Mijają dni. Już nawet miesiące. Minie styczeń, potem luty. I znów zakwitną kwiaty.

A potem spadnie śnieg. Nim się obrócę, minie rok… najpierw pierwszy, potem drugi…
Gdy jestem sama…
W maju myślałam że ciężko być szczęśliwym.
Że na szczęście zasługują wszyscy, tylko nie ja.
Dziś wiem, że można inaczej.
Że w życiu, tak krótkim, nie trzeba emocjom pozwolić wybierać.
Szarpać się z nimi w nieskończoność…
Że to co dane raz, nie musi być wieczne.
Że wszystko co się dzieje, można nazwać po imieniu.
Wrzucić do segregatora i odłożyć na półkę.
Zapomnieć i odejść. Trzeba tylko chcieć…
Dziś wiem, że można inaczej…

Dziś wieczorem, idąc alejką, mijałam ludzi.
Cóż to takiego, skoro mijam ich każdego dnia?
Ale właśnie dziś, kiedy po prostu szłam z plecakiem, zrozumiałam, że mijam jakąś historię. Każda z tych osób jest inna. Jedna silna, druga nieszczęśliwa. Zadowolona z życia lub nim zmęczona.
Dotarło do mnie, że jaka będę ja, zależy tylko ode mnie…
To jak ułożę swój świat, to mój wybór.
I gdy właśnie teraz, pomimo trudności, zaczynam małymi krokami w codzienności,
dawać sobie szansę…
to rozumiem, że szczęśliwym można być tylko wtedy,
gdy się uświadomi, jak prosto być nieszczęśliwym

Od dziś zapominam… I choć nie zaczaruję świata,
mogę go zmienić…
zaczynając od siebie…

Wiersz napisany w ramach cyklu #PoJejStronie, wspierający samodzielne Mamy! Jestem z Wami :*