Po ostatnim artykule na temat hartowania dzieci zimą, chciałam sobie darować ten temat, ale wczorajszy spacer w Krasiejowie utwierdził mnie w przekonaniu, że nasza wiedza w pewnych tematach jest nadal niewielka …

I tak oto moim oczom najpierw ukazali się ONI – dziadkowie. Skwar lejący się z nieba, z lekkim wiaterkiem wichrzącym włosy, oni w polarach, a obok nich ich wnuczka, na moje oko lat 7. Z bawełnianą czapeczką i apaszką. Wiosenna kurtka, całe szczęście rozpięta, ale niestety pod nią też polar. Czy było jej ciepło? Sądząc po wypiekach na twarzy, ciepło, to mało powiedziane …

Niestety nie była jedynym dzieckiem, ubranym nieadekwatnie do pogody. Nie chce nikogo oceniać, a o ile zimową rewię mody jestem w stanie zrozumieć, o tyle ubieranie dziecku kurtki, przy prawie 30 stopniach, uznaję za czyste szaleństwo! Bez dwóch zdań!

A ta czapeczka? Czy naprawdę jest potrzebna? Ponoć są dzieci, które kochają czapeczki. Ok. Pomińmy te przypadki. Ale kiedy dziecko samo ściąga czapkę, a mamusia na siłę mu ją zakłada, po czym koło się zamyka, zadaję sobie wtedy pytanie: „Po co?”. Obalmy więc mity. Zapalenie ucha nie tworzy się z tego, że wiosenny wietrzyk zawieje nam w uszy. Zapalenie ucha może mieć etiologię wirusową – towarzyszy katarowi (kateralne zapalenie ucha) lub bakteryjną (np. zakażenie gronkowcem). No chyba, że puścimy dziecko na mróz z ledwo umytą głową, to inna para kaloszy …

Z kolei tak zwane przewianie, o którym tak często słyszymy z ust osób starszych, gdy mówią „Ubierz mu skarpetki, bo go przewieje …” to nic innego jak nagłe wyziębienie organizmu. Kiedy ubieramy malucha tak, by w naszym odczuciu było mu ciepło, zakładając podkoszulek, koszulkę, bluzę i kurtkę, mimo, że on protestuje, że „nie”, że starczy, a potem puszczamy na plac zabaw, a on się grzeje i kisi, po czym nagle stwierdzamy: „Faktycznie – zdejmij kurteczkę kochany, bo może być Ci za ciepło”, a nagle załamuje się pogoda, zaczyna wiać, a on nadal rozgrzany paraduje w podkoszulku, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że rano zamiast zaprowadzić go do przedszkola, kupisz mu paczkę chusteczek i zostaniecie w domu …

Wiem, że dla naszych dzieci chcemy jak najlepiej, ale uwierzmy w końcu, przegrzanie jest naprawdę PROBLEMEM! Pozwólmy więc dziecku zadecydować o tym, co ma na siebie włoży. Nie zakrywajmy latem gondoli wózka tetrową pieluchą, kiedy na dworze skwar, bo dziecko zamiast oddychać, po prostu się tam dusi. Nim dziecko zdąży się spocić, zdejmijmy mu bluzę. Dziecko ma katar? Nie siedźmy z nim w domu. Nie ma gorączki? Wyjdźmy na dwór. Dotleniajmy się! Zaczerpnijmy świeżego powietrza. Zdejmujmy skarpety i buty, gdy widzimy łąkę zieloną. Niech dziecko podrepta w bosych nóżkach. Ufajmy nie tylko sobie, ale też mu … 

Więc proszę … Gdy następnym razem ubierzesz dziecku 3 warstwy ubrań i w dodatku więcej niż sobie … pomyśl. Czy naprawdę warto?