Kulinarna Sobota. Chyba zrobimy taki cykl. Co Ty na to? Bo niedziela bez słodkości to dzień stracony, więc w sobotę trzeba coś upichcić. Choćby miało to Ci zająć chwilusię malutką, taką tyci tyci. Zawsze to coś. Coś dobrego. Ale do rzeczy, bo właśnie wybiła 01.24 w nocy, więc do 02.00 muszę się wyrobić, co by jeszcze trochę nocy zasmakować. Właściwie to aktualnie wszystkie trzy przebywamy w salonie, one śpią a ja nie. Choć pół godziny temu jeszcze nie spały, a jak zasnęły to zdążyłam fotki pocykać no i czas jeszcze przelać to na papier, phiu znaczy się przez klawiaturę na ekran monitora.

Nie lubię sernika. Wiem. Sernik ponoć jest dobry. Ale mi nie smakuje. Nigdy go nie lubiłam. Wolałam jabłecznik, za murzynka zdradziłabym wszystkie tajemnice świata, a torty pieczone co tydzień, to była moja specjalność. W sumie sernik też kiedyś robiłam. Ale to było dawno, staro i nieprawda. Za to ostatnio, odwiedzając raz na jakiś czas, na spacerze, naszą ulubioną miejscówkę na Bolko (pisałam Ci już o Bolko, w TYM wpisie), zajadam się tamtejszym Nerkownikiem Cytrynowym. I trzeba to przyznać. Wychodzi im to perfekcyjnie. Kruchy, orzeszkowy spód, kremowy serek, a na wierzchu cytrynowa galaretka. Niebo na talerzu. Mówię Ci – w tym cieście można się zakochać.

A że dziś znalazłam nerkowce w szafce, postanowiłam zrobić właśnie Nerkownik. Czy to w ogóle przypomina sernik? Ano wyglądem napewno. Zrobiony w tortownicy, przełożony na paterę wygląda obłędnie. A w smaku? Cóż. Prawdziwego sernika w tym nie rozpoznasz. Nie będę Cię też kłamać, że to jego idealna podróbka, niemniej ma w sobie coś, za co można go pokochać. Bo po pierwsze, odliczając czas moczenia nerkowców i chłodzenia, robi się go szybciutko, po drugie jest kremowy, po trzecie czekoladowy, a po czwarte, każdy powód, by zrobić coś pysznego, jest dobry, niezależnie od tego, co to za powód! Pogmatwałam. Wybacz. Minęła 01.35 🙂

Mój nerkownik znalazłam TUTAJ. Lekko go zmodyfikowałam, bo będąc w Biedronce kupiłam owsiane ciasteczka i to one stanowiły spód naszego sernika. W masie, która choć stabilna, brakuje mi chyba małej ilości żelatyny, choć z drugiej strony nie wiem, czy jest to konieczne. Wydaje mi się też, że efektowaniej wyglądałoby to „ciasto”, w pucharkach, wtedy nazwałabym je jakoś inaczej np. „Mini serniczki czekoladowe”? Bądź, co bądź, przepis jest fajny i stanowi jakąś tam alternatywę sernika. Cokolwiek to jest. No to do dzieła.

Nerkownik czekoladowy

nowe-1-738

Co potrzebujesz?

  • 2 opakowania ciastek owsianych
  • 3 łyżki masła lub oleju kokosowego
  • 200 g orzechów nerkowca namoczonych ok 5 h ( u nas na tortownicę o średnicy 22 cm wykorzystałam 420 g. nerkowców ważonych po moczeniu, dlatego reszta składników szła podwójnie)
  • 75 g gorzkiej czekolady
  • 45 g cukru
  • 70 ml mleka roślinnego
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • gorzka czekolada 60 g
  • mleko 40 g
  • 1 łyżka cukru

Ciasteczka zblenduj w mikserze, dodaj roztopione masło, wymieszaj i wyłóż na tortownicę. Jeśli masa będzie za sucha – dodaj więcej masła. Nasz spód wyszedł trochę tłustszy, jeśli chcesz mieć bardziej chudy proponuję zblednować orzechy z daktylami. Następnie do naczynia miksującego włóż odsączone nerkowce z cukrem i mlekiem – zblenduj na bardzo gładką masę. Dodaj płynny olej kokosowy i roztopioną w kąpieli wodnej czekoladę. Masę wyłóż na ciasteczka i schłodź w lodówce min. 30 minut. Zrób polewę. Roztop czekoladę, mleko i cukier. Wylej na masę z nerkowców i wstaw do lodówki. Najlepeij na całą noc. A w niedzielę podawaj domownikom. Kropka 🙂 Smacznego

Minęła 01.47 🙂

Czołem kochane, lecę lulu 🙂

Kto jadł Nerkownik jakikolwiek ręka w górę! A kto chciałby spróbwać?

nowe-1-734

nowe-1-735nowe-1-739