Wiem, że każdemu mogą puścić nerwy.
Wiem, że nie łatwo jest być lekarzem, leczyć dzieci i słuchać ich płaczu i histerii.
Ale wiem, że istnieje coś takiego jak empatia, a nie każdego na nią stać.

Dziś miałam kiepski dzień. Wiki na orzeszku rozkruszyła sobie 4 dni temu zęba, od kilku dni narzekała na ból brzucha, 3 dni temu wymiotowała cały dzień, apetytu brak, morfologia, CRP i usg jamy brzusznej w normie. Drogą dedukcji doszłam do wniosku, po tym jak powiedziała, że bolą ją wychodzące 6, rozkruszony ząb i ruszające się już dwójki, że to chyba wina stresu. Ona o tych zębach mówiłaby godzinami. Raz, że się ruszają, raz, że nie. Raz bolą, raz nie. Sama już nie wiem…

Wczoraj umówiłam nas do stomatologa. Ciężko znaleźć wolny termin, ale udało się dostać do Pani, która jakiś czas temu wyrywała jej dolne jedynki, które wysiały na włosku, a ona cały dzień ze stresu nawet wody napić się nie chciała…
Wiedziałam, że wizyta będzie trudna, ale myślę sobie – da radę…
Nie dała.
Histeria do kwadratu.

I kiedy tak w histerii minęło pół godziny, a Pani asystentka powiedziała Wiki, że jak zacznie ją boleć, to pójdzie do szpitala (Wiki na słowo szpital nie chciała zejść z fotela i wpadła w jeszcze większą histerię), podeszła do mnie lekarka i grożąc jej palcem powiedziała mi „Przepraszam, że to mówię, ale gdyby to było moje dziecko, to tak bym jej wprała w dupę, że by zobaczyła…” Co zrobiła Wiki? Z płaczu myślałam, że się udławi.

A lekarka odeszła, a asystentka wyznaczyła termin na za 3 tygodnie.
Domyślasz się pewnie, że już więcej tam nie pójdę…

Ale, czy serio strach dziecka przed bólem związanym z borowaniem, musi skutkować AŻ taką reakcją dentysty? Czy nie prościej wytłumaczyć dziecku, że się rozumie ten strach i że na pewno da radę następnym razem… Trzeba być aż takim bez serca? Z jadem, który czuć na kilometr…
I naprawdę rozumiem, że można się wkurzyć, że nic się nie zrobiło…
Ale to tylko dziecko…
Ps. za wizytę zapłaciłam i tak 50 zł.

tylko dziecko…

Jedziemy do Dentarii we wtorek. Wierzę, że zrobimy tego zęba. Wierzę…

Po wizycie u dentysty zaliczyłyśmy podologa. Myślałam, że Wiki miała odcisk na podeszwie, a okazało się, że to maluteńka brodawka… Pamiątka po basenie…
Był płacz, ale podejście Pań spowodowało, że Wiki dała radę sobie ją „wypalić„.
Można? Można!

Trzeba tylko być… człowiekiem…

Wygadałam się.
Dziękuję.
Dobranoc.