Ktoś kiedyś powiedział, że największym dramatem dla człowieka jest rozwód. Porównywalny do śmierci kogoś bliskiego. A nawet gorszy, zwłaszcza wtedy, kiedy obarczony jest długą walką. O wszystko. Nawet o odkurzacz kupiony za 300 złotych.

A ja dziś, na przekór wszystkim mówię, że to nie rozwód jest dramatem…
Dramatem jest żyć bez miłości. Dla rodziny, bo przecież…
„Jak możesz! Przecież u nas się jeszcze nikt nie rozwiódł. Cała wioska będzie mówiła…”

Dla pieniędzy, bo zobacz…
„Nie poradzisz sobie. Zostań przy nim. Przynajmniej niczego Ci nie zabraknie. Bez miłości możesz kupić chociaż chleb. Bez pieniędzy będzie ciężko..”

Dla dzieci.
„Nigdy Wam tego nie zapomną! Zrób to jak dorosną.”
Tak. Dla dzieci. Tylko po to, by móc je odchować. Nie ważne, że w gniewie i frustracji. W wyzwiskach, kiedy one siedzą w zamkniętym pokoju. I udają zabawę. A tak naprawdę chowają się pod kołdrą, by nie słyszeć…
Ważne, że razem.

Dramatem jest żyć w kłamstwie.
Codziennie słyszeć wymyślone historie.
I tracić zaufanie.
I żyć z podejrzeniami.
Bez spokoju.

Dramatem jest udawać, że znów rzęsa wpadła Ci do oka.
Wczoraj też.
I przedwczoraj.
Wiesz, że jutro też wpadnie. I to akurat wtedy, kiedy będziecie siedzieć na podłodze i układać puzzle.  

Dramatem jest żyć w ciszy.
Tuż obok siebie, a nie dla siebie.
I spędzać samotne poranki i wieczory… w drugim pokoju. Z telefonem w ręce.

To jest właśnie dramat. Mniejszy lub większy, ale dramat.
Nie rozwód sam w sobie.
Lecz wszystko to, co w codzienności sprawia, że na stole ląduje pozew…

A rozwód? Bolesny.
Ponoć tydzień przed masz ścisk w żołądku. Budzisz się codziennie w nocy i w myślach układasz co powiesz…
I to wcale nie jest „i że Cię nie opuszczę aż do śmierci”…

A im bliżej początku końca, łapiesz się na tym, że wyciągasz stare albumy i jeszcze próbujesz wzniecić w sobie iskrę nadziei… A może to tylko sen?…

Dopiero potem na sali sądowej, kiedy widzisz go… eleganckiego…pod krawatem, lecz z tą samą złością w oczach, którą widziałaś nie raz, kiedy chciałaś się przytulić i naprawić wszystko od nowa…
zaczynasz oddychać…
I żyć…
Krok po kroku…

Ps. sukienka od Marie Zelie. Piękna, prawda? Zobacz więcej TUTAJ
Zdjęcia Łukasz Skarbek – jego Fp TUTAJ