Historia tego sernika jest prosta. Zobaczyłam go u Patrycji na Instagramie i rozmarzyłam się o kawałku do kawy…
Co prawda nie jemy na co dzień nabiału, ale ten sernik wyglądał obłędnie…
Długo zbierałam się do jego wykonania, aż w sobotę kurier zapukał z paczką niespodzianką.
Otwieram… a tam prezent od Patrycji – przepis ze składnikami. Szok. Kochana! Ok. Nie było wymówki. W ten oto sposób sernik wjechał na salony Mamalife, a publikuję go tutaj za zgodą Pati. Jeśli jeszcze jej nie znacie, lećcie na jej Instagrama. Podobnie jak ja uwielbia szaleć w kuchni. Ma przesłodką córeczkę i psa. No i męża. Ha.

Sernik robi się ekspresowo, a smakuje… poezja proszę Was!

Będzie mi szalenie miło, jeśli podacie dalej ten przepis. Niech się niesie!

Sernik Oreo

 

4 paczki Oreo po 150 g
1/2 kostki masła Valio
4 jajka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 kg twarogu (z wiaderka na sernik np. President)
0,5 kg mascarpone lub ricotty
1 szklanka cukru pudru

Ciastka Oreo zblenduj, aż powstanie czarna ziemia (ja miele w TM). Dodaj roztopione masło np. Valio. Następnie rozłóż na blaszkę i włóż do lodówki na 15 minut.

Wymieszaj twaróg i mascarpone. Dodaj jajka, zmiksuj (jajka dodałam całe i szybko zmiksowałam). Następnie dodaj cukier oraz mąkę. Połącz wszystko w masę. Wylej masę na ciastka Oreo wyciągnięte z lodówki. Udekoruj ciastkami. Ja kilka wrzuciłam do środka masy serowej.

Piecz około godziny w temperaturze 160 stopni. Grzałka góra – dół, bez termoobiegu. W międzyczasie możesz zmniejszyć temperature do 150 stopni. Jeśli chcesz by sernik z wierzchu był biały, przed pieczeniem przykryj go folią aluminiową. Masa na wierzchu po upieczeniu nie może być surowa. Ostudź i zajadaj się ze smakiem.

Smacznego!