Czasy, kiedy moje dzieci będą same przemierzać odcinek drogi między szkołą a domem są lata świetlne przed nami. Na razie staram się o tym nie myśleć, bo ilekroć to się zdarza, to zawsze kończy się tak samo. Wydaje mi się, że nie dam rady. Że będę mamą, która zawsze podwiezie i odbierze. Nie z powodu nadopiekuńczości, lecz ze strachu. I póki co, nie wyobrażam sobie inaczej …

Gdy chodziłam do podstawówki początkowo szkolne podwórko prawie zlewało się z naszym. W płocie była dziura, przez którą szybko przeskakiwaliśmy i już byliśmy na miejscu. Wystarczyło wyjść za pięć ósma. Potem przeprowadziliśmy się trochę dalej i do pokonania mieliśmy kawałek drogi. Idąc przez miasto, zajmowało nam to godzinę, na skróty około 20 minut. I szliśmy. Chodziłam wtedy do 5 klasy. Czy się bałam? Nie. Czy moi rodzice się bali? Podejrzewam, że nie, bo inaczej by nas nie puszczali.  

Ale gdy pomyślę, że to ja, za kilka lat miałabym tak puścić je same … serio. Pot mnie oblewa. Ale wiem też, że wiecznie trzymać pod kloszem się nie da. Prędzej czy później, będzie chciała – jedna i druga – iść z koleżanką, no bo przecież „mamo, już nie wypada”. Póki jednak jeszcze nie musi, a tym bardziej nie chce, postanowiłam kilka dni temu, kiedy leżałam z Wiki wieczorem i miałyśmy babskie pogaduchy, że nauczę ją słowa „klucz”, które będzie znać tylko ona i ja. To nie jest słowo klucz z perspektywą „na za 7 lat”. To słowo na teraz. Wystarczy, że się zgubi w centrum handlowym i trafi na kogoś, kto zaproponuje, że ją zaprowadzi do mamusi, bo mamusia jest w sklepie i poprosiła Pana o przysługę odnalezienia zguby. Bez znajomości słowa klucz ma się na nic nie godzić. „Nie znasz słowa klucz? Nie idę z Tobą„. Nigdy. Każdego dnia przypominam jej o tym słowie, a póki co, ma o nim nie mówić nawet Tacie. To teraz taka nasza zabawa. Czasem Bartek ją podpytuje, co to za słowo, ale jeszcze się nie złamała. Mówi, że musi dochować tajemnicy … To chyba dobrze, co?

Jeśli za jakiś czas rozpoczną się samodzielne wędrówki, to słowo klucz będzie stałym gościem w naszym domu. Pewnie do tego czasu będą też inne gadżety – zresztą już są – pomocne dla takich boi-rodziców jak ja. Ale ostrożności nigdy nie za wiele, prawda?

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to jedną z ulubionych bajek dziewczynek jest „Wilk i 7 koźlątek”. I gdy ostatnio był u nas Mati, włączyliśmy im bajkę, a potem zrobiliśmy sobie krótką pogawędkę o tym, jak należy zachowywać się w różnych sytuacjach. O dziwo dzieciaki, z zakresu takiego zachowania, wiedzę miały świetną! I oby nigdy nie musiały testować jej w realu …

kocyk-8kocyk-6kocyk-9

Co sądzisz o takim słowie klucz? Myślisz, że to dobre rozwiązanie?

Kochane! Jeszcze dwa słowa o nowościach, które widzicie na zdjęciach. To kocyki/ narzutki przedszkolaka Samiboo, z kolekcji Kosmiczny Królik Anny Guzik. Oprócz tego, że pięknie wyglądają i są bardzo oryginalne, jeśli chodzi o wzór, to w dodatku są tak miłe i przyjemne w dotyku, że sama wieczorami lubię się w nich zatopić. Z jednej strony uszyte są z świetnej jakościowo bawełny (100 %), a z drugiej z miękkiego pluszu minky, z wypełnieniem antyalergicznym! My wybraliśmy biało-szare, ale są też biało-różowe i granatowo-białe. Lubię Wam pokazywać takie perełki, bo nieraz pytacie mnie, co warto kupić, co się sprawdza i co polecam. No to polecam zwłaszcza to, co polskie, bo najczęściej „made in Poland” to naprawdę dobry towar – zresztą zajrzyjcie TUTAJ, a mamy szykujące wyprawkę będą miały ciężki orzech do zgryzienia … Jeśli spodobała Ci się kolekcja, iście aktorska, to … UWAGA! Mam do wygrania 1 kocyk bambusowy 150/120 cm, który idealnie sprawdzi się na nadchodzące lato … Taka szybka rozdawajka. Chcesz? W takim razie bądź ze mną TUTAJ już dziś!

kocyk-1kocyk-2kocyk-3kocyk-5kocyk-417092310_1396145683775279_861456862_n