Wiele razy pytacie mnie o to, jak zacząć tworzyć własną markę odzieżową i jakie są wady i zalety własnego biznesu. Padają pytania o to, czy założenie własnej działalności to duży wydatek, ile trzeba mieć na start, jak to wygląda u mnie po roku od otwarcia. Boicie się konkurencji, nie wiecie czy dacie radę… Byłam dokładnie w takim samym punkcie. Nie wiedziałam, czy sklep internetowy się opłaca.

Dziś chciałabym przedstawić Wam kulisy powstawania OKYOO i Fajnej Frotki, bo aktualnie te dwa sklepy tworzą trzon mojej działalności. Odpowiem Wam na najczęściej padające pytania i… zachęcę! Bo mam nadzieję, że nie zniechęcę 🙂

Sklep internetowy – Jak zacząć? Ile trzeba mieć na start?

Musisz mieć pomysł. Jeśli masz pomysł możesz przejść do konkretów. Wiele osób zachęcą, by przygotować biznesplan, natomiast ja nigdy tego nie robiłam. Kiedy pojawił się pomysł OKYOO, kiedy znalazłam nazwę, zarezerwowałam domenę i czekałam na START. Zanim ten start nadszedł z kartką i ołówkiem wyliczyłam, ile mogę zainwestować. Nie były to spore pieniądze. Starczyło mi na dwie belki materiału. To był mój pierwotny wkład. Miałam wcześniej sklep (jeśli nie umiesz samodzielnie postawić sklepu, jest to dodatkowy koszt od 500 do 2000 zł – tutaj warto skorzystać z płatności kwartalnych – ja swoje sklepy stawiam za pośrednictwem usług Opiekuna Bloga, na kwartał to bodajże wydatek około 300 zł), jedynie podpięłam pod niego nową domenę (zakup domeny na rok to około 50 zł).

Oczywiście w międzyczasie znalazłam konstruktorkę odzieży, która realizowała moje pomysły. To najtrudniejsza część własnego biznesu odzieżowego, by znaleźć kogoś, kto rozumie Twoje pomysły i potrafi to przenieść na model bazowy. Odkąd jestem w Warszawie, mam na miejscu taką Panią, z którą współpraca układa się naprawdę świetnie. Wcześniej bywało z tym różnie.

Ważne, żeby była to osoba sumienna, która dysponuje dla Was czasem. Tworzenie modeli nie jest łatwą sprawą, wymaga wielu poprawek, czasem zmiany decyzji w trakcie (np. dlatego, że materiał nie układa się tak jak tego oczekiwaliśmy), więc wzajemne zaufanie to podstawa sprawnego działania.

Oczywiście – im więcej masz na start, tym szybciej możesz ruszyć. Możesz na przykład przygotować sobie kilka modeli, uszyć je, zapakować i dopiero ruszyć z promocją. Możesz się do otwarcia przygotowywać nawet pół roku. Wszystko zależy ile możesz włożyć i jak długo czekać. U mnie było to znacznie szybciej. Znalazłam się w ciężkim momencie swojego życia, musiałam coś zacząć robić. Przemyślana decyzja i trochę impulsu co do szybkości działań. Każdy musi znaleźć swój sposób.

Sklep internetowy – największe wyzwania

Największym wyzwaniem okazało się znalezienie klienta i budowanie swoich profili w mediach społecznościowych. Sklep internetowy to sprzedaż online, a żeby się kręciła, trzeba znaleźć kupców. Oczywiście to, że przez lata prowadzę swojego bloga, troszkę pomogło mi ruszyć, ale prawdą jest, że nad tym pracuję każdego dnia. Po roku działalności zaczynam otwierać się na klientów spoza kręgu moich obserwatorów. Tworzenie reklam (jeśli się tego nie potrafi) warto oddać profesjonalistom, a to generuje kolejne koszty. Ale nie od razu Rzym zbudowano.

Kolejnym wyzwaniem jest konkurencja. Tutaj mamy znacznie cięższy orzech do zgryzienia, bo umówmy się – mało jest takich sklepów, które oferują coś unikatowego na skalę przynajmniej ogólnopolską. Oczywiście jeśli masz pomysł, którego nie ma nikt, szansa na sukces jest ogromna. Ale nawet jeśli chcesz tworzyć coś, czego na rynku jest dużo, jeśli uwierzysz w siebie – będziesz zdeterminowana, systematyczna i cierpliwa, możesz osiągnąć sukces.

Od otwarcia OKYOO minęło 11 miesięcy. Nie zrobiłam dużo, nie zarobiłam kokosów, ale staram się budować to, co zaczęłam. Czasem mam chwile uniesienia, innym razem wątpię. Ale zawsze mam w głowie jedno – jeśli się poddam, nigdy się nie dowiem, czy było warto. Może nie jestem znana jak Prada czy Gucci, ani nawet nie zamierzam być, ale krok po kroku robię coś, co jest tylko moje. Nikt mi nie wypomina, że pomaga, że dał. To jest MOJE. To daje mi ogromne siły i motywacje, żeby dać sobie czas i się nie poddać. Czasem do sukcesu (przy czym dla każdego miarą sukcesu może być coś innego) można dochodzić w miesiąc, czasem w rok, a czasem potrzeba kilku lat. Ja na bazie OKYOO otworzyłam Fajną Frotkę. Wciąż uczę się biznesu, od raczkowania, zaczęłam chwiejnie stawiać kroki potykając się co chwila, ale kiedyś stanę. Pewnie. A nawet pobiegnę.

Do wyzwań, z którymi warto się zmierzyć należy znalezienie odpowiednich dostawców. Niestety – na rynku jest dużo tandety. Ja wciąż szukam fajnych materiałów, takich, które będą dużej jakości proporcjonalnej do ceny. To spore wyzwanie. Ale idzie mi coraz lepiej. W tym sezonie do sprzedaży zacznie trafiać wiskoza (szukałam jej trochę… – bez znajomości lekko nie jest). A co przyniesie przyszłość? Czas pokaże.

Warto czy nie?

Warto. Nie wiem jak to jest być nie na swoim, bo odkąd pamiętam zawsze wolałam być sama dla siebie szefową. Oczywiście zaletą pracy u kogoś jest na przykład stały pieniądz – tutaj codziennie trzeba się sporo napracować, żeby coś osiągnąć, są też stałe koszty, inwestycje oraz nauka zarządzania tym, co się ma.
Ale wierzę, naprawdę wierzę, że uda mi się dojść do takiego poziomu, że będę zadowolona w pełni z tego co mamy z dziewczynkami.

A gdyby po drodze podwinęła się noga, wstanę i ruszę w przód. Mając cel wyraźnie widoczny. Dla siebie i dla nich….

Ps. Dziś na sklepie OKYOO pojawiły się nowości – zajrzyjcie koniecznie TUTAJ! Każde zamówienie w OKYOO i Fajnej Frotce pomaga mi realizować nasze małe marzenia. Dziękuję!