tatrach!

  1. Stacja SUCHE – rodzinna stacja na Podhalu!
    Bardzo polubiłam tą stację narciarską, za kilka szczegółów, o których Ci napiszę.
    Przede wszystkim stacja nie jest przeludniona, co dla mnie jest niesamowicie ważne, bo nie lubię czuć tuż za plecami oddechu drugiego człowieka. Nie jest ona duża, napisałabym, że wręcz kameralna, a mimo to, ma wszystko czego potrzebuje rodzina, żeby korzystać z białego szaleństwa na maxa. To na stacji SUCHE wypożyczyliśmy nasz cały sprzęt oraz odebraliśmy karnety.
    Stacja jest fantastycznie przygotowana pod kątem całych rodzin. Na stacji znajdują się 4 trasy o zróżnicowanym poziomie trudności oraz stok dla dzieci DYZIO, gdzie dziewczyny stawiały swoje pierwsze kroki na snowboardzie! Na Dyziu dzieci i dorosłych do góry wywozi wygodna 60m taśma oraz 100 m orczyk. Stok jest bardzo łagodny (ma 12 % nachylenia) przez co bezpieczny. Ciekawostką jest to, że z lewej strony taśmy znajduje się specjalne wygrodzone miejsce do jazdy na sankach, co jest niesamowitym udogodnieniem, że na górę z sankami można wjechać wyciągiem taśmowym.Stacja SUCHE to nasza ulubiona stacja, którą udało nam się odwiedzić. To tam dziewczynki uczyły się z instruktorami, których bardzo polecam. Odwiedzając SUCHE będziecie bardzo zadowoleni.
  2. POLANA SZYMOSZKOWA – piękny widok na Tatry.
    Na Polanie Szymoszkowej stawiałam swoje pierwsze kroki w narciarstwie jako nastolatka. Mam do niej niesamowity sentyment i bardzo chciałam pokazać dziewczynkom tą stację. Udało się. To co zawsze mnie pozytywnie nastraja to… panorama Tatr! Dla niej warto choć raz zjechać z góry, do czego Was zachęcam.
    Ale nie samymi widokami człowiek żyje. Będąc na Polanie Szymoszkowej, postanowiłam zobaczyć, jak bardzo stok jest przyjazny dzieciom. I jaki efekt? Jest MOC!
    Niesamowitym plusem jest długa, łagodna ośla łączka, na szczyt której dojedziemy wyciągiem krzesełkowym. To górka idealna dla początkujących narciarzy, lub taka w sam raz „na rozgrzewkę„. Ogólnie do dyspozycji jest trasa zjazdowa o długości 1300 m, dla tych bardziej doświadczonych, a ta łagodniejsza, o której Wam wspomniałam, ma 400 m i biegnie od połowy stoku.
    Nie zapomniano o dzieciach i dla nich przygotowano Kids Park Szymoszkowa. To tutaj znajduje się przedszkole narciarsko-snowboardowe dla dzieci od 4 do 12 roku życia oraz plac zabaw.
    Biorąc pod uwagę całość, warto zajrzeć na Szymoszkową, a po zimowym szaleństwie udać się na… zakopiańskie Krupówki.
  3. WITÓW-SKI i fajna szkoła dla dzieciaków oraz atrakcyjne RABATY!
    Na Witów nie udało nam się podjechać, ale ponieważ byli tam znajomi z dziećmi, postanowiłam wspomnieć Wam o tej stacji, zrzeszonej w ramach karnetu Góral-Skipass. Przede wszystkim znajomi byli bardzo zadowoleni ze szkoły narciarskiej dla dzieci Sun School, przewidującej naukę dzieci od 3 roku życia. Ciekawą opcją są w niej szkolenia dla dzieci w okresie ferii zimowych, gdzie za 5-dniowy kurs obejmujący 10 h jazdy i 5 h animacji na śniegu pod okiem wykwalifikowanej kadry zapłacisz 600 zł. Sama stacja obejmuje kolejkę linową o długości 1000 m oraz wyciąg orczykowy o długości 120 m i jest idealnie przystosowana zarówno dla dzieci, osób początkujących, jak również zaawansowanych.
  4. HARENDA – kiedy potrzebujesz adrenaliny!
    Na Harendę podjechaliśmy ze znajomymi, którzy postanowili spróbować swoich sił na desce, zjeżdżając z najtrudniejszej trasy FIS. Wrażenia były takie, że to dająca dużą dawkę adrenaliny górka dla zaawansowanych, ale cieszyli się, że udało im się sprawnie zjechać. Harenda to 6 tras – dwie o wyższym stopniu trudności i 4 łatwe, przedszkole narciarskie oraz… lodowisko! Bo jak nie narty to łyżwy! Łyżwiarstwo uprawiane w górach z widokiem na Tatry też ma swój klimat. Z samej góry dla miłośników Nordic Walking można przejść się na Gubałowkę, co zajmie nam około 45 minut.
  5. Białka Tatrzańska Kotelnica – na Kotelnicy byliśmy dwukrotnie. Kotelnica koło hotelu Bania jest jednym z większych ośrodków narciarskich, choć nie ukrywam, że dla mnie za bardzo przeludniona. Plusem jest natomiast to, że tylko tam dostałam małą deskę snowboardową dla Majki. Jest tam sporo tras, choć i ludzi dużo, więc kolejki dużo większe niż np. na stacji SUCHE lub na Polanie Szymoszkowej. Ciekawostką jest natomiast to, że od tego roku wykupując karnet Tatry Super Ski, możesz poruszać się po wszystkich stacjach zrzeszonych w ramach TATRYSKI i GÓRAL SKIPASS, a także po stacjach narciarskich PKL Palenica oraz PKL Mosorny Groń. To fajna inicjatywa, bo na jednym karnecie możesz przemieszać się po rożnych trasach i szukać tej, która najbardziej przypadnie Wam do gustu. Cennik znajdziesz TU.
    Mój wybór znasz.

Nasz wyjazd to było pełnych 5 dni, więc wszystkiego zwiedzić się nie dało. Ale ułatwiłam Ci zadanie i mam nadzieję, dzięki tym kilku wskazówkom jeszcze podczas tych ferii, które nadal trwają, uda Ci się zabrać swoją rodzinę na zimowe szaleństwo. Jeśli natomiast marzysz o tym i chciałabyś spróbować swoich sił na zakopiańskich stokach, już jutro z rana będę miała dla Ciebie na Instagramie konkurs, gdzie do wygrania będą karnety jednodniowe dla całej rodziny. Może tą rodziną będziesz TY! Co Ty na to?
Konkurs będzie toczył się na moim Instagramie oraz na Instagramie Góral Skipass TUTAJ. Polub już dziś i nie przegap okazji!